Niechciana dobra energiaZa prąd większość z nas płaci więcej już od stycznia, kiedy to dwóch głównych dostawców energii elektrycznej - RWE Stoen i Vattenfall - podniosło ceny o około 17 proc. Latem zdrożało z kolei ogrzewanie. Np. mieszkańcy Sieradza zapłacą za nie tej zimy ok. 10 proc. więcej, Wrocławia o ok. 7 proc., a Radomia aż o 11 proc.
- Te wzrosty cen nie są od nas zależne. Po odliczeniu wszystkich kosztów produkcji, inwestycji i zatrudnienia pracowników wychodzimy na zero. Mieszkańcy muszą zrozumieć, że podwyżki odzwierciedlają wyższe koszty produkcji - wyjaśnia Zbigniew Latek, prezes przedsiębiorstwa dostarczającego ciepło Radpec w Radomiu.
A to, niestety, nie koniec podwyżek. Wszystko za sprawą rosnących cen węgla, który do końca roku podrożeje o 30-40 proc. Oznacza to, że znów zdrożeje ciepło i prąd, ponieważ ciepłownictwo oraz energetyka opierają się właśnie na tym surowcu.
- Do końca grudnia będziemy korzystać jeszcze ze zgromadzonych zapasów. Ale po nowym roku nie będziemy mieli wyjścia. Wystąpimy do Urzędu Regulacji Energetyki o pozwolenie na kolejną podwyżkę. Myślę, że będzie ona na poziomie 18 proc. - zapowiada prezes Latek.
Co z prądem? Eksperci przewidują, że w przyszłym roku zdrożeje o 11-14 proc. Rodzina, która dziś płaci za energię ok. 700 zł rocznie, w przyszłym roku zapłaci o 100 zł więcej.
Tomasz Chmal, ekspert od rynku energetycznego z Instytutu Sobieskiego, niezależnego ośrodka analityczno-badawczego: - Ogromne pieniądze z budżetu państwa szły na restrukturyzację i utrzymanie stanowisk pracy w górnictwie, ale nikt nie myślał o inwestycjach. Efekt jest taki, że wiemy, gdzie mamy węgiel, ale nie możemy go wydobywać.
Sytuację pogarsza konflikt między wicepremierem Waldemarem Pawlakiem a ministrem finansów Jackiem Rostowskim, który odmówił ostatnio górnictwu budżetowego wsparcia. - To fatalna decyzja, bo bez zastrzyku pieniędzy kopalnie nie dadzą sobie rady, a pamiętajmy, że dla węgla nie ma żadnej alternatywy - przestrzega Krzysztof Tchórzewski, były wiceminister gospodarki w rządzie PiS-u.
Wydobycie węgla z roku na rok spada. Szacuje się, że za 20-30 lat w Polsce zupełnie go zabraknie. Kolejnym problemem polskiej energetyki jest to, że do tej pory nie zrobiono nic, aby pozyskiwać energię z innych źródeł niż węgiel. Np. w Skandynawii ponad połowa energii wytwarzana jest przez wiatr.
- Mam tysiąc złotych emerytury. Na lekarstwa i opłaty wydaję ok. 400 zł. Każde 50 zł więcej na rachunki to poważne obciążenie - martwi się Aniela Korczewska z Radomia.
Napisz o tym, co myślisz o tej sytuacji: metro@agora.pl