Coraz więcej polskich przedszkoli wycofuje spośród zabawek pistolety, żołnierzyki i czołgi. Zamiast tego chłopców zachęca się do opieki lalkami. A dziewczynki bawią się samochodami i grają w nogę.
W przedszkolu nr 28 w Zabrzu chłopcy nie bawią się już w wojnę. Nie ma tam ani jednego pistoletu-zabawki, łuków, czołgów. - Wycofaliśmy wszystkie militaria, bo one pobudzają agresję. Nawet gdy organizujemy bal przebierańców, kowboj przychodzi bez rewolweru, rycerz-ninja bez miecza, a Wilhelm Tell bez kuszy, bo edukujemy też rodziców - opowiada Gabriela Malek, dyrektorka przedszkola.
Podobnie jest w przedszkolu nr 2 w Toruniu. - W zamian zachęcamy chłopców do zabawy z dziewczynkami w dom. Chętnie wychodzą z lalkami na spacer, bawią się w gotowanie obiadu. Dzięki takim zabawom stają się opiekuńczy i empatyczni - przekonuje Aleksandra Szlendak, dyrektorka . U niej w placówce dziewczynki podczas zabawy w dom są zachęcane, by np. brały do ręki młotki-zabawki i naprawiały dach, który się popsuł, czy pojechały samochodem do pracy, a opiekę nad lalką zostawiły chłopcom. - Dzięki temu nie są od małego przyzwyczajane do tego, że mają tylko gotować i niańczyć dzieci. A chłopcy uczą się, że dziewczynki wcale nie muszą być gorsze w "męskich" zabawach i vice versa - dodaje Szlendak. Takich przedszkoli jest w Polsce coraz więcej.
Pierwsze pojawiły się dwa lata temu dzięki programowi "Równość od przedszkola" finansowanemu przez Unię Europejską, który miał na celu krzewić równość płci już od małego. - Panie w przedszkolach często zupełnie nieświadomie wpychają dzieci w określone role społeczne, stereotypy, które potem pokutują w dalszym życiu. Dziewczynki idą do kącika lalek, chłopcy do kącika z samochodami. Chcieliśmy skończyć z dzieleniem zabaw w przedszkolach na chłopięce i dziewczęce, bo w wieku kilkunastu lat na edukację o równosci płci może być już za późno - mówi psycholog i pedagog Małgorzata Jonczy-Adamska, pomysłodawczyni projektu. - Pozwalając chłopcom bawić się pistoletami też przyzwyczajamy ich do tego, że "po męsku" sprawy załatwia się siłą, za pomocą groźby. Skutek: potem to oni częściej są sprawcami przemocy w rodzinie a ich ofiarami - kobiety. Nasz program miał za zadanie zmienienie takich zjawisk - dodaje.
Choć projekt już się zakończył, to jego założenia realizują kolejne przedszkola. - Idea zaczęła żyć własnym życiem. Dostajemy telefony od innych przedszkoli, spotykamy się i tłumaczymy jak to wdrażać - opowiadają dyrektorki 12 przedszkoli, które wzięły udział w projekcie. - A przecież często, aby wprowadzić pozytywne zmiany, nie potrzeba wiele wysiłku, tylko odrobina refleksji - mówi Jonczy-Adamska.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.plSprawdź, kogo szukają pracodawcy