Każdy, kto posiada peceta, na pewno zagrał, lub choćby słyszał o kultowym tytule, jakim jest Baldur's Gate. Klasyk szeroko rozumianego gatunku RPG - z literką c z przodu - wciąż przyciąga rzesze młodych graczy, którzy od gier oczekują nieco więcej, niż tylko sieczki. Dzieło Bioware obchodzi swoje 11 urodziny!
Zaraz po premierze Baldur's Gate nie mógł uciec od porównań. Izometryczny rzut kamery na rozgrywającą się akcję łatwo było skojarzyć choćby z Diablo. Jednak Wrota Baldura oferowały coś więcej, niż tradycyjny hack'n'slash. Jedenaście lat temu gracze dostali przede wszystkim dużo lepszą i bardziej rozbudowaną fabułę. Tu naprawdę czuć były prawdziwy system Role Playing Game, a "odgrywanie roli" miało swój smakowity charakter.
Również w kwestii gameplay'u różnice były wyraźne - zamiast nieustannej akcji zdecydowano się na system hybrydowy. Gracz mógł w dowolnej chwili zapazuować grę i przemyśleć kolejne posunięcia, tym samym podejmując stosowne akcje. Do tego dochodziło jeszcze tworzenie swojej drużyny, zaś dołączające do nas postaci nie tylko posiadały unikalne umiejętności, ale również mocno zarysowaną osobowość i swoje miejsce w kolejnych wątkach scenariusza. Tym samym decyzja, kogo dołączyć - lub nie - do naszej ekipy nie pozostawała bez wpływu na kolejne wydarzenia i gameplay.
Wszystkie te doskonale zmiksowane elementy zadecydowały o ogromnym sukcesie Wrót Baldura - w 1998 roku dzieło Bioware zgarnęło nie tylko oceny ocierające się o maksimum, ale też kilka tytułów gry roku.
Baldur's Gate:
Sukces nie mógł pozostać bez wpływu na jego autorów - niedługo później spragnieni gracze otrzymali dodatek, a w 2000 roku na rynek zawitała część druga. Podobnie, jak "jedynka", sequel został bardzo ciepło przyjęty na rynku, zaś logicznym następstwem wydawał się dodatek - podobnie, jak w przypadku części pierwszej. Ten otrzymaliśmy około rok po premierze "dwójki".
Baldur's Gate II: Shadows of Amn:
I to byłoby niestety na tyle - przynajmniej, jeśli chodzi o rynek pecetowy. Trzecia część po wielu zawirowaniach jest ponoć w produkcji, ale to wszystko, co można powiedzieć na ten temat. Warto też wspomnieć o konwersjach na Maca.
Spójrzmy zatem, co działo się z kultową marką później. BG zagościł trzykrotnie na konsolach w formie dużo bardziej podobnej do Diablo.
Baldur's Gate: Dark Alliance:
Baldur's Gate: Dark Alliance II:
Klasyk trafił też na komórki i Game Boy'a Advance - gdzie zresztą został bardzo dobrze przyjęty.
Baldur's Gate: Dark Alliance GBA:
Co istotne, Baldur's Gate mimo upływu lat wciąż jest tak samo dobry. Być może grafika zarówno w pierwszej, jak i drugiej części nie jest dziś specjalnie zjadliwa, ale klimat i gameplay wcale się nie zestarzały.
Polscy gracze dostali też jeszcze jeden powód, dla którego warto było sięgnąć po Wrota Baldura - świetną polonizację na naprawdę wysokim poziomie.
Do dzieła Bioware warto wrócić nawet teraz - kosztuje grosze, a zabawy jest co niemiara. I to zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części.