Zasady zabawy nie są skomplikowane, co nie znaczy jednak, że gra jest prosta. Kierujemy tu czymś na kształt niewielkiego organizmu, zaś naszym głównym celem jest pochłanianie innych stworzeń.
Poruszamy się po planszy, gdzie panujące warunki przypominają próżnię, co nie ułatwia manewrowania. Aby ruszyć musimy pozbyć się nieco materii z naszego ciała. I tu zaczyna się kombinowanie. Możemy absorbować tylko mniejszych od nas przeciwników, toteż przez cały czas trzeba uważać, aby uniknąć zderzenia. Gdy już obieramy cel, może się okazać, że masa, jaką straciliśmy, na choćby nagły manewr, sprawi, że nasza ofiara nagle stanie się myśliwym. Co prawda większość "przeciwników" nie wykazuje inteligencji, jedynie dryfując, co jednak nie oznacza, że nie pochłaniają oni innych mieszkańców tego świata. Również wypuszczona przez nas masa, niezbędna do poruszania się, to de facto małe - lub większe, zależnie od naszego rozmiaru - istoty, toteż przy odrobinie nieuwagi mogą po czasie zwrócić się przeciwko nam. Mamy też możliwość manipulacji czasem, co przydaje się głównie w dalszych etapach.
Spokojna muzyka, stonowane kolory, interesująca rozgrywka - to wszystko sprawia, że Osmos świetnie odpręża. Dobrej klasy oprawa graficzna również pozwala lepiej wczuć się w zabawę.
Jeśli macie wątpliwości, to koniecznie sprawdźcie
demo, a jeśli tytuł się spodoba - oszczędności nie ucierpią zbytnio na zakupie. Aby dokonać tego ostatniego, wystarczy odwiedzić
stronę producenta - wcześniej szykując sobie około 29 złotych.
Nie jest to może mega hit, ale jedna z najbardziej relaksujących gier na pewno.