Deweloperzy mogą decydować o tym, co znajdzie się w wykończeniu minimum, bo "zawartość" stanu deweloperskiego nie jest określona prawnie. Prawo nakłada na dewelopera jedynie wykonanie instalacji elektrycznej i zamontowanie gniazdek w oddawanym do odbioru lokalu. Ale już rury do umywalki właściciel
mieszkania musi z centralnego pionu często doprowadzić sam. - Tuż po odbiorze kluczy dwóch sąsiadów na czterech z mojego piętra wymieniło drzwi na antywłamaniowe. Te od dewelopera są liche, ale na razie nie wymieniam, bo solidne kosztują kilka tysięcy. Za to na dzień dobry wydałam 2 tysiące na wygładzanie ścian po ekipie od dewelopera. Kiedy przyszli malarze, okazało się, że nie można ich pomalować. Były otynkowane, ale niewygładzone. Myślałam, że gładkie ściany to standard. Rury w łazience musiałam doprowadzić do urządzeń. To kolejne kilkaset złotych - wzdycha Ania, właścicielka 35-metrowej kawalerki na Białołęce. Kupiła mieszkanie w inwestycji prawie ukończonej, w standardzie deweloperskim. Jak się okaże, to był ten zdecydowanie niższy.
Standard pod lupą
Różnice w zakresie stanu deweloperskiego w 20 inwestycjach w kilku miastach w Polsce zbadała agencja
nieruchomości Home Broker. - Sprawdziliśmy, jakie deweloperzy sprzedający mieszkania w tym standardzie stawiają sobie wymagania odnośnie okien, parapetów, ścian, podłóg i drzwi wejściowych - mówi Bartosz Turek z HB. Okazało się, że inwestorzy definiują stan deweloperski niejednakowo, w większości jednak oferują pod tą nazwą najtańsze elementy wykończenia, rzadziej te spotykane z mieszkań urządzonych pod klucz. Różnicę doskonale pokazuje wykończenie dwóch inwestycji dewelopera J.W. Construction Holding wziętych do stawki. W budynku Wronia 45 na Woli wersja minimum to drewniane okna, drzwi antywłamaniowe i marmurowe parapety. Na osiedlu Lewandów Park na Białołęce w standardzie deweloperskim są okna z PCV i parapety z PCV albo konglomeratu. Tu jedyny
luksus to drzwi antywłamaniowe.
Deweloperzy często tłumaczą, że inwestowanie w wyposażenie opłaca im się jedynie w inwestycjach dla zamożnych klientów, w Śródmieściu czy bliskiej Woli, gdzie metr kosztuje kilkanaście tysięcy. W popularnym segmencie nie opłaca się zwiększać koszty wykończenia, bo nikt nie kupi tu mieszkania droższego niż 8 tys. zł. Tu daje się
luksusowy dodatek na zachętę.
Klient woli tanio czy pod klucz?
Co wolą klienci, postanowił sprawdzić deweloper Westmark
Polska, który we wrześniu oddaje do użytku II etap domów jednorodzinnych i bliźniaków na osiedlu Ventana w podwarszawskim Walendowie. - Wprowadziliśmy dwie promocje: jedna to niska cena - od 695 tys. zł za stan deweloperski, druga to 160-metrowy dom pod klucz w cenie stanu deweloperskiego - czyli 830 tys. zamiast prawie miliona złotych. Zastanawiam się, która promocja bardziej przekona ludzi. Wyniki będziemy znali we wrześniu - mówi Robert Gałązka od dewelopera. W stanie pod klucz jest parkiet, wygładzone i pomalowane ściany, wyposażona łazienka i kuchnia (płytki i biały montaż).