http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mieszkania do wynajęcia wciąż za drogie

Katarzyna Zachariasz
2009-05-07, ostatnia aktualizacja 2009-05-04 17:52

Ceny za wynajem spadły - ogłaszają agencje nieruchomości. Spadek cen to fikcja - mówią młodzi ludzie, którzy szukają mieszkań do wynajęcia


Fot. AFP Jupiterimages
ZOBACZ TAKŻE
Według raportu przygotowanego przez Reas we wszystkich większych miastach ceny za wynajem spadły o kilka procent. W grudniu w Warszawie za m kw. wynajmowanego mieszkania płacono średnio 52 zł. Dziś to 50 zł. W Trójmieście i Krakowie mniej niż 20 proc. ofert znalazło się w przedziale 20-30 zł/m2, a teraz takie ceny ma blisko 30 proc. mieszkań. Skąd ta obniżka? Wszystko przez zastój na rynku nieruchomości. Jeszcze rok temu ceny lokali rosły niemal z dnia na dzień, więc wiele osób kupowało własne "M", żeby po kilku miesiącach sprzedać je z zyskiem. Kiedy banki zakręciły kurek z kredytami, właściciele, nie mogąc sprzedać mieszkań, zaczęli je wynajmować. W krótkim czasie rynek nieruchomości został zalany świeżym towarem przeznaczonym do wynajmu. Według analityków Reas, w marcu zeszłego roku w całej Polsce oferowano około 8000 mieszkań do wynajęcia. W tym roku liczba ta wzrosła do blisko 28000. "Ilość mieszkań do wynajęcia jest niemal trzykrotnie większa niż przed rokiem" - mówi Marta Kosińska, analityk nieruchomości portalu szybko.pl.

"Duży wzrost podaży sprawił, że właściciele konkurują między sobą i zmniejszają ceny, by w krótkim czasie znaleźć najemcę. Bardzo ważny jest czynnik psychologiczny. Kryzys, bez względu na to, czy rzeczywiście mamy z nim do czynienia, czy też nie, wręcz uniemożliwia wprowadzanie podwyżek. Wiele osób stawia sobie pytanie: dlaczego mam płacić więcej za wynajem, jeżeli mieszkania tanieją?" - tłumaczy Kosińska.

Około połowa ofert to mieszkania wybudowane w ciągu ostatnich 9 lat. Wśród najemców największym powodzeniem cieszą się mieszkania jedno- i dwupokojowe, położone w centrum miast lub blisko węzłów komunikacyjnych, w dobrym stanie, i co najważniejsze, tanie.

Pomimo obniżek chętni na wynajęcie niewielkiego mieszkania muszą się liczyć z wydatkiem ponad 1000 zł. W Trójmieście i Krakowie za kawalerkę trzeba zapłacić od prawie 1000 zł do 1500 zł, a cena za 2 pokoje wynosi od 1200 do 2200 zł. Właściciele mieszkań we Wrocławiu liczą sobie trochę więcej - za jednopokojowe mieszkanie żądają 1000 zł - 1750 zł, za dwupokojowe 1400 - 2500 zł. Najdroższa tradycyjnie jest Warszawa, gdzie wynajem kawalerki to koszt od blisko 1200 zł do ponad 2000 zł. Ci, którzy chcieliby zamieszkać w mieszkaniu dwupokojowym, muszą przeznaczyć średnio od 1600 zł do 2600 zł.

Tymczasem dla najemców, którymi często są studenci lub absolwenci, takie ceny są zbyt wysokie. Około 70 proc. młodych pracowników zarabia w pierwszej pracy poniżej 2500 zł brutto, a czynsz, który wynosi ponad 1000 zł, pochłonąłby nawet trzy czwarte ich pensji. "Na początku w pracy kokosów się nie zarobi. Jeśli chciałbym wynająć kawalerkę, to musiałbym zapłacić 1200 zł plus opłaty, a w Krakowie na dzień dobry dostaje się pracę za 2000 zł. Jeśli od tego odliczy się opłaty za mieszkanie, to niewiele zostaje na życie" - mówi Tomek. "Bardzo trudno jest znaleźć dobre mieszkanie" - dodaje Maciej, który od miesiąca szuka kawalerki w Warszawie. Za jednopokojowe mieszkanie chciałby płacić do 1200 złotych. "1500 zł to za dużo dla młodej osoby. Tym bardziej, że często te kawalerki nie są w dobrym stanie, lub są nieumeblowane" - dodaje Maciej.

Dla szukających lokum analitycy mają dobrą wiadomość - ceny nadal będą spadać. Kiedy odczują to najemcy, tego nikt nie wie.

Monika Wójcik, wynajmuje mieszkanie w Warszawie.

”Uważam, że spadek cen jest tylko pewnego rodzaju fikcją. Niestety, większość właścicieli nie rozlicza się z urzędami - mają z wynajmu duży zysk. Mieszkam w Warszawie od przeszło sześciu lat, i jeszcze nigdy nie trafiłam na właściciela, który by legalnie wynajmował mieszkanie. Wciąż szukam pokoju lub mieszkania, lecz niestety ceny są zbyt wygórowane na moją kieszeń. Pozostaje liczyć na cud, mam też nadzieję, że wszyscy ci, którzy wynajmują nam, «przyjezdnym warszawiakom » mieszkania, wreszcie pójdą po rozum do głowy”.

Barbara, właścicielka mieszkania w Krakowie

”Jeśli ktoś liczy, że może szybko zarobić dzięki wynajmowaniu mieszkanie, ten się myli. Po odjęciu wszystkich opłat i podatków, «na czysto » zostaje kilkaset złotych. Wynajmuję mieszkanie od 4 lat i w tym czasie przewinęli się przez nie bardzo różni ludzie. Jedni zachowywali się tak głośno, że sąsiedzi kilka razy wzywali policję. Pewna dziewczyna nagle wyprowadziła się bez płacenia, zostawiła też olbrzymi bałagan i poniszczone rzeczy. Od jakiegoś czasu nie mam już problemu z lokatorami, ponieważ mieszkanie wynajmuje znajoma osoba. Dziewczyna płaci mniej, ale mogę jej ufać, bo jest odpowiedzialna za mieszkanie. Mój sposób, żeby nie mieć kłopotów z lokatorami - wybierać najemców z polecenia, mieć zaufaną osobę i nie żądać za dużych opłat”.





Źródło: Dziennik Metro
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów