- Nawet śnieg jest tutaj jakiś prawdziwszy. W Warszawie od razu robi się brzydka chlapa - mówi Krzysztof, od kilkunastu lat mieszkaniec Pruszkowa, codziennie dojeżdżający do pracy w stolicy. Dokładnych danych brakuje, ale ostrożne szacunki pokazują, że z niemal 36 tysięcy mieszkańców miasta w wieku produkcyjnym (19-65 lat), w stolicy pracuje nawet połowa. Prognozy miejskich planistów mówią z kolei, że liczba wszystkich pruszkowian urośnie w ciągu najbliższych 10 lat z prawie 55 do 85 tysięcy osób. Eksperci rynku nie mają wątpliwości, że pod względem nieruchomości to bardzo atrakcyjny kierunek.
Taniej w wyższym standardzie
- Pruszków to największy plac budowy w okolicy Warszawy - przyznaje Witold Konieczny, naczelnik biura promocji miasta. Tylko w ubiegłym roku wydano tu 131 pozwoleń na budowę inwestycji mieszkaniowych. Powstają głównie niskie, cztero-, pięciopiętrowe osiedla mieszkaniowe, często ogrodzone i strzeżone. Co specyficzne dla tego miasta, wiele nowych budynków wznosi się w centrum, na miejscu starych, rozwalających się fabryk czy domów. Sztywno określone granice Pruszkowa ograniczają bowiem jego rozbudowę.
Decyzję o kupnie mieszkania w tym mieście najczęściej determinuje cena. - Połowa naszych klientów chce kupic mieszkanie do 400 tys. zł, jedna trzecia na Mokotowie lub Ursynowie - mówi Łukasz Osuchowski, doradca z Home Broker. - Kiedy orientują się, że to niemożliwe, zaczynamy poszukiwania pod Warszawą. A Pruszków to dobry kierunek - dodaje. Cena metra kwadratowego na rynku pierwotnym nie przekracza tu 6 tys. zł, tymczasem standard nowych budynków (m.in. drewniane okna, loggie, wykończenie deweloperskie) nie odstaje od warszawskiego. Trudniej z kolei znaleźć atrakcyjne oferty na rynku wtórnym. - Ceny metra w stosunkowo nowym budownictwie oscylują około 7 tys. zł. Z kolei mieszkanie w wielkiej płycie można znaleźć już od około 4,8 tys. zł za mkw. - mówi Osuchowski.
Gangstera nie uświadczysz
- Mit o mafii pruszkowskiej jest ciągle żywy. Zawsze pada pytanie o nią, a ja zawsze tłumaczę, że to już przeszłość - śmieje się Osłuchowski. Gdyby ktoś miał jednak wątpliwości co do bezpieczeństwa, może rozwieje je fakt, że w mieście działa 16 kamer monitoringu. Innym mitem, który trzeba obalić, jest przekonanie o tym, że mała miejscowość to niższe ceny. W Pruszkowie produkty spożywcze kosztują dokładnie tyle samo co w Warszawie. Co ciekawe, w granicach miasta nie ma ani jednego hipermarketu. Po dwóch stronach są dwa duże sklepy dyskontowe. Pozostają więc małe sklepiki osiedlowe, delikatesy i bazarki.
Pruszków głównie pełni funkcję sypialni Warszawy. - To dobre miejsce do mieszkania, jeśli nie potrzebujesz wielu rozrywek - mówi Krzysztof. - Knajpki można wymienić na palcach jednej ręki. Ostatnio ktoś próbuje otworzyć bar z karaoke. Okazuje się za to, że bardzo popularne są restauracje z sushi, których otwarto ostatnio w Pruszkowie chyba cztery. Na ciekawe zajęcia pozalekcyjne dla dziecka raczej nie ma co liczyć - dodaje.
Dlaczego zatem kolejne osoby decydują się na przeprowadzkę do tego miasta? - Tu jest spokojniej, a jednak miejsko. Poza tym las na wyciągnięcie ręki i parki to duże plusy tego miejsca - uważa Krzysztof. Niewątpliwym plusem jest też dojazd do stolicy, który zajmuje około pół godziny, dzięki pociągom SKM (z Dworca Śródmieście) i WKD (z Dworca Centralnego). O podróżowaniu samochodem w ciągu dnia można zapomnieć, jeśli nie chce się utknąć w korku.
Źródło: Dziennik Metro