http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gdzie podziać dziecko na uczelni?

Jolanta Nowak
2011-12-05, ostatnia aktualizacja 2011-12-05 00:03

Na Uniwersytecie Wrocławskim od września działa pokój dla matek z dziećmi. To u nas rzadkość. Uczelnie dopiero ciułają na to pieniądze albo tłumaczą się brakiem zainteresowania studentów. A MNiSW pytaniami o inwestycje dla rodziców jest zaskoczone

Uniwersytet Wrocławski
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Uniwersytet Wrocławski
ZOBACZ TAKŻE
"Mama na studiach" - z takim projektem od września wystartował Uniwersytet Wrocławski. Studenci uczelni będący rodzicami mogą korzystać z kącika dla dziecka w Instytucie Pedagogiki i Instytucie Psychologii przy ul. Dawida. - Mamy mogą tu nakarmić malucha albo zostawić z koleżanką, kiedy muszą pójść do biblioteki. Na razie korzystają z niego rodzice obu instytutów. Przychodzą z maluchami do 3 lat. Każdy organizuje się sam, ale próbujemy stworzyć grafik. Gdyby codziennie ktoś dyżurował, z pokoju mogliby korzystać studenci oddalonych od nas wydziałów - mówi dr Kamila Kamińska, koordynator projektu. - Inicjatywa wyszła od samych matek. Z nimi i ze studentami malowaliśmy ściany. Wyposażenie kupiliśmy z grantu z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich, a zabawki przynoszą też sami rodzice - opowiada.

Przedszkole dla dzieci, praktyki dla pedagogów

Na innych uczelniach warunki dla rodziców powoli się poprawiają. - Dostaliśmy sygnał, że studenci potrzebują takiego punktu. Studenci pedagogiki mogliby w nim praktykować. Planujemy budowę akademika dla małżeństw, żłobka i przedszkola. Staramy się o pieniądze, ale na pewno nie zaczniemy w przyszłym roku - kwituje Katarzyna Bojko z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Studenci krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej mogą korzystać z przedszkola w miasteczku studenckim, ale nie należy ono formalnie do uczelni. - Jest na parterze jednego z największych akademików, ma pod opieką około setki dzieci - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik prasowy AGH.

W warszawskiej Szkole Wyższej Psychologii Społecznej pokój dla matki działa już od ponad 2 lat. Ma kolorową wykładzinę do zabawy dla dzieci i przewijak. - Korzystają z niego przede wszystkim studentki zaoczne w weekendy - mówi Natalia Osica, rzecznik prasowy SWPS. O podobnym pomieszczeniu myśli też stołeczna Uczelnia Łazarskiego. - Planujemy zaaranżować miejsce, w którym zapewnimy maluchom opiekę pedagogiczną. Wiemy, że przyda się zwłaszcza studentom zaocznym. Chcemy, żeby służył matkom z małymi dziećmi i tym z pociechami w wieku przedszkolnym - mówi Agata Jankowska, koordynator projektów na UŁ. W Szkole Głównej Handlowej w Warszawie pokoju ani żłobka nie mają, bo nie potrzeba. - Nie obserwujemy zbyt wielu studentów przychodzących z dziećmi. W akademiku Grosik mieszka jedna mama i przeznaczyliśmy dla niej największy, ponaddwudziestometrowy pokój. Większość ma 18 m kw. - opowiada Marcin Poznań,

Matki apelują w sieci

Przedszkole na swoim terenie ma Uniwersytet Warszawski. - Od 7.30 do 17.30 działają "Smyki ze Smyczkowej". Pierwszeństwo mają dzieci studentów i pracowników UW. Mamy niewysokie czesne - ok. 470 zł z wyżywieniem - opowiada Izabela Kraszewska z biura prasowego uczelni. Ale studentki matki chciałyby jeszcze punktu, w którym mogłyby zostawić dziecko na krócej albo np. nakarmić w przerwie. W tym roku zbierały pod petycją w sieci podpisy (petycja na www.petycjeonline.pl), uzbierały 425 głosów. Chciałyby profesjonalnej opiekunki, ale niekoniecznie za darmo. "Będzie przyjmował wiele dzieci i mogą w nim dorabiać same studentki, więc powinien być tańszy niż prywatna niania, która kosztuje ok. 2 tys. zł miesięcznie, i umożliwić mniej zamożnym matkom studiowanie" - piszą na stronie.

Co na to uczelnia? - Taki punkt działał już kiedyś na ul. Karowej. Początki zapowiadały się bardzo dobrze, rodzice chcieli z niego korzystać, ale z czasem przebywało tam coraz mniej dzieci. A specjalnie przygotowaliśmy na to pomieszczenia i wyłożyliśmy pieniądze. Gdybyśmy znowu mieli go zorganizować, pojawia się pytanie: gdzie? Jeśli w pobliżu kampusu centralnego, to studenci i naukowcy z wydziałów na Ochocie czy Mokotowie musieliby dzieci dowozić. Ale chcemy ułatwiać młodym rodzicom pracę i studiowanie na UW. Gdy pojawi się konkretna oferta, z pewnością zostanie rozpatrzona - odpowiada Kraszewska.

Problemem, gdzie ma matka podziać dziecko, najmniej zainteresowani są urzędnicy. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie sprawdza uczelni pod kątem nowych inwestycji dla studentek matek. - Pierwszy raz ktoś o to pyta - usłyszeliśmy w biurze prasowym.

Dobrze że jest pokój, dlaczego tak późno?

Ilona Dusza-Kowalska, mama 3-letniej Laury, świeżo po obronie dyplomu z ekonomii na Uniwersytecie Wrocławskim
- Urodziłam córkę na drugim roku studiów, kiedy na uczelni nie było jeszcze pokoju dla matki. Zostawiałam Laurę na rękach u koleżanki. Pamiętam też jeden egzamin, profesorka zajęła się małą, kiedy pisałam kolokwium. Nie zawsze było tak różowo. Gdy karmiłam, musiałam właściwie co przerwę ściągać pokarm w toalecie. To było bardzo przykre.

Dlatego magisterkę napisałam o sytuacji polskich przedszkoli, pomyślałam też o utworzeniu przedszkola na UWr. W czerwcu zeszłego roku przebadałam 428 osób - studentów i pracowników uczelni. Okazało się, że zapotrzebowanie jest ogromne. Wśród badanych pracowników 30 proc. miało pod opieką co najmniej jedno dziecko do lat 6, a 60 proc. planowało mieć dziecko w ciągu najbliższych 5 lat.

W trakcie badań okazało się, że Instytut Pedagogiki planuje utworzyć pokój dla matki z dzieckiem, zaproszono mnie do realizacji. Zdążyłam skorzystać z niego tylko kilka razy, zostawiałam małą z koleżanką, widziałam też, jak babcia opiekowała się dzieckiem, gdy córka się broniła. Cieszę się, że pokój powstał, żałuję tylko, że tak późno. Mam nadzieję, że to początek zmian na uczelniach.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów