Zasady egzaminu zmieniają się, bo do trzeciej klasy
gimnazjum dotarł pierwszy rocznik uczniów uczących się według nowego programu nauczania.
Do tej pory
egzamin gimnazjalny odbywał się w trzech turach. Cześć humanistyczna zawierała pytania z języka polskiego, historii i wiedzy o społeczeństwie. Pisana następnego dnia część matematyczno-przyrodnicza zawierała pytania z matematyki, biologii, chemii, fizyki i geografii. Wyniki obu testów liczyły się w rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych. Nie liczył się za to zdawany trzeciego dnia egzamin z języka obcego.
Od tego roku MEN postanowił sprawdzić kompetencje uczniów z konkretnych przedmiotów i podzielił egzamin. Pierwszy dzień uczniowie zaczną godzinnym testem z historii i WOS. Później 45 minut przerwy i półtoragodzinny egzamin z polskiego. Drugiego dnia też czekają ich dwa testy: z biologii, chemii, fizyki i geografii oraz z matematyki. Trzeciego dnia gimnazjaliści będą zdawać egzamin z języka obcego, mając do wyboru część podstawową i rozszerzoną. Egzamin z języka będzie się liczył w ogólnej punktacji.
Szkoły mogły, ale nie musiały wypróbować wczoraj nową formułę. Do próbnego egzaminu podeszło 80 proc. gimnazjów w kraju.
- To zupełnie inny egzamin niż dotychczas - mówi Paweł Miakota, nauczyciel historii z podwarszawskiego gimnazjum. - Wymagał twardej wiedzy, nieodnoszącej się bezpośrednio do podanych tekstów. Mam obiekcje do punktacji. Za zadanie, gdzie uczeń musiał wypełnić trzy luki w tekście, można uzyskać tylko 1 punkt. Jeśli choć raz się pomyli, dostanie 0 pkt. Były też pytania o epoki, których uczniowie jeszcze nie przerobili, bo są w programie na drugi semestr.
Dla Beaty Owczarek, polonistki z Gimnazjum nr 49 w
Warszawie, egzamin z polskiego nie był rewolucyjny. - Różnicą było mniej zadań otwartych, nowością był test wielokrotnego wyboru. Uczniowie nie są przyzwyczajeni, że więcej niż jedna odpowiedź może być prawidłowa. Temat wypracowania nawiązywał do omawianej
lektury, i to różnica, bo do tej pory uczniowie mogli się opierać na jakiejkolwiek przeczytanej książce. Dopóki nie zobaczę "klucza", nie powiem, czy to zmiana na lepsze.
- Egzamin był średnio trudny - mówi gimnazjalistka Kasia Rolek. - Najgorsze było napisanie rozprawki. Wolałabym pisać taki egzamin, jak był roku temu. Boję się, że nie starczy mi czasu.
Uczniowie najbardziej boją się dzisiejszej części z przedmiotów ścisłych.
Próbne egzaminy będą oceniane w szkołach, co nauczycielom niezbyt się podoba - przyznają, że nie do końca wiedzą jak oceniać testy. Te prawdziwe - które odbędą się 24, 25 i 26 kwietnia - będzie jak zawsze oceniać CKE.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl