W tym roku czekamy na realizację projektu ministerialnego programu pilotażowego "Cyfrowa szkoła", MEN chce wydać na to 50 mln złotych (wedle grudniowych zapowiedzi Michała Boniego, ministra administracji i cyfryzacji, program powinien być opracowany do końca lutego, a pilotaż ma być przeprowadzony między marcem a jesienią. "Cyfrowa szkoła" będzie realizowana od czwartej klasy szkoły podstawowej).
Szerzej o programie wzbogacenia szkół w nowoczesny sprzęt, a nauczycieli i uczniów w wiedzę, jak z tego sprzętu korzystać, opowiadała tydzień temu na konferencji "Nowe technologie w praktyce szkolnej" minister edukacji Krystyna Szumilas. Zwracała uwagę m.in. na potrzebę merytorycznego przygotowania do zmian nauczycieli. Boni już w grudniu podkreślał, że w programie nie chodzi o wymianę starych urządzeń na nowe: - Rozmowy o cyfryzacji, także o cyfryzacji szkoły, nie można dziś ograniczać do pytania o sprzęt. Bo nie chodzi o to, jaki będzie sprzęt, ale do czego go użyjemy - mówił 19 grudnia na debacie "Cyfrowy impet modernizacji" w Warszawie.
Konieczność wprowadzenia w polskich szkołach e-rewolucji specjalnie nie dziwi. Z badań Fundacji Teraz Edukacja oraz firmy iSource i Think Global, które od połowy maja do połowy października ubiegłego roku wzięły pod lupę 312 polskich szkół (podstawowych, gimnazjów i ponadgimnazjalnych), wynikło, że dostęp do komputera ma w domu już ponad 9 na 10 uczniów. Tymczasem w badanych placówkach jeden komputer przypadał średnio na 12 uczniów (przy czym między szkołami zauważono sporą rozpiętość. W niektórych na jeden komputer przypadało tylko 5 uczniów).
Większość szkolnego sprzętu (84 proc.) ma dostęp do internetu, ale nie jest on na tyle szybki, by wygodnie z niego korzystać. Cieszyć może dobry wynik obecności sieci
wi-fi w szkołach (63 proc.), ale tylko w 29 proc. placówek z takiego dobrodziejstwa można korzystać również w klasach. Tylko 5,5 proc. szkół pochwaliło się mobilną pracownią, mającą np. szafkę na
laptopy. Popularność zyskują za to tablice interaktywne, połączone z komputerem (są w 71 proc. badanych szkół), ale statystki zawyżały szkoły, które miały nawet 14 tablic. Częściej natkniemy się na same projektory multimedialne - średnio na szkołę wypadało ich poniżej 5. Najgorzej jest z kamerami cyfrowymi (średnio 1,31 na szkołę), iPodami (tylko w 7 z badanych placówek) i tabletami (były w 14 szkołach).
Eksperci od edukacji popierają konieczność wprowadzenia technologicznych zmian w szkołach, ale tak jak ministrowie zwracają uwagę na wcielanie ich w życie wedle spójnej koncepcji. - Współcześni uczniowie chętniej i łatwiej się uczą, jeśli mają do dyspozycji nowoczesne narzędzia pracy, ale włączenie nowych technologii w proces dydaktyczny niesie pewne wyzwania. Muszą być dostępne dobre zasoby edukacyjne na te urządzenia, nauczyciele muszą potrafić się nimi posługiwać i wykorzystywać je do celów edukacyjnych. Zawsze musi być dostęp do sieci w klasie. Wtedy technologia i dydaktyka ze sobą współgrają, i dopiero to może przynieść znaczącą zmianę w nauczaniu - wskazuje Marcin Polak, redaktor naczelny portalu edukacyjnego Edunews.pl.
- Są w Polsce szkoły, które rozbudowują infrastrukturę technologiczną i jednocześnie inwestują w przygotowanie kompetencji cyfrowych nauczycieli. Przykładem mogą tu być szkoły prywatne, np. Collegium Futurum ze Słupska i Szkoły Prywatne Leonarda Piwoni w
Szczecinie, i państwowe, np. Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 10 z Gliwic czy Gimnazjum im. Feliksa Szołdrskiego z Nowego Tomyśla - wskazuje Marcin Polak.
W wymienionym Gimnazjum im. Feliksa Szołdrskiego w Nowym Tomyślu w każdej sali jest komputer, w większości projektor multimedialny i elektroniczna tablica. Biblioteka ma 25 laptopów, które wypożycza na lekcje. Nauczyciele dostali iPady, a uczniowie korzystają z nich na zajęciach.
- Takiej szkoły nie tworzy się z dnia na dzień. Musi być pomysł, akceptacja i wsparcie kadry pedagogicznej. Nauczyciele muszą czuć potrzebę innego podejścia do nauczania, powinni być przekonani, że technologia ułatwi im życie, a nie skomplikuje. Sam sprzęt w szkołach niczego nie zmieni. Ostatnim elementem jest poszukiwanie i gromadzenie środków. Tych zawsze będzie zbyt mało, dlatego ważne, żebyśmy pozyskane środki wydawali mądrze - podsumowuje Dariusz Stachecki, wicedyrektor szkoły.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl