Za każdy dodatkowy semestr trzeba zapłacić. Kwota jest podobna do tej płaconej przez studenta wieczorowego za semestr i będzie określona w umowie uczelnia-student. Np. na UW semestr na polonistyce kosztuje 1900 zł, na prawie 4600. Na Politechnice Warszawskiej za semestr architektury trzeba zapłacić 4990 zł, za administrację 2300 zł.
- Sądzę, że zmiany zniechęcą wielu młodych ludzi do podejmowania studiów "na próbę" lub dla "przezimowania", tj. dla ubezpieczenia i zniżek wynikających z legitymacji studenckiej. Konieczność dopłaty za kolejne semestry sprawi, że będą rozważniej podejmować decyzje. Jeśli nie dostaną się na wymarzony kierunek, raczej podejmą
pracę lub zasilą grono młodych bezrobotnych, przygotowując się do ponownych egzaminów - mówi Iwona Kwaśna, doradca zawodowy w Centrum Kariery i Pracy SWPS.
Czy jeden semestr wystarcza, by zorientować się, czy wybrany kierunek nam odpowiada?
- Dla niektórych i trzy lata to za mało. Granicę trzeba gdzieś postawić. W czasie pierwszego semestru student nie zawsze jest w stanie w pełni poznać specyfikę kierunku, ale z drugiej strony, zmuszony do decyzji, nie traci całego roku - uważa Ewa Wojtowicz, doradca zawodowy przy Wyższej Szkole Zarządzania i Prawa z Warszawy.
Sami studenci uważają jednak, że pół roku to za mało. Niezależne Zrzeszenie Studentów postulowało do Ministerstwa Nauki o przyznanie studentom 60-punktowego zapasu, który wystarczyłby na dodatkowy rok, co przydałoby się przy zmianie kierunku i pozwoliłoby na udział w dodatkowych zajęciach, które uatrakcyjnią
CV absolwenta. Bez skutku.
Rzecznik prasowy Uniwersytetu Warszawskiego Anna Kostrzewa przyznaje, że po pierwszym roku ze studiów rezygnuje od 2 do 10 osób, w zależności do kierunku. Na UKSW to ok. 1,5 proc. studentów. Część wybiera potem inny kierunek, który na ogół kończą.
Uniwersytet Warszawski zainteresował się niezdecydowanymi studentami i uruchomił triady kierunków, w ramach których przez pierwszy rok uczy się przedmiotów z trzech różnych kierunków, by ostatecznie wybrać jeden. Np. podczas pierwszego roku można studiować przedmioty, które później możemy kontynuować na pedagogice, socjologii lub filozofii.
Lepiej zapłacić, niż męczyć się na złych studiach - Przy nowych przepisach poważnie bym się zastanowił nad wyborem pierwszego kierunku. Ale gdybym nie był z niego zadowolony, zrezygnowałbym. Wolałbym zapłacić za studiowanie tego, co mnie naprawdę pasjonuje, niż studiować dla samego studiowania.
- Rok temu, wybierając studia, kierowałem się możliwościami
pracy po nich. Jako że lubię matematykę i interesuję się gospodarką i biznesem, wybrałem ekonomię na UW. Ale dostałem się też na Politechnikę. Ale bałem się, że na PW nie dam sobie rady. Jednak rozczarowałem się zbyt teoretycznym programem studiów na Uniwersytecie, na Politechnice uczę się rzeczy, które w praktyce przydadzą mi się w pracy. W razie konieczności poniósłbym wszystkie koszty związane ze zmianą kierunku. W wieku 18 lat nie ma się doświadczenia, trzeba mieć szczęście, by od razu trafić na kierunek, który odpowiada naszym umiejętnościom i oczekiwaniom.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl