Program Studiów Projektowania Rozrywki Interaktywnej (SPRINT) to inicjatywa kilku wydziałów Uniwersytetu Śląskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego im. Karola Adamieckiego w
Katowicach. Cztery specjalności trzy - i pięcioletnich studiów będą kształcić informatyków (SPRINT-CODE), grafików i animatorów (SPRINT-ART), menedżerów zarządzających procesem produkcji gier (SPRINT-MANAGE) i twórców narracji, dialogów i tłumaczy (SPRINT-WRITE).
Pomysł na
studia zrodził się po spotkaniu Game Day na UŚ. Pierwsza rekrutacja odbyła się rok temu. - Zainteresowanie było spore, o 60 miejsc walczyło 347 osób - mówi Jacek Szymik-Kozaczko z biura prasowego Uniwersytetu Śląskiego. Nie wszystkie programy udało się uruchomić od razu. - Dopiero w tym roku zaczniemy kształcić studentów SPRINT-WRITE w Instytucie Kultur i Literatur Anglojęzycznych UŚ na Wydziale Filologicznym w Sosnowcu. Nie mamy jeszcze potwierdzenia rozpoczęcia programu SPRINT-MANAGE przy Uniwersytecie Ekonomicznym. Jeśli się nie uda, będziemy chcieli go otworzyć przy Szkole Zarządzania Uniwersytetu Śląskiego - obiecuje dr Paweł Jędrzejko z UŚ.
Krakowska Europejska Akademia Gier specjalistów od gier uczy od czterech lat. Uniwersytet Jagielloński i Akademię Górniczo-Hutniczą wsparł tu Krakowski Park Technologiczny. Dwuletnie studia
podyplomowe przygotowują studentów m.in. do tworzenia animacji, udźwiękowienia czy projektowania mechaniki gier.
Niektóre uczelnie od kilku lat realizują podobny program na kierunku informatycznym, np. na Uniwersytecie Łódzkim można wybrać specjalizację projektowania grafiki komputerowej.
To chwyt marketingowy Pytanie, czy ich absolwenci znajdą zatrudnienie. Bo pracodawcy od dyplomowanych żółtodziobów wolą domorosłych zapaleńców, byleby z praktyką. We wrocławskim Techlandzie większość twórców gier ma wykształcenie zupełnie niezwiązane z zajmowanym stanowiskiem. Doświadczenia nabierali, pracując w różnych firmach. - Czy magister ekonomii ze specjalizacją PR może być dobrym muzykiem i dźwiękowcem? Oczywiście. Podobnie świeżo upieczony maturzysta może być genialnym grafikiem, chociaż wcześniej nie pracował przy komercyjnym projekcie - mówi Paweł Kopiński odpowiedzialny za markę Techland na rynku globalnym.
Podobnie jest u konkurencji. - Dla nas najważniejsze są umiejętności i chęci, nie dyplomy. Bardzo dobrze jest pokazać swoje dokonania. Kandydaci na grafików i animatorów mogą przedstawić portfolio. Designerzy mogą zademonstrować coś, co stworzyli przy użyciu dostępnych darmowych edytorów - dodaje producent Łukasz Janczuk z warszawskiego studia City Interactive, które wyprodukowało "Sniper Ghost Warrior".
Zresztą Techland sam przygotowuje się do wykształcenia sobie pracowników. Chce uruchomić Akademię Twórców Gier. - To seria kursów internetowych przygotowujących do
pracy w branży gier. Na początek do przejścia będzie kurs level designu [projektowanie poziomów gier - red.] - zdradza Kopiński.
Marcin M. Drews, współtwórca pierwszej polskiej gry przygodowej na PC "Tajemnica statuetki" czy niezależnej "Magritte", w Dolnośląskiej Szkole Wyższej wykładowca problemów fabuły interaktywnej i hipertekstu, do pomysłów przyznawania dyplomów z tworzenia gier jest nastawiony sceptycznie: - Szkoły kierunkowe to jedynie chwyt marketingowy w obliczu nadchodzącego niżu demograficznego. Parę lat temu mieliśmy podobną sytuację. Wtedy kierunkiem trendy było dziennikarstwo, a wykładali je ludzie bez żadnej praktyki w branży. Efekt? Gros bezrobotnych magistrów, których umiejętności starczyłyby na prowadzenie gazetki osiedlowej - mówi. - Tworzenie gier to sztuka, nie można się tego nauczyć. Owszem, w cenie są świetni
programiści czy graficy po ASP, ale dyplom nie był i nigdy nie będzie znakiem przydatności do pracy.
Poczekamy, zobaczymy Po co w takim razie twórcom gier specjalne studia? - Dopiero w 2015 r. zobaczymy, ilu absolwentów SPRINT-u podejmie pracę w branży gier, ilu założy własne firmy, a ilu zajmie się czymś innym. Programista, tłumacz, autor scenariusza czy grafik nie muszą ograniczać zawodowych poszukiwań do jednej branży. Nie dziwi mnie, że nasz pomysł budzi wątpliwości, przecież nikt tego w ten sposób dotąd nie robił. Z drugiej strony, to przecież twórcy gier zgłosili się do nas z prośbą o opracowanie programów studiów, tworzonych w ścisłej współpracy ze specjalistami tej branży - broni projektu dr Jędrzejko. - Sądząc po zainteresowaniu, SPRINT jest potrzebny i dla branży game-dev [twórcy gier], i dla branży IT. Może też skutkować powstaniem nowych firm w regionie. Jestem przekonany, że tak właśnie będzie.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl