Dziś jest tak: masz określoną średnią ocen (każda uczelnia ustala ją sama) - dostajesz pieniądze. Od października już tak łatwo nie będzie. Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym likwiduje stypendia naukowe. Wprowadza za to tzw. stypendium rektora dla wybitnych, które dostanie tylko 10 proc. studentów każdej uczelni (do tej pory nie było limitów, np. na UW pobierało je 15 proc., na AGH - 18 proc.).
Co ważne, student będzie musiał sam złożyć wniosek o przyznanie mu pieniędzy. Dziś w około 80 proc. szkół to wydziały wyliczają średnią i informują, kto dostanie stypendium. Znacząco zmienią się także proporcje: więcej pieniędzy z
budżetu państwa popłynie na stypendia socjalne. Na te rektora uczelnia będzie mogła przeznaczyć 40 proc. całej puli (dziś pół na pół).
Ustawa mówi, że przy przyznawaniu stypendiów uczelnie mają wziąć pod uwagę nie tylko dobre stopnie, ale też m.in.: osiągnięcia sportowe czy artystyczne, aktywność w kołach naukowych czy publikacje w prestiżowych pismach. Nie precyzuje jednak, według jakiego klucza przeliczać to na pieniądze. Szkoły wyższe muszą same określić, co to znaczy być wybitnym studentem. Okazuje się, że odpowiedzi są skrajnie różne. W efekcie część studentów czeka rewolucja, a część może nawet nie odczuć zmiany.
Z aptekarską precyzją Ślęczeć w książkach czy raczej przenieść się do hali treningowej - to pytanie powinni sobie zadać studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Uczelnia bardzo precyzyjnie przeliczyła osiągnięcia i oceny na punkty. Zdobywa się je w czterech kategoriach: średnia ocen, osiągnięcia naukowe, artystycznie i wyniki sportowe (w każdej maksimum to 100 pkt). Stypendium dostaną osoby z największą liczbą punktów.
I tak np: - zajęcie IV miejsca w tenisie ziemnym w akademickich mistrzostwach Polski da 80 pkt, - średnia ocen 4,5 da 50 pkt, - wyjazd na Erasmusa da 40 pkt, - napisanie artykułu naukowego do pracy zbiorowej da 45 pkt, - zdobycie grantu badawczego da 100 pkt. Najmniej opłaca się bycie artystą. By zarobić 100 pkt, trzeba wygrać międzynarodowy festiwal lub konkurs, polskie laury oceniono tylko na 40 pkt.
- Tak będzie po prostu sprawiedliwiej. Nie oszukujmy się, nie zawsze wysokie stopnie świadczą o wybitności - uważa Piotr Pokorny, rzecznik praw studenta na KUL-u. Ale prof. Józef Górniewicz, rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego (który też przymierza się do systemu punktowego, ostateczna decyzja zapadnie we wrześniu) zastrzega: - Straci część dobrych i grzecznych studentów, zyskają ci wyjątkowo aktywni. Jeśli to się nie sprawdzi, zmienimy zasady w przyszłym roku.
Podobny kierunek obierze prawdopodobnie Uniwersytet Śląski.
Prawie po staremu - Nie podejmuję się wyliczenia, czy rekord w rzucie oszczepem jest ważniejszy niż średnia 5,0 - mówi prof. Zbigniew Kąkol, prorektor ds. kształcenia Akademii Górniczo-Hutniczej w
Krakowie. Dlatego tu nie będzie punktów tylko tzw. koszyki. 95 proc. puli pójdzie dla osób z najwyższą średnią, 5 proc. dla wybitnych sportowców, naukowców czy artystów. - Dzięki temu nie zafundujemy studentom rewolucji. Do tej pory przyznawaliśmy nagrody w podobnych proporcjach - dodaje.
Identyczne zasady przyjął Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w
Lublinie. Zachowania status quo chcą też toruński Uniwersytet
Mikołaja Kopernika i Uniwersytet Warszawski, które jeszcze pracują nad regulaminami. - Jak można zmieniać zasady w trakcie
gry? Ludzie cały rok ciężko pracowali na wysokie średnie, a teraz stypendium dostanie ktoś ze słabymi ocenami, ale dobrym czasem w bieganiu? - denerwuje się Piotr Muller, szef samorządu studentów UW. Uczelnia konsultuje się właśnie z prawnikami, by w jak największym zakresie zachować obecne warunki przyznawania stypendiów.
Na wielu uczelniach studenci poznają zasady dopiero we wrześniu. M.in. na Politechnice Gdańskiej, Uniwersytecie Szczecińskim czy w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Decyzji nie podjął też jeszcze Uniwersytet Jagielloński, który waha się między dwiema opcjami. - Cokolwiek zdecydujemy, boję się wariactwa, które nas czeka w październiku. Mam wrażenie, że studenci w ogóle nie zdają sobie sprawy, że czekają ich takie zmiany. Szykuje się więc niezłe zamieszanie przy składaniu wniosków - mówi Jakub Jasiński, szef samorządu studentów UJ.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl