Z opublikowanych wczoraj analiz sondażu TNS OBOP wynika, że aż 45 proc. wyborców w wieku 18-24 lat nie wie, na kogo zagłosować w jesiennych wyborach. Z kolei zaledwie jedna piąta 35-44 latków na pewno pójdzie do urn - pozostali mogą zostać w domach.
Cztery lata temu to właśnie dzięki głosom młodych
Platforma Obywatelska wygrała wybory i odsunęła PiS od władzy. W 2007 roku co drugi młody głosował na PO. Czy to oznacza, że teraz to pokolenie odwróciło się od partii Tuska? - To, że są niezdecydowani, to nie jest zaskoczeniem. Młodzi nie mają wyrobionych poglądów politycznych i nie chodzą na wybory. Cztery lata temu frekwencja wśród nich też nie była taka wysoka. To cecha tego wieku - bagatelizuje europoseł Jacek Protasiewicz, szef sztabu PO. Ale rozumie ich zniechęcenie. - Starsi osiągnęli szybki awans zawodowy, a dla nich nie ma atrakcyjnych ofert. Widzą, że ścieżka kariery jest długa, tak jak na Zachodzie. Do tego mają niestabilne umowy o pracę i nie mogą zaciągać kredytów - przyznaje Protasiewicz.
We wrześniu Platforma ma przedstawić program dla młodych, który przygotowała młodzieżówka Młodzi Demokraci.
O młodych chce też walczyć SLD. Liczy, że dzięki ich głosom PO i PSL będą musiały stworzyć koalicję z lewicą.
- Stawiamy na młodych z małych i średnich miast, którzy mają do wyboru
bezrobocie lub zmywak w Anglii - zapowiada Tomasz Kalita, rzecznik SLD. Co więc proponuje Lewica? - Obietnice wolnościowe, np. związki partnerskie, edukację seksualną, wycofanie religii ze szkół oraz obietnice socjalne. Chcemy, żeby państwo określiło, na jaką pomoc może liczyć absolwent w znalezieniu pracy i zakupie
mieszkania - wylicza Kalita.
- Wydaje im się, że młodzi są zainteresowani nowinkami obyczajowymi z Zachodu - ironizuje Paweł Kowal, szef
Polska Jest Najważniejsza. Co więc proponuje? Zakładanie własnych firm.
Prof. Kazimierz Kik, politolog z PAN: - Słowa polityków niewiele zmienią. Już dziś wiadomo, że każde obietnice będą nierealne, bo czeka nas ostre zaciskanie pasa, a nie rozdawanie pieniędzy. Młodzi nie pójdą więc na wybory. W 2007 r. poszli, dołączyli do wielkiego ruchu w celu odsunięcia PiS od władzy. Dziś perspektywy nadal widzą w Anglii i Irlandii, nie w Polsce.
Prof. Wawrzyniec Konarski, politolog z UJ i SWPS, ostrzega: - Powinniśmy spodziewać się kiepskiej frekwencji. Dla młodych PSL jest chłopskie, PO bezideowa, PiS radykalne, a SLD się sypie.
Na nieobecności młodych może skorzystać partia Jarosława Kaczyńskiego. Bo jej wyborcy - najczęściej osoby starsze - są zdyscyplinowani i chodzą na wybory.
Grzegorz Lewandowski, właściciel modnej w Warszawie klubokawiarni Chłodna 25, gdzie odbywa się wiele ideowych debat i spotkań: - Młodzi ludzie starają się żyć jak najdalej od polityki. Istnieje ona raczej w formie anegdot i żartów niż poważnej rozmowy. Większość z nich postrzega zbliżające się wybory negatywnie. Albo na nie nie pójdą, albo zagłosują na mniejsze zło, czyli Platformę. Dla nich PO skompromitowała się przez ostatnie cztery lata. Młodzi chcieliby dyskusji o budowaniu nowoczesnego, prężnie rozwijającego się państwa. Zamiast tego spory o emerytury, gaz łupkowy i polityczne przepychanki. Nikt nie mówi, jak osiągnąć sukces naukowy w Polsce, jak się prężnie rozwijać. Są zniechęceni.
Z kolei młodzi boją się PiS z jego awanturami politycznymi, a działacze SLD wydają się im mało rozgarnięci.