Zgłosiła się do nas studentka V roku polonistyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w
Warszawie: - W czerwcu zaliczyłam wszystkie egzaminy i oddałam indeks. Teraz chciałam ustalić termin oddania pracy magisterskiej. A w dziekanacie szaleństwo. Dziekan straszy: - Jeśli nie zdążycie w dwa tygodnie, to zostaniecie skreśleni z listy studentów i spadniecie na III rok studiów licencjackich! Spanikowałam. W dzień chodzę do pracy, a wieczorem i w nocy piszę magisterkę - opowiada.
Do Biura Rzecznika Praw Studenta każdego tygodnia przychodzi kilkanaście podobnych pytań i skarg z całego kraju. Wszystkie podobne. Studenci słyszą, że jeśli nie oddadzą pracy magisterskiej do końca września, to będą musieli:
- zaliczyć przedmioty, których nie mieli w programie,
- napisać i obronić licencjat,
- po licencjacie będa mogli zająć się magisterką.
Problem dotyczy tych, którzy zaczęli jednolite
studia magisterskie przed wrześniem 2005 roku. Bo potem wprowadzono nowe, powszechne w Unii, zasady studiowania: trzyletnie licencjackie i dwuletnie magisterskie. Od października studia pięcioletnie przestają istnieć, a uczelnie tracą prawo do wydawania starych dyplomów. Określa to prawo o szkolnictwie wyższym sprzed sześciu lat.
- Uczelnie miały mnóstwo czasu, by przygotować studentów i dostosować do niego swoje regulaminy - mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki.
Ale zdaniem Loby, prawo nie nakazuje uczelniom być tak surowym dla spóźnialskich. Zaczynać niemalże od nowa będą tylko te osoby, które skończyły studia kilka lat temu, zlekceważyły pracę magisterską, a teraz przypomniały sobie, że fajnie byłoby być magistrem. Ale już np. studentce, która wzięła rok urlopu na wychowanie dziecka, uczelnia może zorganizować indywidualny tryb studiów, aby zdołała napisać pracę magisterską.
Nie do końca wiadomo, co będzie z tymi, którzy teraz walczą z czasem i spóźnią się o parę dni. Uczelnie mogą dokręcić śrubkę, ale nie muszą. - Ratunkiem mogłoby być po prostu przesunięcie sesji egzaminacyjnej na wniosek studenta. Czasami uczelnie zgadzają się na 3 do 5 miesięcy opóźnienia - podpowiada Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów RP.
Łagodniejsze potraktowanie trzeba będzie jednak wywalczyć. Bo część uczelni czyta przepisy wprost i nie chce stosować taryfy ulgowej.
- Prawo jest jasne. Student, który do końca września nie złoży pracy, będzie automatycznie skreślony - mówi Marcin Kozłowski, rzecznik UKSW. Inni pójdą na rękę studentom.
- To jest taka furtka? Sprawdzę i każdemu studentowi w potrzebie pomogę - zapewnia jednak prof. Leszek Woźniak, prorektor ds. studenckich Politechniki Rzeszowskiej.
Prof. Henryk Krawczyk, rektor Politechniki Gdańskiej: - Takiego studenta nie ma gdzie cofnąć. Nie jest inżynierem, licencjatem, więc nie może trafić na studia uzupełniające. To jest luka. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby traktować studentów tak surowo. Ten rok powinien być przejściowym.
Bartosz Loba, rzecznik ministra: - W razie wątpliwości studenci mogą zwrócić się do nas, a my wyjaśnimy sprawę z uczelnią.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl