Z Tomaszem Lewińskim, szefem Biura Rzecznika Praw Studenta, rozmawia Alicja Bobrowicz
Od października każda uczelnia musi podpisać ze studentem umowę, która określi warunki studiowania. Czy w dokumentach mogą się znaleźć zapisy niekorzystne dla studentów? Sprawdziliśmy, jak wyglądały takie umowy na 32 uczelniach w ubiegłym roku akademickim. Po czym poprosiliśmy szkoły wyższe o nowe wzory tych dokumentów. Pierwsze wnioski? Część uczelni usunęła niedozwolone postanowienia. Najdotkliwszy z nich pozwalał uczelni podwyższyć czesne w każdej chwili i bez powodu. Tak było np. na Uniwersytecie Śląskim, gdzie interweniowaliśmy razem z "Metrem". Wystarczyło postanowienie, że wzrost czesnego będzie zależny od "podwyższenia kosztów kształcenia" i student mógł się z dnia na dzień dowiedzieć, że płaci np. czesne wyższe o 500 zł. To klauzula niedozwolona.
To oznacza, że w umowach nie będzie informacji, że koszt studiowania może wzrosnąć? Nie. Student musi mieć po prostu możliwość oceny, ile będzie go kosztowała nauka. Uczelnia powinna np. zaznaczyć w umowie, że podwyżka będzie wynosić 5 czy 7 proc.
Na co jeszcze trzeba zwrócić uwagę podpisując umowę? Częste jest żądanie zapłacenia kary wyższej niż ustawowe odsetki, np. kiedy spóźnimy się z wpłatą czesnego. Zdarza się, że sięgają one aż 25 proc. jego wysokości. [dziś odsetki ustawowe to 13 proc. - red.]. Uczelnia musi też zwrócić nam wpłacone pieniądze, jeśli zrezygnujemy z nauki, bo np. po miesiącu stwierdzamy, że zmieniamy szkołę. Zwrot powinien być proporcjonalny. Przepaść może wpłacane na początku roku wpisowe, a nie czesne.
To wszystko dość skomplikowane dla dziewiętnastolatka. Fakt. Ale podobnie jak z umową z operatorem telefonicznym czy bankiem, ma prawo wziąć ją do domu, przeczytać, skonsultować się z rodzicami i odnieść na drugi dzień.
Mówimy o zapisach dotyczących studentów zaocznych. Ale nowością jest przecież to, że umowy podpiszą też osoby na studiach dziennych. Tu również trzeba być czujnym. Zerknąć np., jak uczelnia określa płatności za powtarzanie roku. Czy jest to precyzyjne sformułowanie. Żeby się nagle nie okazało, że mieliśmy zapłacić 600 zł, a były podwyżki i płacimy 2 tysiące. Umowa powinna zawierać tabelę opłat, której zmiana wymaga podpisania ze studentem aneksu. Nie może być tak, że wysokość opłat reguluje jedynie zarządzenie rektora.