http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uczelnie ze studentami umawiać się nie chcą

Alicja Bobrowicz
2011-09-26, ostatnia aktualizacja 2011-09-27 11:20

Wraz z początkiem roku akademickiego każdy student miał podpisać z uczelnią umowę określającą warunki kształcenia. Tyle że rektorzy umów z młodymi ludźmi podpisywać nie chcą, podkreślając, że nowe prawo jest bardzo nieprecyzyjne


Fot. Jacek Babiel / AG
Umowy mieli podpisywać nie tylko uczący się zaocznie czy wieczorowo, ale po raz pierwszy także studiujący dziennie i za darmo.

Po co? Bo nawet, ucząc się stacjonarnie, trzeba czasem płacić np. za powtarzanie przedmiotu czy całego roku lub dodatkowe lekcje języka. Umowy miały sprawić, że studenci nie będą zaskakiwani decyzjami np. o wysokości opłat czy ilości godzin danego przedmiotu.

Uczelnie jednak zupełnie inaczej odczytują nowe prawo. Uniwersytet Jagielloński dopiero pracuje nad wzorem takiej umowy (w środę zajmie się nią senat uczelni). - Jeszcze nie zdecydowaliśmy, czy wszyscy studenci podpiszą ją w październiku. Może być tak, że będziemy ją zawierać ze studentem, kiedy znajdzie się w tarapatach, czyli będzie musiał np. powtarzać przedmiot - mówi Katarzyna Pilitowska, rzecznik UJ. Podobnie jest w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Z kolei poznański Uniwersytet Adama Mickiewicza jest przekonany, że umowy ze studentami dziennymi musi zacząć podpisywać dopiero w styczniu.

Natomiast Katarzyna Kozłowska, kierownik biura kształcenia Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego wyjaśnia, że od sześciu lat podpisuje umowy ze studentami dziennymi, kiedy muszą za coś zapłacić, m.in. za powtarzanie przedmiotu lub dodatkowe lekcje angielskiego. - W takim dokumencie są konkrety, czyli m.in.: wysokość opłaty, raty, terminy, liczba godzin zajęć. Nie bardzo wiem, co mielibyśmy zawrzeć, więc w umowie podpisywanej z wyprzedzeniem przez każdego studenta - zastanawia się. Bartosz Loba, rzecznik MNiSW rozwiewa te wątpliwości: - Każda uczelnia musi w październiku podpisać umowę z każdym studentem - twierdzi. Przyznaje też, że część przepisów związanych z opłatami wchodzi w życie dopiero w styczniu 2012 (np. zakazane opłaty za egzaminy czy koszty zajęć dodatkowych). Uczelnia może jednak podpisać aneks ze studentami.

Ale już prof. Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich i współtwórca ustawy z 2005 roku ma zupełnie inne zdanie: - Ustawa mówi tylko tyle: umowa ma określić warunki wnoszenia opłat. Musi zostać zawarta ze studentem, który płaci za określoną edukacyjną usługę. Uczelnie musza ją podpisać wtedy, gdy sudent się na nią decyduje. Nie są też zobowiązane do tego, by opisać w umowie, jak dane zajęcia będą prowadzić.

- Podpisywanie umowy tuż przed tym, gdy musimy za coś płacić, ma być w porządku? Zamiar ustawodawcy był jasny - dać studentom poczucie bezpieczeństwa. Teraz to już kwestia złej lub dobrej woli uczelni - komentuje Tomasz Lewiński, szef biura rzecznika praw studenta.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów