Mieszkańcy prawej części miasta - głównie Pragi i Targówka - mają dziś w drodze do centrum o jedną przeprawę na Wiśle mniej. W sobotę zamknięto dla samochodów most Śląsko-Dąbrowski oraz serce Pragi, czyli skrzyżowanie przy Dworcu Wileńskim. Ale prawdziwy test będzie dziś. Są szanse, że zablokuje się połowa miasta, bo:
- w stolicy, a zwłaszcza na Pradze nie ma obwodnic. Tranzyt miesza się z ruchem lokalnym. Nie da się dojechać do pozostałych sześciu już zatłoczonych mostów,
- kłopoty potęgują inne remonty, np. Trasy Toruńskiej oraz ulic i torów tramwajowych przy Stadionie Narodowym.
Miasto przygotowało objazdy,
parkingi przy Dworcu Wileńskim oraz przywileje dla komunikacji miejskiej. Po zamkniętym moście pojadą tylko tramwaje i autobusy i będzie ich więcej. - Nie spodziewamy się armagedonu. Po tygodniu sytuacja się uspokoi - wierzy rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk. Sam jest z Pragi i dziś do pracy jedzie tramwajem.
Kłopoty skończą się za dwa lata, gdy skończy się budowa metra. Informacje o zmianach są na ztm.waw.pl
Aż cztery lata pomęczą się mieszkańcy Łodzi. Tu w weekend zamknięto dworzec
Łódź Fabryczna. Stąd odchodziły pociągi do Warszawy, gdzie wielu łodzian pracuje. Teraz będą musieli dotrzeć do stacji: Kaliska, Widzew, Chojny. - Na drogach dojazdowych mogą robić się korki - przyznaje Marcin Masłowski z ratusza.
W miejscu dworca powstanie nowe centrum miasta z podziemną megastacją dla polskiego TGV za blisko 2 mld zł. To jedna z największych inwestycji kolejowych w Europie. Informacje o zmianach na stronie: mpk.lodz.pl.
Uwaga! W innych miastach, choć na mniejsza skalę, też są/będą korki. Bo za unijne euro buduje się cała
Polska, np.:
- w Gdańsku korkuje się poszerzana trasa na lotnisko, a za rok zacznie się budowa tunelu pod Wisłą,
-
Poznań remontuje ulice i wydłuża linię tramwajową,
- Olsztyn szykuje budowę pierwszej linii tramwajowej
- w Toruniu trwa budowa drugiego mostu na Wiśle.
Jak nie zwariować w zakorkowanym mieście radzi prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego
Po pierwsze - cierpliwość. To taka stara piękna cecha, o której zapomnieliśmy.
Po drugie - planowanie czasu. Sprawdzić w internecie objazdy, wyjść wcześniej z domu.
Po trzecie - nie wrzeszczeć na innych, nie denerwować się. Ludzie w innych samochodach, w autobusie to nie rywale w drodze do pracy, ale współbracia w kłopotach i cierpieniu. Bądźmy dla nich życzliwi. Ewentualnie można znaleźć wspólnego wroga - urzędników. Za to, że przygotowali za mało objazdów, mostów, autobusów. I od razu zrobi się na duszy lżej.
Po czwarte - rozwijajmy ducha i intelekt. Bierzmy do autobusu, tramwaju, pociągu gazety, książki oraz płyty z muzyką.
Wrocław już wycierpiał Paweł Czuma, rzecznik Urzędu Miasta we Wrocławiu
My szczyt korków i remontów mamy już za sobą. Najwięcej ich było zaraz po 2004 r., gdy weszliśmy do UE. Mamy już obwodnicę, kończymy inwestycje związane z mistrzostwami Euro. Jeszcze tylko ludzie biegają pomiędzy peronami na remontowanym dworcu. Ale w mieście już czuć ulgę, jeździ się lepiej.
Wymagało to od mieszkańców dużej cierpliwości. Ale mieliśmy gorszą infrastrukturę niż w innych miastach i mieszkańcy wiedzą, że trzeba pocierpieć, żeby było lepiej. Znany polityk z Warszawy powiedział, że nasi taksówkarze jako jedyni w Polsce nie narzekają na korki.
Moja rada dla warszawiaków i łodzian: znaleźć nową drogę do pracy, a najlepiej przesiąść się do komunikacji miejskiej.
Jeden tramwaj zabierze 200 osób i będzie to 200 samochodów na ulicy mniej.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl