Ok. 300 osób przemaszerowało w sobotę spod Uniwersytetu Warszawskiego pod Giełdę Papierów Wartościowych, aby pokazać swoje oburzenie i solidarność z podobnymi protestami na świecie. Demonstrację zorganizowało Porozumienie 15 Października, powstałe z inicjatywy uczniów Wielokulturowego Liceum Ogólnokształcącego im. Jacka Kuronia.
Przyszły rodziny z dziećmi, emeryci, studenci. Każdy protestował przeciwko czemuś, co go oburza. "Zakazać szczepionek dla dzieci" - głosił jeden z transparentów. - Jestem przeciwko uprawom GMO, a brakuje mi publicznej debaty na ten temat - mówiła Jolanta Góral, nauczycielka. - Mieszkanie stało się towarem. A tak nie powinno być, posiadanie miejsca zamieszkania jest niezbędne, by założyć konto czy móc głosować. W Polsce powinno być więcej mieszkań komunalnych - upominał się Michał Dobrowolski, prawnik ze Stowarzyszenia Lokatorów.
Co dalej z polskimi oburzonymi - Zgadzamy się ze wszystkimi tymi postulatami - zapewnia Grzegorz Janiczak z Porozumienia 15 Października. Ale główne ostrze protestu skierowane było przeciwko systemowi polityczno-ekonomicznemu, który przerzuca na zwykłych obywateli koszty kryzysu, pozbawia ludzi wpływu na decyzje polityków, a młodym nie daje szans na dobry start w żuciu. "Nie płacimy za wasz kryzys", "Nie tańcz jak ci zagrają", "Kapitalizm nie działa" - głosiły transparenty.
Troje studentów z Madrytu podziękowało demonstrantom za solidarność. Na koniec wszystkich zaproszono do pobliskiego parku, gdzie mogli posilić się przygotowanymi przez organizatorów kanapkami.
Podobna, choć znacznie mniejsza pikieta, odbyła się pod Starym Browarem w Poznaniu. "Godne życie to godne zarobki" - krzyczeli uczestnicy.
Co dalej? - Będziemy uderzać do szkół i na uniwersytety, namawiać ludzi do aktywności społecznej. Do wiosny planujemy kilkanaście spotkań. Nie mamy gotowych rozwiązań, ale bankierzy z Wall Street też ich nie mają - mówi Janiczak.
Świat chce globalnej zmiany Ruch oburzonych narodził się w Hiszpanii. 15 maja studenci i absolwenci wyszli na ulice Madrytu, żeby zaprotestować przeciw sytuacji gospodarczej w kraju - wśród młodych
bezrobocie sięga 40 proc. Przez dwa miesiące okupowali centralny plac stolicy Puerta del Sol. Potem ruszyli na Brukselę, dokąd dotarli w ubiegły weekend.
Od połowy września młodzi Amerykanie protestują na Wall Street. Ich hasło "Jesteśmy 99 proc." nawiązuje do podziału bogactw - większość jest w rękach banków i korporacji, czyli 1 proc. ogółu obywateli. - Dlaczego 99 proc. ma odpowiadać za to, co robi 1 proc.? - pytają. W Nowym Jorku
policja zatrzymała kilkadziesiąt osób za tamowanie ruchu ulicznego, próbowała też usunąć protestujących pod pretekstem sprzątania pobliskiego parku. Ale wsparci przez mieszkańców demonstranci sami posprzątali park i policja zrezygnowała z akcji. W Waszyngtonie władze obrały inny kurs: zezwoliły protestującym na miasteczko namiotowe na placu Wolności.
Demonstracje pod hasłem "Zjednoczeni dla globalnej zmiany" przetoczyły się w sobotę przez Australię, Azję, Amerykę i Europę. Najbardziej gorąco było w Rzymie - pod koniec pokojowej manifestacji przed bazyliką św. Jana, chuligani i anarchiści zaatakowali ochraniających protest policjantów. Płonęły
samochody, w ruch poszły pałki, kamienie i koktajle mołotowa. Wybijano witryny banków i sklepów, płonęły biura ministerstwa obrony. Rannych zostało ok. 70 osób.
W Portugalii protestowało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Podobnie w Niemczech. - Spekulujecie naszym życiem - krzyczeli demonstranci pod siedzibą Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem. W Paryżu protesty zbiegły się ze spotkaniem krajów grupy G20, na którym ministrowie finansów i szefowie banków centralnych debatowali, jak powstrzymać kryzys. W Londynie pod katedrą św. Pawła przemawiał do protestujących Julian Assange, założyciel portalu WikiLeaks. - Ludzie wysyłani są do Guantanamo w imię rządów prawa, a pieniądze prane na Kajmanach i w Londynie po to, by rządom prawa stało się zadość - ironizował. Demonstranci chcieli okupować londyńską dzielnicę finansową, ale policja nie wpuściła ich na teren City.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl