Deweloperzy dawno nie mieli takiego bólu głowy. Od lat właśnie na jesieni zdarzało się nawet o 9 proc. transakcji więcej niż podczas wakacyjnego zastoju. W tym roku po raz pierwszy we wrześniu było 3 proc. mniej transakcji niż w sierpniu - wyliczył Home Broker. W efekcie w ciągu miesiąca
mieszkania staniały średnio w całym kraju o blisko 1,5 proc. (najwięcej od 14 miesięcy). Eksperci oceniają, że dziś na chętnych czeka o połowę więcej mieszkań niż przed rokiem.
Ci, którzy chcą sprzedać mieszkanie na rynku wtórnym, muszą czekać na nabywcę aż 135 dni (jeszcze w marcu od ogłoszenia oferty do zawarcia ostatecznej umowy trzeba było czekać "tylko" 80 dni).
Wśród powodów takiej sytuacji eksperci wymieniają koniec programu "Rodzina na swoim", rosnące wymogi banków przy udzielaniu kredytu, ale przede wszystkim wahanie kupujących, którzy liczą, że nadchodzący kryzys doprowadzi do jeszcze większych obniżek cen mieszkań.
- W tej chwili na rozwój sytuacji czekają i sprzedający, i kupujący. Wiele osób liczy, że ceny mieszkań spadną o 10-15 proc. - mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse & Partnerzy. Tłumaczy, że deweloperzy nie chcą zostać z mieszkaniami na kolejne lata, bo to kosztuje, więc by je sprzedać, coraz częściej obiecują klientom bonusy (np. gratisowe przeprowadzki lub urządzenie kuchni) i coraz częściej także godzą się na negocjacje cen (niektórym udaje się wytargować nawet 5 proc.).
- Ale skokowa przecena mieszkań jest mało realna. Deweloperzy na inwestycje pozaciągali kredyty. Banki dały im je pod konkretne biznesplany. Musieli jasno określić spodziewany zwrot z inwestycji i nie mogą ich teraz ot tak zmieniać, bo wiązałoby się to z dodatkowymi kosztami - dodaje Jańczuk.
Także Bartosz Turek z Home Broker studzi nadzieje klientów, którzy oczekują mocnego tąpnięcia cen mieszkań. - Od kilku lat mamy 2-3-procentowe stopniowe obniżki, wielu się wstrzymuje z zakupami, jednak transakcji wciąż jest wiele. Gdyby jednak deweloperzy nagle obniżyli ceny - np. o 10 proc. - wzmocniliby tylko w potencjalnych klientach przekonanie, by czekać na jeszcze większe okazje. W efekcie transakcje zostałyby wstrzymane - ocenia.
I podaje przykład klienta, który chce kupić mieszkanie za 400 tys. zł. - Duża przecena sprawiłaby, że wstrzymałby się jeszcze z transakcją, licząc, że cena mieszkania spadnie o kolejne 10 proc.
Jakie są więc prognozy? Według Bartosza Turka wiele zależy od globalnej koniunktury. - Realnie patrząc, w ciągu najbliższych 12 miesięcy ceny będą spadać w dotychczasowym tempie 2-3 proc. rocznie - mówi. Najbardziej w
Warszawie,
Poznaniu i
Krakowie. Potem przez kolejny rok, a może nawet dwa mogą się utrzymywać na stałym poziomie.
Kupujesz mieszkanie, czy udało ci się wynegocjować cenę z deweloperem? Napisz do nas:
metro@agora.pl