W Polsce masz do wyboru trzy akademie wojskowe: w Gdyni Akademię Marynarki Wojennej, w Warszawie Akademię Obrony Narodowej i Wojskową Akademię Techniczną oraz dwie wyższe szkoły oficerskie: wojsk lądowych we Wrocławiu i sił powietrznych w Dęblinie. Poza AON-em, który uczy od poziomu studiów II stopnia, zapraszają na
studia licencjackie i inżynierskie oraz magisterskie na kierunki cywilne - na ogół politechnicznych, uzupełnione szkoleniem wojskowym. Np. WAT oferował w tym roku m.in. informatykę, elektronikę i telekomunikację, logistykę, zaś AMW nawigację oraz mechanikę i budowę maszyn. Nauka na studiach inżynierskich i licencjackich trwa osiem semestrów, ale AMW opuszcza się z tytułem magistra inżyniera po 10 semestrach. Wszystkie szkoły rekrutują w podobnym czasie i według zbliżonych kryteriów Ministerstwa Obrony Narodowej, finansowego patrona w czasie studiów i pracodawcy po ich zakończeniu.
Silni matematycy poszukiwaniBy zacząć naukę na studiach wojskowych I stopnia, musisz do końca marca złożyć elektroniczny wniosek o powołanie do służby kandydackiej. Nie możesz być karany. Wojskowa komisja lekarska i psychologowie sprawdzą, czy fizycznie i psychicznie poradzisz sobie ze służbą. Jeśli twoja matura spodoba się komisji (najczęściej brane są pod uwagę
matematyka, fizyka i
język angielski), zostaniesz zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, która sprawdzi, dlaczego chcesz być oficerem i czy się do tego nadajesz. Potem zostaną ci już tylko testy sprawnościowe - siły, szybkości i wytrzymałości. A konkurencję będziesz mieć sporą. - W tym roku mieliśmy 14 kandydatów na miejsce, w ubiegłym 13 - mówi Wojciech Mundt, rzecznik prasowy AMW. We Wrocławiu chciało w tym roku studiować 2769 kandydatów, o 1000 więcej niż w ubiegłym, a o 233 indeksy WAT-u walczyło 1461 chętnych. Kierunki studiów i limit przyjęć co roku określa MON wedle potrzeb armii.
Szkoła płaci i wymagaNa początku nauki dostajesz stopień wojskowy szeregowego (marynarza) i tytuł podchorążego (szeregowy podchorąży znaczy tyle co kandydat na oficera). Zaczyna się od powołania do służby wojskowej i podstawowego szkolenia wojskowego. Podpisujesz też umowę, że zwrócisz uczelni koszty twojego utrzymania i nauki, na wypadek gdybyś wyleciał ze studiów (np. za brak postępów w nauce, złe zachowanie) albo w ogóle nie podjął służby. Bo na studiach dostajesz bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie, umundurowanie i "żołd" - ponad 800 zł na pierwszym roku, dwa razy tyle na czwartym do ponad 2 tys. zł na piątym. Przez całe studia kosztujesz MON około 100 tys. zł. - Koszty trudno dokładnie oszacować, zależą od kierunku. W Dęblinie trzeba np. opłacić 200 godzin, które musi wylatać kandydat na pilota - mówi ppłk Janusz Kustra z MON.
Jako student uczelni wojskowej masz praktycznie dwa razy więcej godzin nauki niż studenci cywilni. Do tego dochodzą praktyki. Np. na AMW to 12 miesięcy na morzu na różnych jednostkach pływających. - Studenci idą na praktyki po każdym roku. Student cywilny kończy naukę w czerwcu i wraca w październiku, a wojskowy ma tylko 30 dni urlopu - zwraca uwagę Wojciech Mundt. Masz jeszcze prawo do 10 dni urlopu zimą, 5 dni wiosną i do urlopu okolicznościowego (do 5 dni). Możesz też dostać wolne, jeśli wcześniej zaliczysz sesję. Dziewczynom przysługuje bezpłatny urlop na czas ciąży i narodzin dziecka, nie dłuższy niż 12 miesięcy.
Etat z przydziałuPo studiach zaczynasz zawodową służbę wojskową. Podpisujesz z MON kontrakt. - Każdy negocjowany jest indywidualnie, ale średnio zawierany jest na 10 lat - mówi Jerzy Markowski, rzecznik prasowy WAT. Dostajesz pracę w określonym korpusie armii, np. po budownictwie w korpusie logistyki, po lotnictwie i kosmonautyce w siłach powietrznych, a po mechanice i budowie maszyn w inżynierii wojskowej. O przydziale do korpusu decyduje MON. Prawo wyboru miejsca służby ma tylko prymus rocznika. - To loteria. Liczą się potrzeby armii, żołnierz służy tam, gdzie są wakaty. Zdarza się, że trafia do korpusu o innej specjalności niż ta, w której się kształcił. Można próbować się zamieniać z kolegami czy pisać o przeniesienie, ale to skomplikowane i trwa - nie pozostawia złudzeń Jarosław Bąder, prezes Stowarzyszenia Niezależne Forum o Wojsku, emerytowany żołnierz.
Jakie perspektywy?Studia liczą się do emerytury, która przysługuje ci już po 15 latach - dostajesz 40 proc. ostatniego wynagrodzenia. A zaczynasz od ok. 3 tys. zł brutto (dane MON). Awans w wojsku oznacza objęcie wyższego stanowiska i wyższy stopień oficerski (kończysz studia jako podporucznik) i jest ściśle regulowany. Praca na jednym stanowisku, tzw. kadencja, trwa od 18 miesięcy do 3 lat, ale w praktyce może się przedłużać. - Jednostki są redukowane, więc liczba etatów maleje. Żeby ktoś mógł awansować na wyższe stanowisko, ono musi być wolne - zwraca uwagę Bąder. - Załóżmy, że kapitan skończył kadencję i powinien awansować na majora. Ale jeśli oprócz niego jest np. trzech majorów z rozwiązanej właśnie jednostki, to ich trzeba zagospodarować w pierwszej kolejności - tłumaczy.
Z dziennika studentaŁukasz, absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, pilot: - Zaczyna się od unitarki, czterech tygodni podstawowego szkolenia wojskowego w jednostce. Ogolony na łyso, w hełmie i z karabinem w ręku uczysz się strzelania czy taktyki.
- Najważniejsza jest dyscyplina. Nawet ubrania w szafie musisz mieć ułożone w wyznaczonym porządku.
- Jesienią i zimą pobudka koło 6 i trzykilometrowy bieg, potem
śniadanie. Po posiłku apel - sprawdzają wygląd, czystość butów i munduru. Po apelu około siedmiu godzin zajęć (w tym strzelnica, musztra, topografia, ochrona przeciwchemiczna). Zbiórka popołudniowa,
obiad, krótki odpoczynek i powrót na zajęcia albo porządkowanie jednostki. Kolacja (wszystko w mundurze) i wreszcie czas wolny.
- Wiosną i latem dominują zajęcia praktyczne, w moim przypadku nauka latania. Dzień zaczynał się o 4. Śniadanie, transport na lotnisko, dwugodzinne przygotowanie do lotu (byliśmy odpytywani z pracy domowej) i ok. sześciu godzin lotów (jedna osoba latała około 2-2,5 godziny dziennie). Obiad, zajęcia w sali wykładowej.
- Odpoczynek dopiero w weekend.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl