Pani Agnieszka z Warszawy ma od wielu lat podpisaną umowę z firmą Aster na dostarczanie telewizji kablowej i internetu.
- Jeszcze przed wakacjami zadzwonił do mnie konsultant i zaproponował przedłużenie umowy - wspomina
kobieta. - Zdziwiło mnie, czy przedłużenie umowy przez telefon będzie ważne. Powiedział, że tak, a nasza rozmowa jest nagrywana. Zastrzegłam więc, że rezygnuję z telewizji kablowej, a chcę korzystać jedynie z szybkiego bezprzewodowego internetu. Po dwóch tygodniach otrzymałam nowy modem, internet przyspieszył. Wszystko było w porządku.
Idylla trwała krótko, bo kobieta po kilku tygodniach otrzymała pocztą nową umowę.
Niestety... w pakiecie z telewizją. Biuro obsługi klienta zapewniało, że to pomyłka, którą nie należy się przejmować.
- Tyle, że w pierwszej fakturze, którą otrzymałam, też figurowała opłata za telewizję - denerwuje się pani Agnieszka. - Znów zadzwoniłam do biura obsługi. Tym razem usłyszałam, że muszę rozwiązać poprzednią umowę i podpisać nową. Zanim zdążyłam to zrobić, odłączono mi internet, rzekomo z powodu niezapłaconych rachunków.
Klientka za radą kolejnego konsultanta Aster opłaciła rachunek za internet, ale bez telewizji. I tym razem spokój był przez tydzień. Firma bez ostrzeżenia internet wyłączyła i sprawę skierowała do działu windykacji.
- Tam usłyszałam, że muszę uregulować zaległe rachunki, czyli wpłacić kilkaset złotych, także za telewizję, której nie mam. I to wszystko dlatego, że nie rozwiązałam pisemnie umowy. Zapłaciłam, nie miałam wyjścia, ale dlaczego pracownicy firmy przez tyle tygodni wprowadzali mnie w błąd i zapewniali, że wszystko jest w porządku.
Jak walczyć? Dagmara Krzesińska, starszy specjalista ds. PR UPC
Polska, właściciela firmy Aster twierdzi, że konsultanci, którzy są kontrolowani postępowali zgodnie z procedurami:
- Niestety pani Agnieszka nie złożyła rezygnacji na piśmie, stąd na rachunkach pojawia się płatność za telewizję.
- Bardzo trudno wykazać, że wprowadzono nas w błąd. Łatwiej jest zerwać umowę i podpisać nową - przyznaje Agnieszka Popławska, prawnik Federacji Konsumentów. - Jedynie rozwiązanie, to uważne czytanie dokumentów zarówno umowy, regulaminu jak i cennika. Zawsze mamy na to 10 dni.
O tym, że klienci mają poważne problemy z dostawcami telewizji, internetu, sieciami komórkowymi, świadczy rekordowa ilość skarg w tych sprawach. Tylko do rzecznika konsumentów w
Warszawie w 2010 roku wpłynęło ich ponad 3,5 tys.
Przeczytaj też:
- RTV, AGD - nie daj się nabić w gwarancję.
- Niebezpieczna dla dzieci oranżada w sklepach Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl