Herb rodowy Wazów datowany jest na około 1610 r. - To jeden z najcenniejszych skarbów, ważący blisko 200 kg, który udało nam się wyłowić z dna Wisły. Prawdopodobnie był elementem wystroju Zamku Królewskiego lub Villa Regia, czyli dzisiejszego Pałacu Kazimierzowskiego - mówi dr Hubert Kowalski z Instytutu Archeologii UW. Wczoraj razem z dr Justyną Jasiewicz z Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych UW oraz dziennikarzem Marcinem Jamkowskim przedstawił efekty trzyletnich badań.
Skarby ponownie ukryte
Z dna Wisły wydobyto w sumie około 70 fragmentów architektury XVII w., rzeźb, dekoracji, drzwi, a nawet marmurowych posadzek.
- Jednym z większych elementów jest marmurowe nadproże ważące 720 kg. - Wstępnie ustaliliśmy, że marmury pochodzą z kamieniołomów chęcińskich, są też kamienie z Niderlandów i alabastry. Wszystkie skarby przewieźliśmy w strzeżone miejsce. Tam zostaną poddane konserwacji, potem trafią do Muzeum Historycznego w
Warszawie - mówi dr Hubert Kowalski. - Gdyby szacować wartość herbu rodowego Wazów, mówimy o 100 tys. euro - uzupełnia Marcin Jamkowski.
Pomogły relacje piaskarzy z 1906 r.
Na trop skarbów naukowców poprowadziły materiały źródłowe dotyczące
potopu szwedzkiego. Pojawiły się tam zapiski, że zrabowane dzieła sztuki spławiano łodziami w dół Wisły, a następnie były przeładowywane na statki i wywożone do Szwecji. - Wywożono dosłownie wszystko, rozkładano drzwi na części, wyrywano posadzki. Podczas badań archiwalnych natrafiliśmy na szereg informacji dotyczących wypadków podczas żeglugi - mówi dr Hubert Kowalski. Ale śladem, który pozwolił naukowcom UW rozpocząć badania, okazały się artykuły z 1906 r. - Wyczytaliśmy w nich, że piaskarze natrafili na liczne zabytki spoczywające na dnie rzeki. Wyłowiony wówczas delfin znajduje się w Muzeum Historycznym - opowiada dr Justyną Jasiewicz.
Poszukamy marmurowego orła
Przygotowania do przeszukania dna Wisły rozpoczęły się w 2008 r. - A potem pływaliśmy małą łódką po rwącej Wiśle ze sprzętem wartym 0,5 mln zł - wspomina dr Justyna Jasiewicz.
W 2010 r. badania wstrzymała powódź. Znaleziska wydobyto kilkanaście dni temu. W akcję zaangażowana była ekipa nurków
policja rzeczna oraz strażacy. - Na wysokości Cytadeli wydobyliśmy już wszystko, ale mamy jeszcze kilka punktów na rzece, które musimy sprawdzić. Piaskarze wspominali, że pod ciężarem jednej z rzeźb zerwały się liny i wspaniały marmurowy orzeł wpadł z powrotem do wody. Mamy więc czego szukać - mówi dr Hubert Kowalski.