http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sześcioletni test na pierwszakach

Alicja Bobrowicz
2011-11-30, ostatnia aktualizacja 2011-12-01 12:24

Dopiero rok po wysłaniu sześciolatków do szkół, czyli 2015 r., MEN będzie wiedział, czy szkoły są przygotowane do trwającej już reformy

Katowice, uroczystość pasowania sześciolatków na uczniów
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Katowice, uroczystość pasowania sześciolatków na uczniów
Od trzech lat dzieci z najmłodszych klas uczą się według nowego programu, przystosowanego dla sześciolatków pierwszoklasistów. Ale do dziś nikt wiarygodnie nie sprawdził jak radzą sobie dzieci, czy i jakie błędy popełniają nauczyciele, szkoły, co jest błędnego w programie i co trzeba poprawić.

Są tylko niepełne - żeby nie powiedzieć szczątkowe - dane, które nie dają pełnego obrazu.

Przez pierwsze lata reformy do pierwszych klas poszło (z wyboru rodziców) w sumie 33 tys. sześciolatków. W tym roku prawdopodobnie dwa razy więcej, ale to i tak zaledwie jedna piąta rocznika.

Od rodziców oraz specjalistów płyną sygnały, że coś jest nie halo np. sześciolatki siedzą w ławkach choć miały głównie się bawić, boją się oceniania, choć ocen miało nie być, są przeładowane zadaniami domowymi, trzecioklasiści, którzy poszli do szkoły jako sześciolatki nie wyrabiają z opanowaniem materiału.

- Błędy reformy odbiją się na dzieciach: stres szkolny, problemy żołądkowe - mogą stać powszechne w tych rocznikach - ostrzega Dorota Dziamska, metodyk nauczania wczesnoszkolnego (przeciwniczka reformy, związana z akcją "Ratuj maluchy").

Nie wiemy ile racji jest w obawach rodziców i przeciwników reformy. Nowa pani minister Krystyna Szumilas konsekwentnie nie odpowiada na takie pytania. Jej rzecznik Grzegorz Żurawski, informuje, że MEN zlecił już kompleksowe badania.

Tyle tylko, że zaczną się one dopiero we wrześniu 2012 r., a pełne wyniki poznamy dopiero po trzech latach! Rok po tym, kiedy do pierwszych klas mają pójść wszystkie sześciolatki.

Tego, że dane przyjdą cokolwiek poniewczasie rzecznik Żurawski nam nie skomentował.

Dla "Metra"

Joanna Berdzik, dyrektor Ośrodka Rozwoju Edukacji, który na zlecenie MEN monitoruje wdrażanie podstawy programowej
- Podstawa programowa jest realizowana zgodnie z zaleceniami. Jeśli chodzi o przeładowany program: w grę może wchodzić inny mechanizm. Dziś wszyscy zmierzamy się z presją, by być najlepszym. Może stąd, czasem też z inspiracji rodziców, nauczyciele rozszerzają program bez uwzględnienia rzeczywistych potrzeb i możliwości wszystkich uczniów.

Komentarz: Dlaczego mamy pozytywną szajbę na punkcie sześciolatków

W redakcji "Metra" popieramy pomysł, aby sześciolatki poszły do szkół. Ale nie jest nam wszystko jedno do jakich.

Przez ostatnie trzy lata Platforma Obywatelska prowadziła reformę edukacji tak, jakby w wyborach chciała się pozbyć głosów rodziców. Skutek: tuż przed wyborami, i premier, i była minister edukacji ratowali skórę licytując się o ile opóźnić reformę (swoją drogą, to megamarna postawa).

Ani Platforma, ani ministrowie ani premier nie rozmawiali dotąd z rodzicami, tylko ogłaszali kolejne sprzeczne decyzje. Nawet ostatnią o tym, że sześciolatki pójdą obowiązkowo do szkół za dwa lata, obecna minister edukacji ogłosiła w komunikacie na stronie MEN, nie ryzykując spotkania z dziennikarzami.

Chcemy, aby tę reformę PO i jej minister przeprowadzili porządnie, konsultując się z rodzicami, odpowiadając na ich wątpliwości i upewniając, że nie tylko sześciolatki są gotowe do szkoły, ale i szkoły na sześciolatki.
Alicja Bobrowicz, Waldemar Paś

Podziel się swoimi opiniami i doświadczeniem. Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy