Podana we wtorek przez francuską agencję prasową informacja o wyroku nicejskiego sądu obiegła cały świat. Tytuł "Francuz musi zapłacić byłej żonie za brak seksu" pojawił się na europejskich, amerykańskich i azjatyckich portalach.
Sprawa ciągnęła się od dwóch lat, ale dopiero w tym tygodniu zapadła ostateczna decyzja francuskiego wymiaru sprawiedliwości. To już pewne: 51-letni Jean-Louis musi wypłacić byłej żonie 10 tys. euro odszkodowania za to, że przez lata odmawiał uprawiania z nią seksu. Według kobiety to właśnie brak bliskości fizycznej przyczynił się do rozpadu związku. Francuz próbował tłumaczyć się, że po 25 latach małżeństwa zestarzał się, czuł się zmęczony, przepracowany i w słabej formie. To wszystko miało ostudzić jego temperament. Jednak francuski sędzia nie dał wiary słowom Jean-Louisa i zlecił przebadanie oziębłego kochanka. Lekarze stwierdzili, że ze zdrowiem Francuza nie dzieje się nic takiego, co nie pozwalałoby mu na seks z żoną. - Oczekiwania żony były uzasadnione, bo kontakty seksualne są wyrazem zaangażowania w związek i obowiązkiem wynikającym z zawarcia małżeństwa - orzekł sąd. Wśród Francuzów wyrok wywołał gorącą dyskusję o tym, czy prawo może tak daleko ingerować w intymne relacje dwojga ludzi. Jej wydźwięk można ocenić, że sędzia jednak przesadził.
W Polsce sąd nie może się wtrącać Zapytaliśmy prawnika, co by było, gdyby takie roszczenie trafiło do polskiego sądu. Według mec. Łukasza Chojniaka, praktyka i eksperta Uniwersytetu Warszawskiego, ani zaniedbana w sypialni żona ani odrzucony mąż nie mieliby co liczyć na podobny werdykt. - Odszkodowanie należy się wtedy, gdy sąd uzna, że komuś stała się krzywda. A w małżeństwie każdy z nas sam decyduje czy chce kontaktów seksualnych i sąd nie ma prawa w to ingerować - wyjaśnia. Ale przecież zaniedbana żona może uznać, że dzieje jej się krzywda, bo mąż jej unika, a ona po prostu nie chce go zdradzać, to co wtedy - pytam. - Wtedy mamy podstawę do rozwodu - odpowiada prawnik. Bo pytanie o to, czy para zrezygnowała z seksu zawsze musi paść podczas rozprawy rozwodowej. - Ustanie wspólnoty łoża jest jedną z przyczyn orzeczenia rozwodu. Ludzie, którzy rozstają się, nie unikną tego pytania, bo sąd musi ustalić, czy więź małżeńska rzeczywiście wygasła - wyjaśnia mec. Chojniak (sąd ustala także, czy doszło do rozpadu wspólnoty gospodarczej i duchowej),
Prawo prawem, ale seks to obowiązek
Mimo tego, że sąd w Polsce nie może nikogo ukarać za oziębłość seksualną, to Polacy wobec swoich partnerów są równie wymagający jak francuski sędzia. Jak wynika z badań seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego aż 58 proc. mężczyzn uważa, że
kobieta w związku ma obowiązek uprawiać seks. - Takie same oczekiwania wobec swoich partnerów ma co trzecia Polka. A aż 11 proc. mężczyzn przyznaje się do kontaktów wbrew swojej woli - mówił niedawno w "Metrze" prof. Izdebski. Według Aliny Synakiewicz z Feminoteki, współautorki opublikowanego w zeszłym tygodniu raportu "Dość milczenia. Problem gwałtu w Polsce" to alarmujące dane, bo traktowanie seksu małżeńskiego jako obowiązku może prowadzić do przemocy. - W żadnej relacji między dwojgiem ludzi partner nie ma prawa do dysponowania ciałem drugiej osoby. Niestety seks coraz częściej traktujemy jako towar, a partnerów instrumentalnie wykorzystujemy do zaspokajania własnych potrzeb - mówi. Przyznaje, że odsetek kobiet, które gotowość swojego partnera do seksu uznają za obowiązek, jest wysoki (nie wiemy, jaka jest tendencja, bo badania są fragmentaryczne). - Ale pamiętajmy o proporcjach. W Polsce to jednak mężczyźni znacznie częściej zmuszają kobiety do seksu, nie odwrotnie - zaznacza. Jak wynika z raportu "Feminoteki" w zeszłym roku z powodu gwałtu lub jego próby ucierpiało w Polsce półtora miliona kobiet. 80-90 proc. sprawców przemocy to osoby znane ofierze. Do gwałtów najczęściej dochodzi w małżeństwie lub podczas relacji intymnej, ale ofiary zwykle tego nie ujawniają.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl