W listach wysyłanych przez nasze pociechy do Św. Mikołaja na pierwszych miejscach są interaktywne zwierzątka, płaczące i siusiające lalki, "wszystkomające" samochodziki i "wszystkomogące" roboty, no i klocki Lego.
Wśród dorosłych sprawa jest bardziej skomplikowana. Jak trafić w gusta obdarowywanego i przy tym nie zbankrutować? Badania konsumenckie pokazują, że prawie połowa z nas wybierze bezpieczne
kosmetyki i słodycze, 36 proc. ubrania, co piąty - książki, a 15 proc. biżuterię.
Obok głównego nurtu zakupowego rodzi się zjawisko, którego badania rynku jeszcze nie obejmują. Ważne staje się nie tylko to, co kupujemy, ale też gdzie i od kogo.
- Moje lampy są niepowtarzalne - mówi Ola Pawelska. - Wykorzystuje do ich produkcji materiały recyklowalne. Plastikowym łyżeczkom, skrawkom tapet, sztucznym kwiatom daję drugie życie. Lampy kupują ci, którzy chcą wspierać kreatywnych ludzi, a nie światowe koncerny produkujące badziew w Chinach. Od projektu do realizacji upływają 3 dni. Staram się, żeby lampy nie były drogie, kosztują od 100 do 200 zł, ale zawsze możemy się potargować.
Kilka dni temu wortal literacki Granice.pl. zaczął akcję "Nie karm książkowego potwora! Kupuj u wydawcy!" W podobnym duchu dzieje się facebookowa akcja "Zdecydujmy się na kupno prezentów bożonarodzeniowych od drobnych przedsiębiorców". Taką szansę dają kiermasze i targi rękodzieła. Można tam znaleźć gadżety do domu, ubrania, biżuterię, ręcznie szyte buty, torby. lampy, itd.
Na kiermaszach rękodzieła albo w pracowni przy ul. Inżynierskiej na warszawskiej Pradze urzęduje Karina Królak. Jej biżuterię noszą gwiazdy, aktorki, celebrytki. Także firma
Swarovski, bo Królak znalazła się grupie pięciu zaproszonych polskich projektantów, ich prace podróżują po świecie. Młoda projektantka przetapia plastik, nadając mu nowe formy, gniecione kapsle czy płynny lateks to normalka. Ale prace wyglądają imponująco, zarówno te zachwycające bogactwem form, jak i wzory subtelne, nierzucające się w oczy.
Królak nie podąża za modą, raczej ją tworzy, bo jej projekty są nielegalnie kopiowane. Jak sama mówi, dziś bardzo łatwo kupić naszyjniki "podobne" do naszyjników Królak. - Wraz z innymi projektantami, chcemy objąć prawną ochroną nasze projekty - zapowiada.
Choć biżuteria Królak weszła na salony, o jej projekty walczą czołowe modowe magazyny, to ceny wciąż pozostają rozsądne. Oryginalne kolczyki można kupić za 30 zł. Naszyjniki kosztują od 100 do 300 zł.
Lista grudniowych kiermaszy: www.myvimu.com w zakładce
blog.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl