http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dzieci kupują w sieci

Alicja Bobrowicz, kutom
2011-12-04, ostatnia aktualizacja 2011-12-04 23:56

Co trzecie dziecko robi zakupy online, często bez zgody rodziców. Prawie połowa rodziców udostępnia dzieciom swoje karty kredytowe

Zakupy w sieci
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Zakupy w sieci
15-letni Maciek, gimnazjalista z Warszawy, nie ma swojego konta na zakupowych portalach. Wysyła rodzicom linki do stron z tym, co chciałby mieć. - Sama decyduję i robię przelewy internetowe - mówi jego mama.

Ale według najnowszych badań (raport "Norton Online Family 2011". Badanie przeprowadzono na ponad 14 tys. dzieci - w wieku 8-17 lat - rodziców i nauczycieli w 24 krajach - m.in.: Brazylii, Francji, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, USA) prawie połowa rodziców w Polsce podchodzi do sprawy zupełnie inaczej: pozwala dzieciom na samodzielne robienie zakupów online, co więcej - daje im swoje karty kredytowe. W efekcie jedna trzecia przyznaje, że pociecha wydała więcej, niż było uzgodnione, albo użyła karty jeszcze raz, już bez wiedzy rodzica.

Dzieci kupują głównie pliki z muzyką, filmy, gry komputerowe, bilety do kina lub na koncerty. Rodzice nie zawsze zdają sobie sprawę, że niektóre gry czy filmy są zupełnie nieodpowiednie dla wieku ich potomstwa. Nic dziwnego zatem, że aż 40 proc. dzieci przyznało, że przerywa to, co robi w sieci, kiedy w drzwiach pokoju staje rodzic. Rodzice rzadko pilnują też tego, by dzieci nie zostawiały niepotrzebnie w sieci swoich danych osobowych.

- Rodzice nastolatków to w większości internetowe kaleki, które sieci ciągle się uczą. Lepiej sobie radzą ci młodsi, choć ich gubi czasem przekonanie, że wszystko w komputerze zabezpieczą i to wystarczy. A pola do nadużyć są znacznie większe, niż nam się wydaje - przestrzega psycholog Dorota Zawadzka.

Opublikowany właśnie światowy raport (dane z 24 krajów) opisuje też inne, popularne wśród uczniów zajęcie online: dręczenie nauczycieli. Jak to robią? Celowo denerwują nauczyciela, doprowadzają do wybuchu, po czym filmują komórką jego reakcję, a filmik umieszczają w sieci. W Polsce doświadczył tego albo słyszał o takim przypadku niemal co trzeci nauczyciel (na świecie: 21 proc.). - Zdarza się, że dzieci wyszukają w sieci pikantne informacje z prywatnego życia nauczyciela i je upublicznią. Traktują to jak dobrą zabawę, a nauczyciel może wylecieć z pracy - mówi Jakub Śpiewak z KidProtect.

Tymczasem polscy nauczyciele bez obaw udzielają się w sieci. Aż 60 proc. z nich dodaje uczniów do znajomych na portalach społecznościowych (globalnie: co trzeci). Tylko 40 proc. wie, że może ich to narazić na niebezpieczeństwo (67 proc. na świecie).

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy