http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W 2012 saksy nas nie uratują

Anita Karwowska
2011-12-13, ostatnia aktualizacja 2011-12-13 20:28

W przyszłym roku młodych bezrobotnych będzie w Polsce jeszcze więcej. Nie uratuje ich emigracja, bo kryzys sprawia, że większość unijnych państw nie zamierza zatrudniać nowych pracowników. Jasno to wynika z opublikowanych międzynarodowych badań rynku pracy firmy Manpower

Urząd pracy
Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Urząd pracy
W Wielkiej Brytanii i Francji pracodawcy nie mają zamiaru tworzyć nowych miejsc pracy, w Hiszpanii, Grecji, we Włoszech i na Węgrzech chcą zwalniać. Jedynie w Norwegii, Szwecji i Niemczech będzie praca. U naszych zachodnich sąsiadów mają powstać nowe etaty, tyle że za Odrę do pracy Polacy jeździć nie chcą. - Praca w Niemczech jest dla tych samych fachowców [np. w budowlance - red.], których potrzebujemy także w Polsce. Wyższe o tysiąc euro miesięcznie zarobki nie są dla nich na tyle kuszące, by zostawiać dla nich rodzinę - mówi Artur Ragan, rzecznik Work Express. Według Katarzyny Daniek, dyrektora sprzedaży w Manpower Polska, zamiast wyjazdów za granicę emigranci wyruszą w odwrotną stronę. - Polacy z Irlandii czy Wielkiej Brytanii raczej zaczną wracać doi kraju, niż tam wyjadą kolejni - przewiduje. A jak wynika z analiz prowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych, młodzi Polacy stracili wiarę w to, że za granicą czeka ich lepsze życie niż w Polsce. - Z sondażu CBOS wynika, że tylko 17 proc. Polaków rozważa emigrację. Kilka lat temu takich osób było ponad 30 proc. Dzisiejsi absolwenci wiedzą już, że za granicą zarobki nie są już dużo wyższe niż w Polsce, a szanse na zawrotną karierę niewielkie. Emigracja więc już nie jest dla nas kołem ratunkowym - mówi Justyna Frelak, kierownik Programu Migracji i Polityki Rozwojowej w ISP.

To zła wiadomość dla polskich pracowników, bo w przyszłym roku i u nas pracy będzie mniej. Według oficjalnych prognoz rządu stopa bezrobocia wzrośnie z 11,8 do 12,3 proc. - W najtrudniejszej sytuacji znów będą młodzi, bo na rynek pracy wchodzi druga fala wyżu demograficznego. W przyszłym roku pracy będzie szukać nawet 300 tys. nowych absolwentów, podczas gdy bez pracy już dziś jest co czwarty młody człowiek w Polsce - ocenia prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Polityki Socjalnej. Profesor wyliczył, że już teraz o jedną ofertę pracy bije się prawie 30 młodych ludzi.

Według ekspertów bezrobocie może w przyszłym roku rosnąć nie tylko przez kryzys, ale także dlatego, że pracodawcy będą płacić wyższą składkę rentową (wczoraj rząd zajmował się projektem, który podnosi część składki rentowej płaconej przez pracodawcę z 4,5 do 6,5 proc. płacy brutto). - Poza tym to będzie kolejny rok z rzędu, kiedy z Funduszu Pracy na walkę z bezrobociem pójdzie o połowę mniej pieniędzy niż to było w 2010 r. Wtedy dzięki stażom i ułatwieniom w zakładaniu własnych firm udało się zaktywizować ponad 400 tys. przede wszystkim młodych bezrobotnych. Dziś szanse na to są dużo mniejsze - ostrzega prof. Kabaj. Jak mogą ratować się młodzi bezrobotni? Zdaniem ekspertów nie unikniemy poluzowania kodeksu pracy i elastycznych form zatrudnienia, czyli np. pracy na umowy terminowe, ruchomych godzin pracy. Młodzi pracownicy niechętnie jednak godzą się na takie warunki. - Robią błąd, bo bez praktycznego doświadczenia nikt ich nie zatrudni. Tym bardziej że wielu młodych ma niedopasowane do potrzeb wykształcenie. Potrzeba nam pracowników w transporcie, logistyce, finansach, ubezpieczeniach, nieruchomościach i usługach, a wciąż z naszych uczelni wychodzą rzesze humanistów, dla których nie ma zajęcia - mówi Katarzyna Daniek.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos