- Niestety, kryzys na choinkach też się odbija - mówi pan Karol z Giżycka, który na przedświąteczne trzy tygodnie przenosi się do ogrzewanej przyczepy kempingowej i pod jednym z warszawskich centrów handlowych handluje drzewkami. Od zeszłego roku choinki podrożały od 10 nawet do 30 zł. Ludzie bardziej marudzą, przebierają, biorą mniejsze, ale interes się kręci. Wczoraj ostatnią choinkę sprzedałem o 22. Jestem tutaj kolejny rok i już poznaję klientów. Przez ostatnie kilka dni sprzedaliśmy ponad 100 drzewek, a to dopiero początek. Jeśli się nie sprzedadzą, to je zawieziemy na Ukrainę albo do Rosji, tam święta są później - nie traci rezonu.
Warszawski ZDM w tym roku wydał 24 zezwolenia na handel, mniej niż w ubiegłych latach. Handlarze walczą z marketami, różnice w cenach drzewek są ogromne. W OBI metrowy świerk w donicy (i w promocji!) kosztował 22 zł, cięty o porównywalnej wielkości nawet 60 zł. Ceny miejsca targowego od kilku lat się nie zmieniły. Za dzień handlarz musi zapłacić 150 zł za stragan z choinkami.
Sztuczna czy żywa, cięta czy w doniczce? Sztuczna choinka jest wygodna, służy kilka lat i nie trzeba zbierać igieł. Ale czy potrzebujemy kolejnego "martwego" przedmiotu w domu? Dlatego producenci sztucznych drzewek prześcigają się w pomysłach, jak sprawić, by bardziej udawały prawdziwe. Sztuczna choinka kosztuje 100-150 zł i starczy na kilka lat. Ale jej produkcja i utylizacja powodują wytwarzanie związków szkodliwych dla środowiska. Więc jeśli zależy nam na świątecznej atmosferze i przy okazji ekologii wybór jest prosty - choinka tylko żywa.
Jak długo zechcesz, z nami pozostań, niech pachnie tobą domowy kąt...
- Od lat najmodniejsze są jodły - mówi pan Łukasz z Wyszkowa, który choinkami handluje już cztery lata - Nawet w kryzysie jodła się obroni, bo postoi dłużej niż świerk i ładniej pachnie. A marudzą emeryci i ci najbogatsi. Wczoraj choinki oglądała u nas babka z TVN. Nowiutkim jaguarem przyjechała, ale 100 zł za pięknego świerka dać nie chciała.
U pana Łukasza ceny porównywalne do tych w innych miastach. Małe świerki podobnie, jak we
Wrocławiu czy
Krakowie, kosztują od 50 zł w górę, srebrne od 60 zł. Imponujące gęstością drzewka z Danii - nawet 300 zł. Podobnej wielkości jodła kaukaska z polskiej plantacji kosztuje 150 zł, ale wygląda jak ubogi krewny z lasu.
Pan Damian który handluje drzewkami ze swojej plantacji, ma zbliżone ceny. - Jest
zarobek, na święta i przyszły miesiąc powinno nam wystarczyć. Ile zarabiam, nie powiem, to moja sprawa. Mogę za to powiedzieć, że koszty mam ogromne - opowiada racząc się gorącą herbatą - ZUS trzeba opłacić i do tego 150 zł dziennie za stragan. Jak nie masz pozwolenia, to nawet 500 zł trzeba zapłacić.
Na warszawskich straganach trwa wojna "jemiołowców" tych legalnych i tych handlujących "na dziko".
- Po
Warszawie krąży czerwony bus i straż miejska. To oni zbierają opłaty - opowiada sprzedawca jemioły - ci na dziko chowają się z towarem do samochodów i kiedy bus przejedzie, to wychodzą, na jakąś szmatę układają towar. Mają dużo niższe ceny. Ja nie mogę sprzedać taniej niż 3 zł za witkę jemioły. Podnośnik muszę opłacić i do tego te opłaty. To nieuczciwe - irytuje się legalny "jemiołowiec".
Chcesz przesadzić, wybierz małą choinkę - Większe szanse na przeżycie ma mniejsza choinka w doniczce - mówi Anna Malinowska, rzeczniczka Lasów Państwowych. - Większa ma bardziej zniszczony system korzeniowy i są nikłe szanse na to, że przyjmie się na wiosnę. Jeśli decydujemy się na przesadzenie, to po świętach choinkę trzeba wystawić na balkon, niech tam poczeka do wiosny. Podlewać wtedy, gdy ziemia będzie sucha, jednak nie przelewać za mocno.
- Dobrze jest posypać odżywkę magnezową i potasową - dodaje pan Łukasz. - Nawet skorupek od jajek trochę do ziemi naładować i będzie w porządku.
Ale to dopiero na wiosnę, dziś warto też pamiętać, żeby także ściętą choinkę ustawić daleko od kaloryferów i umocować w stojaku z wodą.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl