Alicja Bobrowicz: Czy seks to lekarstwo na przedświąteczną gorączkę? Prof. Zbigniew Izdebski, autor badania "Seksualność Polaków 2011": Rzecz nie w samym seksie i świętach. To raczej badacze łączą te dwie sprawy i tak interpretują. Rzecz w odczuwaniu stresu. Ludzie często mylą napięcie nim wywołane z podnieceniem. A przedświąteczny tydzień jest wyjątkowo nerwowy. Biegamy po galeriach handlowych i zamartwiamy się: czy znajdę prezenty, czy się spodobają, czy zdążę ze wszystkim, czy przetrwam wizytę u teściów, itd. Odczuwamy to fizycznie, stres objawia się napięciem całego ciała. I to odczucie może być mylące. Dlatego, jeśli zapytamy Polaków, czy w przedświątecznym zamieszaniu mieli ochotę na seks, wielu odpowie "tak".
Ale przecież czasem wcale nie o stres chodzi, tylko o zwyczajne fizyczne zmęczenie. - To prawda, w Polsce przygotowania do świąt są zwyczajnie męczące i po powrocie do domu nie ma się już sił na nic. Często jednak partnerzy współżyją w ciągu dnia, np. w trakcie zakupów.
W galeriach handlowych? - Z moich badań wynika, że duża część Polaków uprawia seks poza domem. Co dziesiąty np. w
pracy i na dyskotece, 5 proc. na uczelni, podobnie: w pociągu i tramwaju. Aż 17 proc. odpowiedziało: w toalecie. Nie mam wątpliwości, że może to być także toaleta w galerii handlowej.
Szukamy przygód? - Niekoniecznie. Ciągle większość badanych deklaruje, że współżyje w łóżku we własnym domu. Na pewno w wielu przypadkach chodzi o zabawę, przygodę, przeżycie czegoś ekscytującego. Ale już seks w pracy, na uczelni czy ogólniej w toalecie może wynikać z szaleńczego tempa, w jakim żyjemy. I znowu wracamy do stresu. Ze wszystkim się spieszymy, więc także i w seksie. Zatem ten przysłowiowy "seks w czasie lunchu" też jest często sposobem na rozładowanie napięcia. Nie wiadomo tylko, czy z korzyścią dla partnerów.
A propos korzyści. Gazety dla kobiet są pełne naiwnych, cukierkowych rad, by w wigilię zrobić niespodziankę partnerowi. Przykład: "pod poduszkę włóż ładnie zapakowany olejek do masażu z dedykacją od obolałej Śnieżynki, która napracowała się, by święta były idealne". Śnieżynka ma zaprezentować się ubrana tylko w czerwoną czapkę Mikołaja. Skąd się biorą takie kiczowate pomysły? A może właśnie one działają? - Trzeba się naprawdę dobrze znać i czuć ze sobą swobodnie, żeby taka niespodzianka wypadła naturalnie. Jeśli nigdy wcześniej nie sięgaliśmy w seksie po innowacje, partner może pomyśleć: "zwariowała zupełnie przez te święta". Święta są tak bardzo stresujące i konfiktogenne. Właśnie w tym czasie trafia do mnie najwięcej par, które myślą o rozstaniu, ale jeszcze próbują terapii. Jesteśmy zmęczeni i wyżywamy się na najbliższych. Ma być radośnie, rodzinnie, a co sobie najczęściej mówimy? Ona: "gdyby nie ja, nie miałbyś takich świąt. Zobacz, jaką masz wspaniałą kobietę, która tak się dla ciebie napracowała". A i on nie lepszy, bo umocowanie choinki czy pomoc przy zakupach postrzega w kategoriach bohaterstwa. Przydałoby się trochę luzu.
Czyli "obolała Śnieżynka"? - O nie, nie będziemy tego polecać, bo czytelnicy będą mieli do nas pretensje, jak się nie uda (śmiech). Mówię tylko tyle, że za rzadko się po prostu głaszczemy, masujemy, przytulamy i za rzadko śmiejemy się w łóżku. A ta chwila, kiedy goście wigilijni już sobie pójdą, a my rozsiadamy się na kanapach z lampką wina i myślą "wreszcie spokój" może (choć nie musi) sprzyjać bliskości seksualnej.
Gdzie, kiedy, jak się kochamy? - Raz w tygodniu - 71 proc. Polaków, codziennie - 5 proc.
Większość z nas tradycyjnie w łóżku, ale zdarza nam się:
- w pracy (10 proc.),
- w klubie, dyskotece (12 proc.),
- w toalecie (17 proc.),
- na uczelni, w szkole (5 proc.),
- w pociągu, tramwaju, autobusie (5 proc.)
Średnio zajmuje to 13 min (z grą wstępną: 28 min).
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl