Weekend w sklepie Toys'R'Us w stołecznej galerii handlowej Blue City. Tłum dorosłych krąży między półkami. To prawie 2,5 tys. m kw. zastawionych zabawkami. Żeby móc zapakować za darmo prezenty, trzeba wydać co najmniej 150 zł. Ale chętnych nie brakuje.
Zapytaliśmy rodziców, ile powinna kosztować idealna zabawka, a ile naprawdę wydadzą na prezenty dla
dzieci.
Marta, 38 lat, mama 6-letniej Natalii i 8-letniego Pawła: - Idealna zabawka powinna kosztować ok. 100 zł. Na razie, po kilku godzinach chodzenia, mam dla córki zestaw akcesoriów dla "małej księżniczki" za 60 zł. Coś jeszcze dokupię.
Andrzej, 35 lat, ojciec pięciolatka: - Powinna kosztować 50-100 zł. Ale trudno znaleźć coś fajnego w tej cenie. Kupiłem tor wyścigowy za przeszło 200 zł. Dołożę jeszcze słodycze.
Marek, dwoje dzieci pół i półtora roku: - Nie zastanawiałem się nad ceną, tylko rodzajem zabawki. Córce kupiłem lalkę z pozytywką, a dla syna teleskop. Razem ponad 200 zł.
Marek i Anka, dzieci - 3 i 4 lata: - Prezent powinien kosztować do 100 zł. Ale zabawki, które dzieciom się podobają, są droższe, zresztą nasze zawsze chcą to, co zobaczą w telewizji. Mamy grę planszową, karty do
gry i duży zestaw Lego. Kosztowało chyba mniej niż 300 zł.
Grzegorz, 33 lata, córka Ola 7 lat: - Idealna zabawka to taka, którą chce dostać
dziecko. Ale one kosztują kilkaset złotych. Powinny ok. 60 zł. Kupiłem córce grę planszową. Kosztowała 130 zł, ale jest trójwymiarowa. Rozkłada się nie tylko planszę, ale też domek do góry.
Krzysztof, 35 lat, dwóch synów: - Synowie chcieli dostać duży tor wyścigowy dla samochodów. Ale w sklepie okazało się, że kosztuje ponad 400 zł. Postawiłem więc na dwie zabawki - wywrotkę i łódź. Razem prawie 300 zł. Wyszło trochę taniej.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl