http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

MEN: Piszcie dobrze o naszej reformie

Michał Stangret
2012-01-12, ostatnia aktualizacja 2012-01-12 20:39

MEN zaprasza redaktorów portali dziecięco-edukacyjnych na spotkania i namawia: zachęcajcie rodziców 6-latków, by posyłali dzieci do szkół. Oferuje też wyprodukowane w ministerstwie gotowe artykuły chwalące reformę. - Rodzice nie dadzą się nabrać na propagandę, a portale stracą wiarygodność - ostrzega Tomasz Elbanowski z akcji "Ratuj Maluchy"

Tychy, sześciolatki w szkole podstawowej nr 36
Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Tychy, sześciolatki w szkole podstawowej nr 36
Rodzice 6-latków niechętnie posyłają dzieci do szkół, dziś w pierwszych klasach uczy się zaledwie 20 proc. rocznika. Ministerstwo Edukacji przesunęło reformę o dwa lata, dając rodzicom wybór: pierwsza klasa czy zerówka. Ale jednocześnie rusza z akcją, która ma zmienić rozpaczliwe statystyki. Zgodnie z zapowiedzią nowej minister edukacji Krystyny Szumilas, która pytana o plany resortu oświadczyła posłom z komisji edukacji, że przede wszystkim chce przekonać do reformy rodziców. Dopiero na drugim miejscu wymieniła lepsze przygotowanie szkół na przyjęcie 6-latków.

Odmówiłam, bo to nieetyczne

29 grudnia ub.r. Anna Perlińska-Supeł, redaktor naczelna portalu Miastodzieci.pl dostała maila z MEN z zaproszeniem na spotkanie "na temat ewentualnej współpracy między ministerstwem i portalem". Przyjęła zaproszenie i przyszła do MEN 9 stycznia. W spotkaniu uczestniczyły trzy urzędniczki. - Powiedziały, że resort chce mocniej wypromować ideę wcześniejszego posyłania 6-latków do szkół. Usłyszałam, że będą mieć gotowe artykuły, które chcieliby zamieszczać na naszym portalu - opowiada.

Mówi, że propozycja ją oburzyła i ucięła rozmowę. - Nie chodzi tylko o to, że jestem przeciwniczką obowiązku wcześniejszego posyłania dzieci do szkół. Uznałam, że to nieetyczne publikować artykuły przedstawiające tylko ministerialny punkt widzenia - opowiada. Przyznaje, że urzędnicy nie proponowali wynagrodzenia za publikacje. Jednak usłyszała, że reprezentuje pierwszy portal, który się nie zgodził na współpracę, spośród wielu, którym ją proponowano.

Wielu idzie na współpracę

- My zdecydowaliśmy się wziąć udział w akcji. Fajnie, że ministerstwo pomyślało, by media internetowe więcej pisały o 6-latkach w szkołach - przyznaje Łukasz Szymański z firmy NextWeb Media, która prowadzi serwis dla rodziców Parenting.pl.

Czy ministerstwo zachęcało go, by na Parenting.pl chwalono reformę? Czy urzędnicy zaproponowali za to wynagrodzenie? - Nie mogę podawać szczegółów bez zgody ministerstwa. Wielu naszych użytkowników interesuje ten temat i zdecydowalibyśmy się o tym pisać nawet pro bono, zresztą do tej pory też o tym pisaliśmy - mówi Szymański. Dodaje, że na spotkaniu w resorcie ustalili, że zamieszczane przez nich artykuły niekoniecznie musiałyby być gotowcami przysyłanymi z ministerstwa, mogłyby powstawać w redakcji.

Wojciech Korabiewski, prezes firmy Tekmex, właściciela portalu edukacyjnego Edula.pl, był na spotkaniu w MEN w ostatni wtorek. - Urzędnicy chcieli się dowiedzieć, czy jeśli prześlą nam swoje materiały na temat 6-latków, to my je opublikujemy. Tłumaczyli, że chcą, by pojawiało się więcej obiektywnych artykułów na ten temat. Powiedziałem, że nie widzę przeszkód, bo zawsze staramy się publikować artykuły różnych stron. Ale zastrzegłem, że będą to suche teksty pochodzące z ministerstwa, bez redakcyjnych zmian, czy komentarzy. Oczywiście ustaliliśmy, że przy tekstach będzie informacja, skąd pochodzą. Nie proponowano nam jakichkolwiek korzyści z publikacji - opowiada.

Renata Turowicz z Biura Informacji MEN przyznaje, że od 3 stycznia resort rozmawiał z 16 portalami dziecięco-edukacyjnymi. Twierdzi, że większość jest bardzo zainteresowana współpracą, więc będą kolejne spotkania. - Chcemy przekonywać rodziców, by posyłali 6-latki do pierwszych klas, zanim stanie się to obowiązkiem. Dobrą formą mogłyby być artykuły pokazujące tę ideę w pozytywnym świetle. Część to byłyby gotowe teksty, które dostarczymy do portali. Ale zachęcamy też redakcje, by same pisały więcej takich tekstów - mówi. Turowicz podkreśla, że na spotkaniach stosują tylko "zachęty słowne" i nie ma mowy o korzyściach materialnych dla portali.

Informacja czy manipulacja

Zdaniem Ryszarda Bańkowicza, przewodniczącego Rady Etyki Mediów, póki MEN nie proponuje dziennikarzom korzyści za pisanie artykułów po rządowej myśli, ma prawo ich do tego zachęcać. Może też proponować publikację powstających w MEN gotowców, ale w portalach powinny być one opatrzone wyraźną informacją, że pochodzą z ministerstwa. - Przestrzegam jednak dziennikarzy przed tworzeniem tekstów przedstawiających tylko argumenty ministerstwa i przemilczeniem kontrargumentów. To byłoby nieetyczne - mówi Bańkowicz.

- To propaganda zamiast argumentów. MEN traktuje rodziców jak półgłówków, którym można wmówić, że namiot to apartament. Szkoła jaka jest, każdy widzi - komentuje Tomasz Elbanowski z akcji Ratuj Maluchy. - Ekipa minister Hall płaciła setki tysięcy twórcom seriali, aby przemycali zamówione treści, o czym pisało dwa lata temu "Metro". Nowa ekipa zmienia tylko nośnik, ale nie sądzę, żeby rodzice dali się zmanipulować. Ucierpi za to wiarygodność mediów, które zgodzą się na publikowanie treści zgodnych z oczekiwaniem urzędników - dodaje.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 22 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy