Na mistrzostwa Europy w piłce nożnej przyjechać ma do nas nawet milion kibiców. Według zapewnień organizatorów turnieju miejsc starczy dla wszystkich. Ale wtedy wlicza się też drogie hotele i ośrodki za miastem, z których trzeba na mecz dojechać (
UEFA daje na to 2,5 godziny). Znalezienie taniego noclegu niedaleko stadionu będzie trudne.
Ale z odsieczą kibicom przyszli zaradni mieszkańcy miast, w których zostaną rozegrane mecze, czyli z Gdańska, Warszawy, Wrocławia, Poznania. A także z Krakowa, gdzie swoje bazy będą miały trzy drużyny.
Założyli stowarzyszenie sąsiedzkie, które pośredniczy w internecie w wynajmie prywatnych mieszkań. Właściciel podpisuje umowę z kibicem, zostawia mu klucze i inkasuje 70-200 zł za osobę za noc. W tym czasie mieszka na działce, u znajomych (dzieli się z nimi zyskiem albo nie) lub jedzie na wczasy.
Pomysłodawcy portalu z kwaterami na Euro Michał i Urszula Wojciechowiczowie z Gdańska, policzyli, że w ciągu miesiąca można zarobić 4-20 tys. zł, z czego 8,5 proc. trzeba zostawić na podatek dla fiskusa. Jako pierwsza pomysł opisała "Gazeta Wyborcza".
Na www.odnajme.pl zgłoszono ponad 400 mieszkań, różnej wielkości i o różnym standardzie. - Większość normalnie nie jest wynajmowana. Najwięcej w Gdańsku, koło stadionu - mówi Urszula Wojciechowicz. Interes zaczyna się kręcić. Grupa kibiców z Hiszpanii chciała nawet wynająć dla siebie kilka domów przy jednej ulicy. - Dzwoniliśmy i szukaliśmy chętnych. Z różnym skutkiem. Dla niektórych te parę dni, gdy będą mecze, nie było to warte zachodu - mówi Wojciechowicz. Opowiada, że nie przyjmą każdego
mieszkania, bo przecież muszą one mieć podstawowy standard.
Podobnych portali działa więcej. Z reguły zarabiają na prowizji od kibiców. Pomoc w kojarzeniu kibiców z właścicielami mieszkań planuje też spółka Pl 2012, która ze strony rządu odpowiada za organizację Euro.
Taka usługa to w Polsce nowość. Na Zachodzie bez problemu można wynająć całe mieszkanie, nawet z pełną lodówką, a opłatę za wynajem zostawić na stoliku. Nawet we Lwowie oddaje się pokoje turystom z Polski, a
dzieci wysyła do rodziny.
U nas jednak własne mieszkanie jest traktowane bardzo emocjonalnie. To niemal świątynia, twierdza, do której nie wpuszcza się obcych. Zwłaszcza gdy lokum jest za kredyt i na jego wyposażenie włożyliśmy dużo pieniędzy i serca.
- Owszem, zarobią ci, którzy żyją z najmu. Ale ja za nic w świecie nie oddam mojej prywatności hordom kibiców. Będą pić na stadionach, a potem demolować. W najlepszym razie zaleją mieszkanie piwem, obsikają łazienkę lub zapaskudzą wymiocinami. To nie dla mnie. Za dużo mieszkanie mnie kosztowało - mówi pani Ewa, mieszkanka okolic Stadionu Narodowego. Boi się o zabytkowe meble i obrazy.
Urszula Wojciechowicz uspokaja. Kibic będzie wpłacał kaucję (maksymalnie 3200 zł). Można też dołączyć się do funduszu odszkodowawczego, który będzie pokrywał straty. - Jeśli chce się zarobić, to trzeba zaufać. O hordach kibiców krąży wiele przesadzonych plotek. Podczas Euro w Austrii i Szwajcarii zniszczenia zgłosiło 2 proc. wynajmujących, a straty sięgały od demolki do pobitej szklanki - zapewnia Wojciechowicz. Przyznaje jednak, że wynajmujący boją się strat. Więc zalecają im, żeby z mieszkania wywieźć co cenniejsze rzeczy.
Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJWielu na tym zarobi. Opinie o kibicach są przesadzone. Bywają też kulturalni. Ale przyznaję, że ja bym swojego ładnego mieszkania na Euro nie wynajął. Bałbym się o bibliotekę, obrazy, dywany.
Prof. Tadeusz Popławski, socjolog z Politechniki Białostockiej Nie będzie wielu chętnych. Kibice przyjadą tu się bawić, będą wracać w nocy, imprezować. Będziemy bać się o zniszczenia. A Polacy są przywiązani do swoich drogich i dobrze wyposażonych mieszkań. To część dorobku całej rodziny, miejsce intymne. Sądzę, że prędzej oddamy mieszkanie kibicom poleconym przez naszych znajomych Polaków-imigrantów, bo wolimy ludzi zaufanych. Ja swoje mieszkanie wynająłbym wtedy, jeśli ktoś w zamian odda mi swoje.
A ty oddałbyś mieszkanie kibicom? Pisz:
metro@agora.pl Masz inny temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl