Wikipedia zostanie wyłączona dziś na całą dobę. Prawdopodobnie od godz. 6 rano czasu polskiego. - Ostrzeżenie dla uczniów. Odróbcie wcześniej lekcje. W środę Wikipedia protestuje przeciw złemu prawu - ostrzegał na Twitterze twórca najpopularniejszej na świecie elektronicznej encyklopedii.
Po kliknięciu na jej stronę zobaczymy informację o przyczynie strajku i numery do amerykańskich polityków w Waszyngtonie. - To będzie "wow". Mam nadzieję, że użytkownicy Wikipedii z całego świata przeciążą system telefoniczny w Waszyngtonie - mówi Wales. Chodzi o to, by internauci dzwonili do polityków z protestami.
Bo zamknięcie Wikipedii to sprzeciw przeciwko złemu prawu i pierwszy tak globalny protest środowiska internautów.
Ustawami w internautów Chodzi o dwa projekty ustaw, nad którymi pracują Kongres i Senat USA. Mają walczyć z łamaniem praw autorskich w internecie, czyli piratami ściągającymi nielegalne pliki z muzyką lub filmy. Politycy proponują, by blokować dostęp do stron oferujących takie pliki, lub tak cenzurować wyszukiwarki, by ich nie znajdowały. Powstałby też indeks stron zakazanych - również zagranicznych - które po decyzji sądu można by blokować w USA.
Zdaniem internautów blokowanie grozi nie tylko portalom oferującym pirackie filmy czy
piosenki, ale też zwykłym stronom, które np. zawierają linki do artykułów, zdjęć i plików z muzyką czy filmami - np. najpopularniejszej na świecie wyszukiwarce
Google czy serwisom
Facebook i YouTube.
Choć blokowanie ma być uchwalone w USA, uderzy również w zagranicznych internautów, gdy będą chcieli się dostać na zamknięte strony, lub skorzystać z usług amerykańskich firm.
Nowe prawo ma poparcie wielkich wytwórni płytowych i filmowych. Ale użytkownicy sieci i firmy internetowe jednym głosem krzyczą o zamachu na wolność i cenzurze. - Te pomysły chronią interes korporacji, a nie autorów - uważa rzecznik polskiej Wikipedii Paweł Zienowicz.
Internauci uważają, że jeśli zgodzą się na jakiekolwiek formy kontroli (choćby w słusznej sprawie, jak walka z pedofilią), będzie to precedens, za którym pójdą kolejne żądania firm i polityków. I sieć przestanie być wolną przestrzenią wymiany poglądów.
Protestują też tacy giganci jak Facebook, Google, Twitter,
Microsoft, jednak nie będą blokować kont i wyszukiwarek.
Polska wersja Wikipedii nie strajkuje, ale przyłącza się do protestu.
Jarosław Lipszyc, związany z lewicową "Krytyką Polityczną", o amerykańskich pomysłach mówi: niebezpieczne. - Chcą legalnie blokować sieć. To by oznaczało, że trzeba zmienić internet, który dziś znamy i zbudować nowy.
- Obawy dotyczą budowy infrastruktury, która będzie filtrować sieć, wykazując, kto i jaki plik do niej wrzucił - mówi Paweł Klimiuk, ze Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB. Podkreśla, że taka infrastruktura może być rozbudowana i wykorzystana do cenzury. - Możemy stworzyć coś, co wymknie się spod kontroli i obróci przeciwko demokracji - ostrzega Klimiuk.
Cenzura atakuje Pomysł na cenzurę sieci nie jest nowy. Europa mówi o tym od kilku lat. We Francji internauta jest odcinany od sieci po trzecim ostrzeżeniu dotyczącym kradzieży praw autorskich. We Włoszech w ubiegłym roku politycy chcieli wprowadzić prawo do blokowania "nieprawdziwych informacji". Za odmowę miały grozić grzywny i więzienie. Politycy ustąpili po dwudniowym strajku lokalnej Wikipedii.
W Polsce też proponowano stworzenie indeksu stron zakazanych, m.in. pedofilskich, czy kontroli stron z materiałami wideo przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Po proteście internautów rząd się wycofał.
Są szanse, że podobny efekt da strajk anglojęzycznej Wikipedii. Prezydent Barack Obama zapowiedział, że tak drakońskiej ustawy nie podpisze.
Współtwórca polskiego internetu Rafał Maszkowski ostrzega, że kontrola sieci sprawi, że będzie w niej mniej ciekawych rzeczy. - Tak jak w telewizjach kontrolowanych przez polityków. Wierzę jednak, że internauci znajdą sposoby na ominięcie cenzury i zabezpieczeń - mówi.
Jak przeżyć dzień bez Wikipedii Paweł Klimiuk, Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB : Uczniowie i studenci, zapytajcie rodziców, gdzie stoi gruba papierowa Encyklopedia PWN. Polecam też spacer do najbliższej biblioteki, w realu. Po trzecie: są jeszcze inne portale.
Ale uwaga. Jeśli zastrajkuje Google lub Facebook, to kilka miliardów ludzi na świecie będzie miało problemy z komunikacją. To mogą też być spore straty dla gospodarki.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl