>>
Staże i praktyki płatne>>
Staże i praktyki bezpłatne Praktyk przybywa. To niestety oznacza, że firmy szukając oszczędności, chcą zatrudniać młodych, którzy pracują za darmo lub za niezbyt wygórowane stawki.
Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" przyznaje, że coraz więcej pracodawców organizuje
staże. - To dobry kierunek, bo młodzi dostają szansę na zdobycie doświadczenia - uważa. Nie wyklucza jednak, że niektóre firmy wykorzystują stażystów.
W przypadku powtarzalnych programów stażowych firmy oferują stanowiska podobne (np. Danone szuka około 30 osób rocznie w marketingu, sprzedaży, księgowości), inne zaś "według potrzeb".
Studenci potwierdzają, że staży w tym roku jest sporo. - We wrześniu dostałem się na miesięczny staż do Ministerstwa Środowiska, a od listopada jestem na praktykach w szkole. Do ministerstwa dostałem się po wysłaniu aplikacji i rozmowie kwalifikacyjnej, a do szkoły podstawowej w Śródmieściu po prostu poszedłem i po krótkiej rozmowie mnie przyjęto - mówi Filip Kopka, student III roku ochrony środowiska. - W ministerstwie zastępowałem pracownika sekretariatu, który był na urlopie. W szkole prowadzę m.in. zajęcia z przyrody i w świetlicy. Niestety, wszystko za darmo - mówi.
Przybywa firm, które deklarują, że studentom za pracę zapłacą, jednak niechętnie mówią o stawkach. Jawne zasady ma program "Gazety Wyborczej" i PwC "Grasz o staż", gdzie wynagrodzenie za miesięczny staż wynosi m.in. 2200 zł brutto w firmach i organizacjach rządowych oraz 1200 zł netto w organizacjach pozarządowych. O pieniądzach mówi też firma Acuarius Consulting, która chętnym do pracy w dziale badania rynków zagranicznych oferuje 500 zł netto miesięcznie. Taką samą stawkę proponuje portal edukacyjny Cogitors.pl.
Czy młodzi mają szansę na pracę po stażu? - Co roku z grupy praktykantów (od 9 do 20 osób), część zostaje na stałe - mówi Zbigniew Krzysztoń, dyrektor departamentu rekrutacji i rozwoju pracowników grupy TP, która wyłania stażystów w konkursie "Twoja Perspektywa". - Dla wielu firm stażysta stanowi jednak przede wszystkim tanią siłę roboczą. Nie mają
budżetu lub zgody zwierzchników na zatrudnienie pracownika na etat - mówi Joanna Kotzian z HRK.
- "Łatanie dziury" stażystami jest dobre na chwilę. Firma cierpi wizerunkowo, bo uznaje się, że nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Psuje się też klimat, bo trudno pracować w zespole, który wciąż się zmienia. Zaś
stażyści zyskują wpis w CV, ale nie dostają perspektyw - mówi Magdalena Robak, psycholog organizacji i pracy SWPS. - Jeśli firma nie ma etatów, może zatrzymać pracownika na stałą współpracę. Lepiej dać pracę komuś na 2 godziny w tygodniu, niż zmieniać stażystów jak rękawiczki - komentuje.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl