http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk kontratakuje

Mariusz Jałoszewski
2012-01-23, ostatnia aktualizacja 2012-01-23 19:37

Protestujący internauci przegrali bitwę z rządem. Tusk nie będzie renegocjował mitycznej umowy ACTA. Polska podpisze ją w czwartek. A konsultacje z e-ludem? Zrobi się później

ZOBACZ TAKŻE
Pierwszy w historii, trwający od soboty wielki cyberatak na rządowe strony nie przyniósł decyzji, które hakerzy chcieli wymusić na rządzie. Wczoraj wieczorem minister cyfryzacji Michał Boni w wymijający sposób (nie chciał odpowiedzieć wprost), że zgodnie z planem za dwa dni w czwartek Polska podpisze ACTA. To dokument wprowadzający standardy walki z piractwem na całym świecie.

Internaci boją się go, bo sądzą, że wprowadzi kontrolę i cenzurę w sieci. - Po dyskusji i analizie dokumentów stwierdzamy, że umowa ACTA w niczym nie zmieni polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania internetu - zapewniał Boni.

Rząd chce podpisać dokument, popierany przez dwa organy Unii Europejskiej (Radę i Komisję; Parlament jeszcze nie głosował). Ratyfikacja przepisów ma poprawić też nasz międzynarodowy wizerunek, bo wejdziemy do klubu państw respektujących prawa autorskie. Dla uspokojenia internautów Boni proponuje konsultacje, ale dopiero od poniedziałku.

- Jest różnica między podpisaniem dokumentu, a tym, że stanie się on prawem. Bardzo na to zwracam uwagę, bo będzie jeszcze ratyfikowany w naszym Sejmie - uspokajał Boni. Sugerował, że Sejm może zablokować ratyfikację jeśli pojawią się wątpliwości.

Nie odpowiedział jednak, po co podpisywać coś, co może się zmienić, i że taka blokada ratyfikacji skompromituje Polskę bardziej niż gdyby teraz rząd wstrzymał się z podpisaniem do zakończenia konsultacji.

Boni wystąpił wczoraj wspólnie z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim, który odpowiada za negocjacje antypirackiego dokumentu. Zdrojewski był wyraźnie spięty. Nie wiadomo dlaczego nie pojawił się Donald Tusk, z którym wcześniej naradzali się przez kilka godzin. Być może wolał ze złą wieścią posłać Boniego, o którym się mówi: minister ds. trudnych?

Tusk ma powody do obaw. Bo wczorajsza decyzja może zaostrzyć protesty w internecie. Od soboty nie działa strona premiera, na którą wczoraj hakerzy się włamali. Grozili: "Internetu nam cenzurować nie będziecie! Praw człowieka nie odbierzecie. Chyba, że chcecie abyśmy pokazali swoją prawdziwą siłę;-) POLISH UNDERGROUND POZDRAWIA SERDECZNIE :)".

Rano włamano się też do laptopa wiceministra cyfryzacji i skradziono pliki z prywatnymi treściami, policja prowadzi już śledztwo. Zaraz po konferencji Boniego znowu zablokowała się strona Sejmu.

Ataki nie są skomplikowane. Łatwo można znaleźć w internecie stronę, która ustawia się tak, żeby w sekundę wysyłała wiele zapytań np. na stronę premiera. To wystarczy do blokady.

Gorąco może być też dziś na ulicach polskich miast. Na demonstracje ludzie zwołują się na Facebooku. Według zapowiedzi może wyjść kilkadziesiąt tysięcy osób. Pod protest podpina się prawica. Do buntu przeciwko rządowi wzywa m.in. organizator ostatniego Marszu Niepodległości w stolicy, który zakończył się bitwą kiboli z policją. Ale przeciw ACTA protesty płyną ze wszystkich stron. Internatów chce bronić:?Palikot, ?SLD, ?PiS, który wcześniej pozytywnie zaopiniował ACTA w Sejmie, ?część posłów PO, ?eurosposłowie, którzy w większości głosowali wcześniej za ACTA, a teraz rozważają skierowanie dokumentu do unijnego trybunału sprawiedliwości.

Protestują też organizacje pozarządowe, rządowe np. GIODO boi się naruszenia konstytucji. Dziś będą strajkować polskie serwisy internetowe i znane blogi. Od północy na dobę mają być zasłonięte ciemnym toplayerem Wykop, Demotywatory, Kwejk, JoeMonster, Antyweb, IT Tech Blog, a między 19-20 znikną z sieci i zostaną zastąpione stroną z ACTA.

Minister Boni przyznał wczoraj, że strony rządowe nie są najlepiej zabezpieczone przed atakiem. Prokuratura nie wszczęła jednak śledztwa. Decyzja ma zapaść dziś - za sabotaż stron grozi do pięciu lat więzienia.

Kto ma rację w tym sporze, który zaczyna dzielić Polaków?

Prawnicy, ZAIKS, sędziowie z którymi rozmawiało "Metro" potwierdzają, że ratyfikacja ACTA nic nie zmieni. Nadal będą ścigani tylko ci co umieszczają nielegalne pliki w internecie. Nie będzie żadnej kontroli i inwigilacji internetu. Nie będą też karani ci co ściągają dla siebie lub oglądają filmy on-line. Nie ma tez podstaw by domagać się od nich odszkodowania.

Krytycy ACTA wytykają jednak, ze ustawa momentami jest na tyle ogólna, że mogą się pojawić niekorzystne dla internautów interpretacje. Boją się też, że ACTA to tylko pierwszy krok, za którym pójdą kolejne żądania.

Z ostatniej chwili. Internaci zablokowali na wiele godzin rządowe serwisy we Francji.

Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Tusk kontratakuje antekguma1 24.01.12, 10:29

    A co tam Półtuskowi teraz zależny. Następne wybory dopiero za niemal cztery lata. Do tego czasu ciemny ludek da się znowu zbajerować, albo zdarzy się ewakuować na góry upatrzone stanowisko »