http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ideologia dla zagubionych

Łukasz Figielski, magazyn "Logo"
2012-01-26, ostatnia aktualizacja 2012-01-26 16:34

Neonazizm receptą na zagubienie, odtrącenie i nudę nastolatek. Tytuł "Combat girls. Krew i honor" jasno charakteryzuje film niemieckiego reżysera. Będą dziewczyny i faszyzm na twardo

Combat girls. Krew i honor
fot. zdjęcia promocyjne
Combat girls. Krew i honor
Z kinem o neonazizmie jest ten sam problem, co z kinem o narkotykach. Wiarygodne dzieła, które przetrwają próbę czasu - jak "Romper Stomper" czy "Requiem dla snu" - to rzadkość. Chwytliwy temat skrajnej prawicy przerabiany był wielokrotnie, więc twórcy szukają nowego klucza. W świetnym "Fanatyku" Ryan Gosling przeobraził się w faszystę Żyda. W pokazywanym niedawno skandynawskim "Braterstwie" mieliśmy sympatyzować z nazistą gejem. W "Combat girls. Krew i honor" poznajemy zaś dziewczyny z tego środowiska. Zagubione nastolatki.

Poglądy Marisy, zaszczepione jej w dzieciństwie przez dziadka - jedyną osobę, z którą jest naprawdę blisko - widać niczym bombki na choince. Włosy podgolone na "rude girl". Tematyczne koszulki zakrywające tatuaże. Dziary, m.in. godło III Rzeszy czy "14 Words" (zakodowane motto amerykańskiego guru ruchu Davida Lane'a), dobrze widać podczas scen agresywnego seksu. W łóżku rachityczna dziewczyna dominuje nad swym umięśnionym chłopakiem tępakiem. Pracując u matki (ojca brak) w małomiejskim spożywczaku, Marisa może pozwolić sobie na znieważanie uchodźców - po prostu odchodzi od kasy. Najchętniej by ich wszystkich powybijała, zresztą podejmuje takie próby. Co dzień pije ze swoimi, w takt skinheadowskiej muzyki. Czasem przy ognisku, czasem na domówkach, gdzie bojówkarska młodzież brata się z podstarzałymi ideologami. Niespecjalnie z tego powodu zadowolona, stanowi wzór dla Svenji, młodszej dziewczynki z dobrego domu. Ta trafia do grupy przez przypadek - z ciekawości, przekory, uciekając od twardej rodzicielskiej ręki. Wkrótce jej idolka zaskoczy samą siebie, pomagając nielegalnemu emigrantowi. Ponieważ film zamyka tragiczno-poetycka pętla, od początku wiadomo, jak to się skończy.

Uważnie przyglądając się relacjom w rodzinach dziewczyn, 34-letni David Wnendt bawi się w psychologa. Osadzając akcję w prowincjonalnej dziurze - w socjologa. Neonazizm jest rodzajem terapii czy ucieczki, jak narkotyki. Aspekt polityczno-historyczny zostanie zapity wódką. "Combat girls" to niezłe kino społeczne, co nie znaczy, że dociera do sedna zjawiska, wykrzyczanego polskim podtytułem: "Krew i honor". Po niemiecku tytuł brzmi po prostu: "Wojowniczka". Znacznie trafniej opisuje bohaterkę.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów