http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przedszkolaki się ściskają, bo gminy oszczędzają

Alicja Bobrowicz, współ. agapias
2012-01-26, ostatnia aktualizacja 2012-01-26 19:33

Małe miasta coraz częściej zamykają małe przedszkola, a maluchy upychają w większych. Wszyscy tną wydatki na oświatę

ZOBACZ TAKŻE
Tylko nieco ponad połowa polskich trzylatków chodzi do przedszkoli. Wśród czterolatków jest zaledwie 68 proc. przedszkolaków. Dlaczego tak mało? Bo w przedszkolach brakuje miejsc, a samorządy nie mają pieniędzy na ich utrzymanie. Tymczasem oświata to nawet 70 proc. wydatków gmin. Po obcinaniu nauczycielskich premii i likwidacji szkół, gminy zaczynają zamykać przedszkola. Do Stowarzyszenia Rzecznik Rodziców informacje w tej sprawie docierają z całej Polski. - Dostajemy coraz więcej maili od rodziców, którzy właśnie się dowiedzieli, że ich przedszkola zostaną zamknięte. Pięciolatki przenosi się do szkół, a młodsze dzieci upycha w innych placówkach - mówi Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Wczoraj o losie dwóch takich przedszkoli, gdzie chodzi aż 188 dzieci, decydowali radni Tarnobrzega. - Jest kryzys, wszyscy szukają oszczędności - broni się Agata Rybka z biura prasowego Urzędu Miasta. Zapewnia, że przedszkola nie mają pełnego obłożenia, zaś dzieci znajdą miejsce w jednej z pozostałych 12 miejskich placówek. - To bzdura. Zdobycie miejsca jest bardzo trudne, grupy liczą już po 25 osób, więc nie wiem, skąd informacje o wolnych miejscach. Poza tym dzieci mają być przeniesione do przedszkola, w którym nie ma jeszcze sal, tylko wielka aula, która zostanie podzielona na mniejsze pomieszczenia - niepokoi się Katarzyna Szostak z Tarnobrzega, mama cztero - i sześciolatków. Po burzliwej sesji i protestach rodziców radni wstrzymali pomysł tarnobrzeskiego ratusza, rodzice zapowiadają kolejne protesty. Protestować chcą także w Tarnowie. Tam zamknięte mogą zostać aż cztery placówki, a ok. 150 maluchów trafi do jednego budynku. Powód? "Utrzymanie przedszkoli w bieżącym roku to 43 mln zł" - czytamy w komunikacie Urzędu Miasta. Podobnie jest w Cieszynie. Z mapy miasta ma zniknąć jedno przedszkole. Przyczyną likwidacji jest przeniesienie sześciolatków do szkół. A że nie jest to obowiązkowe? W tamtejszym magistracie nikt nie chciał na ten temat rozmawiać. - Nie można w nieskończoność przerzucać coraz większej liczby zadań na gminy, które są w coraz gorszej kondycji finansowej. Przedszkole łatwo jest zamknąć, ale to odbije się na dzieciach - ostrzega Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Obywatelskich. - System, który zmusza gminy do likwidacji przedszkoli, jest niewydolny. Jak można pracować z dziećmi w 25-osobowej grupie i jak dzieci w takich warunkach mają się rozwijać? - dziwi się Dominik Kmita z Fundacji Rozwoju Dzieci im. Komeńskiego. Nikt nie wie, jak wiele przedszkoli samorządy przeznaczyły do likwidacji. Związek Nauczycielstwa Polskiego ostrzega, że liczba likwidowanych placówek - zarówno szkół, jak i przedszkoli - może w tym roku sięgnąć tysiąca. W ub. roku było ich 300. Dwa tygodnie temu Krystyna Szumilas, minister edukacji, opowiadała w Sejmie o szybkim rozwoju edukacji przedszkolnej w ciągu ostatnich czterech lat. Prezentowała dane: 72 proc. dzieci w wieku 3-5 lat jest dziś w przedszkolach; w 2007 r. było ich 47 proc. - Ale w porównaniu z Europą, zaległości mamy ciągle duże. To ciągle aktualne wyzwanie - tłumaczyła. Wczoraj zapytaliśmy MEN, czy zamykanie przedszkoli nie idzie w poprzek ministerialnym planom. Nie dostaliśmy odpowiedzi.



Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos