http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto naprawdę stoi za ACTA

Anita Karwowska, Igor Nazaruk
2012-01-30, ostatnia aktualizacja 2012-01-30 19:57

Czy to prawda, że wielkie wytwórnie filmowe i sklepy internetowe naciskały na polityków, by podpisali ACTA, bo dokument potrzebny jest im do tego, by uruchomić nowe biznesy? A może przeciwników umowy na ulicę wypchnęły serwisy, które żyją z piractwa? W internecie roi się od spiskowych teorii o ACTA

Megaupload zamknięty
Megaupload zamknięty
Megaupload zamknięty
ZOBACZ TAKŻE
Przy hamburgerach siedzi trójka piętnastolatków. Chłopak mówi, że obejrzałby w sieci jakąś kinową nowość. - Nic z tego, Megaupload nie działa - odpowiada mu koleżanka.

- Jak to? - dziwi się.

- Nie słyszałaś? Zamknęli ten serwis, bo Tusk podpisał ACTA - tłumaczy młodzian niezorientowanej koleżance.

To autentyczna rozmowa, którą dziennikarz "Metra" usłyszał w sobotę w McDonald's na warszawskim Ursynowie. Nastoletni internauci już dziś żyją w przekonaniu, że ACTA zablokowała im swobodny dostęp do sieciowych zasobów. Ci, którzy orientują się, że dokument jeszcze nie obowiązuje, snują zaś teorie, dlaczego politycy w ogóle ACTA się zainteresowali. Najbardziej popularne opowieści dotyczą wielkich międzynarodowych koncernów i jeszcze większych pieniędzy, które bez tej międzynarodowej umowy mogłyby stracić.

- Wśród przeciwników antypirackiej umowy mówi się więc m.in. o tym, że dwie wielkie (z tych najbardziej znanych, których filmy oglądamy też w Polsce) wytwórnie filmowe miały interes w tym, by z internetu zniknęły serwisy typu Megaupload, bo same chcą stworzyć platformę, na której tanio będzie można obejrzeć ich produkcje. Zapisy ACTA miałyby więc pomóc wykosić piracką konkurencję. - Swoich zwolenników ma też hipoteza, że za dokumentem stoi potentat internetowej sprzedaży, który wchodzi na nowe rynki (także polski) i musi zadbać o to, by internauci zamawiali u niego oryginalne płyty, a nie dali się skusić na darmowe, nielegalne pliki z sieci.

- Najbardziej zorientowani antyactowcy przekonują, że cenzura w sieci, która już ma miejsce (znów chodzi o zamknięcie przez FBI Megaupload), to pokłosie wojny między koncernami fonograficznymi a założycielem Megauploadu Kimem Dotcomem. Biznesmen podobno pracował nad nowym serwisem, mocno konkurencyjnym wobec fonograficznych potentatów. Według anglojęzycznego serwisu dla komputerowców TechCrunch platforma Dotcoma pozyskała już nawet do współpracy m.in. Amazon. Przeciwnicy cenzury w internecie wyciągają prosty wniosek: gdyby rozwiązanie, które zaproponowali twórcy Megabox doszło do skutku, po kieszeni dostaliby producenci, pośrednicy i wydawcy. I wszystko jasne.

Eksperci od spiskowych teorii podchodzą z dużym dystansem. - Nie wolno łączyć ACTA z Megaupload [to był amerykański serwis i zamknięto go na podstawione obowiązującego w USA prawa - red.] - mówi Władysław Majewski z Internet Society Poland. - Oczywiście koncerny medialne lobbowały za ACTA, bo nie podoba się im, że przez nowe technologie potrzebni przestają być pośrednicy. Trudno jednak mi uwierzyć, że Megabox mógłby odnieść sukces, bo z Megaupload korzystali internauci, którzy w ogóle nie chcą płacić - dodaje.

Sławomir Pliszka, dyrektor ds. badań w firmie Polskie Badania Internetu ostrzega wyznawców teorii spiskowych, że to broń obosieczna. - Idąc tym tokiem myślenia, to równie dobrze bunt przeciw ACTA można by uzasadniać tym, że internauci są manipulowani przez serwisy udostępniające nielegalne pliki, którym ograniczenia prawne są ewidentnie nie na rękę - mówi. Jego zdaniem poszukiwacze spisków nie wiedzą, o czym mówią. - Tego typu teorie często wygłaszają osoby, które nie znają zapisów ACTA i nie wiedzą, na czym zmiany miałby polegać. Nie mając racjonalnych argumentów, posługują się dobrze brzmiącymi hasłami, których ani oni sami ani większość z nas nie jest w stanie zweryfikować. Skąd kilkunastoletni internauta w Warszawie może wiedzieć, jakie plany biznesowe ma wielka amerykańska wytwórnia filmowa? Ja tego nie wiem. Dopóki nie będziemy posługiwać się merytorycznymi argumentami w tej sprawie, dyskusja do niczego nas nie doprowadzi - konkluduje.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów