http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Masz rodzinę, to się teraz użeraj

Anita Karwowska
2012-01-31, ostatnia aktualizacja 2012-01-31 19:24

Zamiast cieszyć się rodzicielstwem, młody rodzic musi spełnić szereg bezcelowych i zniechęcających formalności wymyślanych przez urzędników


Fot. Przemysław Jendroska / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Konradowi, 34-latkowi spod Warszawy, w grudniu urodziła się córka. To jego kolejne dziecko, więc wydało mu się, że wie, w jaki sposób powinien załatwić wszystkie urzędnicze formalności. Okazało się jednak, że polityka prorodzinna przez kilka lat mocno się skomplikowała.

Trzy podejścia po becikowe

Schody zaczęły się, gdy Konrad zjawił się w ośrodku pomocy społecznej po becikowe. W myśl ustawy jednorazowa wypłata tysiąca złotych należy się rodzicom każdego dziecka. Pierwszy raz ojciec przyszedł do ośrodka po wzór podania. Drugi raz stawił się z dokumentem, aktem urodzenia dziecka i m.in. zaświadczeniem z przychodni, że matka dziecka od 10. tygodnia ciąży było pod opieką lekarza (nowy wymóg obowiązujący od 1 stycznia). Usłyszał, że czeka go jeszcze trzecia wizyta - po odebranie decyzji o przyznaniu becikowego. - Po co?

- To zbędna komplikacja, która wynikała ze słabej organizacji pracy ośrodka. Przyznanie becikowego to decyzja administracyjna, o której poinformować można np. pocztą. Niestety my nie możemy ingerować w organizację pracy instytucji samorządowych - odpowiada Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Urlop tacierzyński tylko jak oddasz akt urodzenia. Bo tak

W międzyczasie Konrad zarejestrował dziecko w Urzędzie Stanu Cywilnego, potem wziął w pracy urlop tacierzyński.

Wtedy okazało się, że dwa z trzech otrzymanych w USC oryginalnych aktów urodzenia musi oddać. Jeden w zakładzie pracy, drugi tam, gdzie pracuje żona, by matka mogła formalnie otrzymać urlop macierzyński. Kserówka nie wchodzi w grę, a każdy kolejny oryginał, po który znów trzeba iść do USC, będzie rodziców kosztował 22 zł.

Zasiłek w czasie obu urlopów wypłaca ZUS. We wtorek Jacek Dziekan, rzecznik tej instytucji, dziwił się, że odpis przekazuje się pracodawcy bezzwrotnie, i chwilę zajęło mu, zanim znalazł uzasadnienie, do czego w ogóle jest to potrzebne.

- To, że ZUS oczekuje takiego odpisu, wynika z rozporządzenia. Niestety, pobieranie zasiłków to wciąż obszar częstych nadużyć ze strony obywateli. Pracownik przekazuje swojemu pracodawcy odpis aktu urodzenia dziecka, by mieć dowód, że świadczenie przekazywane jest uprawnionej osobie - mówi Dziekan.

Państwo szczepić zaleca, ale płaci obywatel

Kolejny etap to zapisanie dziecka do lekarza. Też nie obyło się bez komplikacji, bo w rejestracji zażądano aktualnego dowodu ubezpieczenia któregoś z rodziców. - To dziwne, skoro każde dziecko w Polsce jest z zasady objęte ubezpieczeniem? - dziwi się Konrad. Państwo w zamian przygotowało dla niemowlaka obowiązkowe i darmowe szczepienia. Pierwsze już w wieku dwóch miesięcy. To kilka ukłuć igłą.

- Pediatra od razu wybiła mi je z głowy, przekonując, że wystarczy jeden zastrzyk. To szczepionka wysokoskojarzona, czyli jednocześnie uodparniającą na kilka - wskazanych w danym momencie - chorób. Kosztuje 180 zł. Jak usłyszałem, większość rodziców ją wybiera, chcąc oszczędzić cierpień dziecku. Nie rozumiem, dlaczego czegoś, co specjaliści uznają już za standard, nie pokrywa ubezpieczenie.

- Oczywiście są to szczepionki nowocześniejsze i według oczekiwań ekspertów, które zna resort zdrowia, powinny być dziś standardem. Niestety Polski na to nie stać. Refundowane szczepionki też są bezpieczne i dobre. Są starszej generacji i dlatego państwo kupuje je taniej - wyjaśnia urzędniczka z warszawskiego sanepidu.

Państwo zachęca czy zniechęca do zakładania rodziny?

Anita Karwowska: - Od moich znajomych, którzy zakładają rodziny, słyszę często, że niczego nie oczekują od państwa, prócz tego, by nie wtrącało się w ich życie. Mówią, że sami poradzą sobie lepiej.

Dominik Owczarek, Instytut Spraw Publicznych: - To może być przykład myślenia, które polega na przekonaniu, że polityka państwa zawodzi w jakimś obszarze i obywatel nie czuje, że państwo dostarcza odpowiednich warunków czy narzędzi w planowaniu swoich decyzji życiowych. Tym bardziej gdy polityka prorodzinna oparta jest na tak nieskutecznych narzędziach jak becikowe w wysokości tysiąca złotych. Czy państwo próbowało sprawdzić, jakie przełożenie na demografię miało jego prowadzenie? Jak wiele par poczuło się dzięki tym pieniądzom na tyle bezpiecznie, by zdecydować się na dziecko? Czy w ogóle są takie osoby?

A jednak politycy skutecznie straszą dzisiejszych 20 - i 30-latków, że ich emerytury będą niskie, a do tego zabraknie młodych, by na nie pracowali. Czy oprócz tej budzącej lęk retoryki dostrzega pan dobre pomysły w naszej polityce prorodzinnej?

- Dobrym krokiem było wprowadzenie urlopu tacierzyńskiego. Co prawda rząd zachował się ostrożnie, bo te 14 dni, które przysługują ojcom, to niewiele. Moglibyśmy pójść dalej, dzięki czemu więcej kobiet wcześniej wracałoby na rynek pracy, a wielu ojców miałoby szansę dłużej pobyć z dzieckiem.

Kiedy szukam racjonalnego wytłumaczenia, skąd tyle formalności przy przyznawaniu świadczeń młodym rodzicom, przychodzi mi na myśl przede wszystkim to, że to kwestia braku wzajemnego zaufania.

- Brak zaufania społecznego to jeden z największych problemów naszego społeczeństwa. W międzynarodowych rankingach wypadamy wraz z Grecją najgorzej pod tym względem. Stąd właśnie bierze się przekonanie urzędników, że każda, nawet najdrobniejsza sprawa wymaga gruntownej dokumentacji, a obywatel, który zjawia się w urzędzie, z zasady może chcieć państwo naciągnąć. Trudno o bardziej klarowną sytuację niż przyznanie becikowego - dziecko urodziło się, poświadcza to akt z urzędu stanu cywilnego. Obudowywanie tego biurokracją jest niezrozumiałe i zniechęcające.

Gdy pytałam Ministerstwo Pracy, dlaczego wypłacanie świadczeń jest tak skomplikowane, słyszałam, że to wina słabej organizacji pracy urzędów. Rodziców nie powinno to interesować.

- Za to może u rodziców pojawić się myśl, że urzędnicza machina jest tak oporna, by skutecznie zniechęcić obywatela do tego, by korzystać ze swoich praw. Możliwe, że wcale tak nie jest, ale wtedy musimy znów wrócić do braku wzajemnego zaufania i do skostniałej formy działania systemu pomocy społecznej.

Jesteś młodym rodzicem. Co zaskoczyło cię podczas wycieczek po urzędach, przychodniach, tuż po narodzinach dziecka? Napisz: metro@agora.pl

Masz inny temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Masz rodzinę, to się teraz użeraj janus-z333 01.02.12, 12:11

    Tak,trudno jest zostać rodzicem,po urodzeniu dziecka,bo techniczna stworzenia dziecka nie jest skomplikowana.Opieka państwa nad młodymi małżeństwami i ich nowonarodzonymi dziećmi jest »

  • Masz rodzinę, to się teraz użeraj baxa 02.02.12, 13:47

    A podobno 80 % osób w Polsce jest zadowolonych z wszystkiego.Mnie sie wydaje że odwrotnie 80 % jest niezadowolonych.W tym momencie stwierdzam że to jest PRL ,słupki w góre a stopa zyciowa w »