Wojak na swoim
blogu pisze o sobie, że jest patriotą, działaczem społecznym, przedsiębiorcą i jednym z pierwszych w Polsce użytkowników internetu.
Zainspirowani jego mrozoodpornością zaczęliśmy się zastanawiać, czy swoim przykładem porwie do chodzenia po mrozie w sandałach innych przeciwników ACTA?
Bo w końcu rzymscy legioniści, którzy nosili słynne sandały nazywane dziś rzymiankami, spartakuskami, gladiatorkami czy jezuskami, jakoś sobie radzili zimą?
Z tego, co mówi Cezary Wyszyński ze Stowarzyszenia Legio XXI Rapax, które zajmuje się rekonstrukcją legionów rzymskich, przeciętni śmiertelnicy raczej nie pójdą przykładem Wojaka.
- Rzymianie stworzyli jedną z najbardziej zdyscyplinowanych i sprawnych armii w dziejach świata. Byli przygotowani na każdą pogodę. Zimą zamieniali codzienne sandały (caligae) na wersję z zakrytą stopą (calcei). Były to skórzane buty, także nabijane od spodu gwoździami. Dodatkowo owijali stopy onucami (kawałki tkaniny) lub zakładali wełniane skarpety, bardzo podobne do współczesnych. Tylko tkano je inną techniką: tzw. ściegiem igłowym, przypominającym trochę szydełkowanie (druty wymyślono dopiero w XII w.) - mówi Wyszyński.
I dodaje: - Rzymianie nosili nawet szaliki, podobne do naszych, z frędzlami. I zapewniam: nie marzli. Sam zakładam podobne skarpety (robione w dawnej technice, za ok. 100 zł) i buty, kiedy rekonstruujemy zimowe marsze, i nogi mają się dobrze.
Jakby jednak ktoś chciał pójść w ślady Wojaka, to przedstawiamy zdjęcia butów rzymskich oraz modeli sandałów lansowanych przez projektantów na najbliższe lato.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl