Najwięcej protestów na 11 lutego zaplanowano w Niemczech, Francji i Rumunii - w każdym z tych państw manifestacje odbędą się w kilkudziesięciu miastach. Protestować będą też m.in. Bułgarzy, Szwedzi, Litwini, Maltańczycy, Austriacy, Belgowie i Brytyjczycy. Tam udział w demonstracjach deklaruje po kilka tysięcy osób.
Protest Facebookowy Schemat działania jest taki sam jak w Polsce: grupa przeciwników ACTA deklaruje swój udział na Facebooku, na portalu wymienia się pomysłami odnośnie zgromadzenia, namawia innych do przyniesienia transparentów i masek Anonimusa.
Co prawda za europejskim buntem nie stoi żadna instytucja, ale w poszczególnych krajach przeciwnicy ACTA mogą liczyć na wsparcie organizacji pozarządowych zajmujących się wolnością w sieci. Np. w przygotowania londyńskiego protestu włączyła się Open Rights Group, znana brytyjska organizacja broniąca prywatności internautów i swobody wypowiedzi w sieci. Anglicy mają zamiar wystąpić na proteście w maskach i koszulkach "Stop ACTA" (w sieci dostępna za pośrednictwem ORG za 12 funtów).
1,8 mln podpisów do europarlamentarzystów Protestujących w Europie mocno wspiera też Access, międzynarodowy ruch internautów walczący o wolność w sieci (nieformalna organizacja, do której w sieci od 2009 r. dołączają kolejni użytkownicy). - Na manifestacjach zaapelujemy do posłów Parlamentu Europejskiego, by odrzucili ACTA. Jeśli to się uda, ACTA wyląduje w koszu - tak do udziału w protestach zachęca na swojej stronie Access. Organizacja monitoruje, jakie nowe miasta dołączają do protestów (na stronie www.accessnow.org dostępna mapka manifestacji) i zachęca do składania podpisów pod petycją do europarlamentarzystów o odrzucenie umowy. Na razie podpisało się pod nią ponad 350 tys. osób. Ale taką samą akcję prowadzą też inne strony, m.in. popularny wśród aktywistów serwis Avaaz, któremu udało się już zebrać 1,8 mln podpisów - wszystkie mają zostać zawiezione do Brukseli.
Polska dała nam przykład Internauci z zagranicy nie zapominają, że uliczne protesty antyACTA zaczęły się w Polsce. "Tysiące Polaków w maskach Anonimusa wyszło na ulice w proteście przeciwko politykom. Wydarzenia z Polski są niezapomniane, uświadamiają rosnącą złość internautów przeciw ACTA" - napisał kilka dni temu na swoim
blogu dr Michael Geist, specjalista od prawa internetowego z Uniwersytetu w Ottawie. Polaków pochwalił także Michael D. Kennedy, socjolog z amerykańskiego Brown University. "Polacy pierwsi dostrzegli zagrożenia związane z ACTA, gdyż mają tradycję mobilizacji społecznej, czego przykładem był ruch Solidarności" - napisał w dzienniku "Providence Journal".
W Polsce w sobotę manifestacje odbędą się m.in. w
Poznaniu,
Szczecinie i Legnicy. "To rewolucja internetowa" - piszą na Facebooku.
Tymczasem Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało wczoraj, że opublikuje całą dokumentację w sprawie ACTA, jaką polscy urzędnicy zgromadzili w czasie prac nad umową. Resort robi to na polecenie premiera. Wczoraj, przed zamknięciem wydania "Metra" dokumenty nie były jeszcze dostępne.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl