List może zdecydować o losach jedynej takiej "pamiątki" po Hitlerze w Europie. Pracują nad nim m. in. Władysław Bartoszewski, Norman Davies oraz inni znani historycy zasiadający w kolegium powstającego w Gdańsku Muzeum II wojny Światowej. Chcą żeby rząd zainteresował się Wilczym Szańcem w Gierłoży pod Kętrzynem, bo to ostatni moment, żeby przejąć nad nim kontrolę.
Za kilka dni zespół leśnych bunkrów może trafić na 20 lat w ręce prywatnej firmy, której trudno będzie narzucić, jak wykorzysta obiekt. Do tej pory zarządzały nim Lasy Państwowe, teraz chcą go wydzierżawić za pół miliona złotych rocznie.
- Wilczy Szaniec nie może wpaść w ręce nieodpowiedzialnego podmiotu, który zrobi tu miejsce kultu Hitlera. Prezentowania historii w takich miejscach nie wolno puścić na żywioł. Bez kontroli państwa może to być niebezpieczne - alarmuje Władysław Bartoszewski, żołnierz AK, były więzień Auschwitz i przewodniczący Rady Ochrony Pamieci Walk i Męczeństwa. Premier ma dostać list w najbliższych dniach.
Szaniec to miejsce szczególne. To stąd Hitler dowodził napaścią na ZSRR. Miejsce było idelane, poza zasięgiem alianckich samolotów. Na 250 hektarach naziści postawili 200 budynków: schrony, baraki, dwa lotniska, elektrownię, dworzec kolejowy. W 1944 r. przebywało tu niemal 2 tys. osób, sam Hitler miał tu spędzić 800 dni. Pod koniec wojny
Niemcy wysadzili żelbetonowe bunkry. W PRL zniszczoną kwaterę porósł las, ale i tak była celem szkolnych wycieczek. Co roku przyjeżdża tu 200 tys. turystów, głównie z Polski, ale też Niemcy, Rosjanie, Litwini. Nie ma dla nich żadnej ścieżki edukacyjnej czy profesjonalnej informacji. Zdarza się, że Niemcy zabierają na pamiątkę kawałki betonu z bukrów.
- W prywatnych rękach kwatera może być wykorzystana w celach sensacyjnych. Mogą tu ściągać neonaziści, których organizacje odradzają się na Zachodzie - podkreśla inicjator listu do premiera. prof. Jerzy Borejsza, historyk z Uniwersytetu w
Toruniu.
Czasu jest mało, bo
przetarg ogłoszony przez Lasy Państwowe ma być rozstrzygnięty w przyszłym tygodniu. U szefa Lasów interweniował generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski. - Poprosiłem o unieważnienie
przetargu lub wynajęcie Szańca tylko na dwa lata. Przez ten czas powołalibyśmy zespół który wypracuje plan ochrony i opieki nad tym miejscem - mówi Żuchowski. W zespole byliby historycy i eksperci z Muzeum Powstania Warszawskiego, powstającego Muzeum II wojny w Gdańsku, IPN. Leśnicy nie mówią "nie".
Co dalej zrobić z kwaterą Hitlera? Prof. Borejsza mówi, że mógłby tam powstać oddział Muzeum II Wojny. A może upamiętnić niemieckich spiskowców, którzy w 1944 r. próbowali zabić Hitlera? Płk Claus von Stauffenberg wniósł do baraku teczkę z bombą. Hitler przeżył, spiskowcy zapłacili życiem. - Można by odtworzyć barak, ze słynnym stołem narad i postawić figurki woskowe. Wszyscy chcieliby zobaczyć gdzie stał Hitler, a gdzie Stauffenberg. Można też zrobić ścieżkę edukacyjną, która pokazywałaby całą drogę spiskowca z lotniska, które nadal istnieje - proponuje Bogusław Wołoszański, twórca "Sensacji XX wieku".
Na hitlerowskich pamiątkach można mądrze zarabiać. W Walimiu w Górach Sowich w sztolniach, w których Niemcy urządzili tajne zakłady zbrojeniowe, powstało gminne muzuem. Ważnym elementem ekspozycji są informacje o tysiącach więźniów, którzy zginęli drażąc podziemne tunele. Opowiadają o tym przewodnicy, przypomina duży pomnik przy wejściu i figury więźniów przy wyjściu.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl