Masz 10 lat i własną firmę. Często słyszysz, że jesteś za młody na biznes? Krystian: Nie, w ogóle. W Polsce jestem najmłodszy, ale w Holandii na Startupie był w tym roku czterolatek.
Jak się znalazłeś na tej imprezie? Krystian: Tata mi o niej powiedział.
Krzysztof Gontarek (tata Krystiana, jest redaktorem naczelnym portalu "Dziennik Internautów"): - Jeżdżę na takie imprezy zawodowo. Powiedziałem OK, zabiorę cię.
Chciałem mieć apkę [aplikację - red.], która pomoże wybrać grę.
Skąd pomysł na "Game Tellera"? Krystian: Stałem przed półką z grami w sklepie i nie mogłem się zdecydować, którą kupić. Nie chciałem marnować pieniędzy. Bo jak gra się nie podoba, od razu trzeba ją wystawiać na Allegro. Opis na pudełku nic nie daje, a recenzje na forach są pisane pod kątem jednego człowieka. Pomyślałem, że dobrze było by mieć taką apkę na telefon, która podpowie, co kupić.
Jak to ma działać? Krystian: Rejestrujesz się, a program ściąga z różnych forów informacje o grach, w które grałaś i dawałaś im "lajki" albo "dislajki". Kiedy wyszukujesz grę, to narzędzie sprawdza, czy podobała graczom o podobnych upodobaniach.
Punk mam za sobą, wolę ciężkie granie.
Gry komputerowe to twoja pasja? Krystian: Gram od drugiego roku życia. Dostaliśmy z siostrą grę w kangurki, jeszcze na taki wielki, stary komputer.
Krzysztof: To była edukacyjna gra; oboje się wkręcili. Julka jest trzy lata starsza od Krystiana.
Krystian: Julka teraz siedzi na FB i portalach typu Kwejk. A ja, jak mam wolny czas, to gram. Zwykle online z ludźmi. Ostatnio wkręciłem się w
Minecraft.
Ale grasz też na gitarze. Krystian: Na razie brzdąkam, palcówki robię.
Krzysztof: Założyli kapelę z kolegami, jeden gra na talerzach albo wirtualnej perkusji, Krystian na gitarze. Wyszukują w sieci teksty i ćwiczą.
Krystian: Tata grał w zespole, mamy w domu dwie gitary. Jestem przyklejony do ciężkiej muzyki, metalowej, trashmetalowej, choć jak byłem młodszy, to słuchałem trochę punka, np. Green Day.
Krzysztof: Jak byli mali, to słuchali ze mną w samochodzie Sepultury, Slayera, bo to moje klimaty.
Na informatyce uczą nas, jak się logować.
A szkoła? Lubisz? Krystian: Większość dzieci o szkole myśli jak ja: idziesz i się nudzisz. Wolę sobie poczytać Wikipedię.
Dlaczego? Krystian: Bo nauczyciele nie potrafią zaciekawić. A jak o coś zapytasz, to mówią, że to poza programem albo wlepiają uwagi za byle co. Na informatyce uczymy się, jak się logować. My już to dawno wiemy.
I nic cię w szkole nie ciekawi? Krystian: Staram się, mam średnią 5,3. Ale ciekawi mnie tylko historia, bo nauczyciel jest w porządku, zawsze wrzuci nam jakieś ciekawostki.
Masz czas na książki? Krystian: Pewnie. Uwielbiam "Zwiadowców", wyszło już dziewięć części.
A twój angielski? To chyba najbardziej szokowało uczestników krakowskiego Startup Weekendu; dziesięciolatek mówiący płynnie po angielsku. Krystian: Przed tym wystąpieniem cały miesiąc ćwiczyłem. Chodzę na zajęcia dodatkowe raz w tygodniu. Ale głównie przez gry się uczę. Gram z ludźmi z całego świata, bez angielskiego bym nie mógł.
Jestem CEO, tata doradza
Wróćmy do Game Tellera. Na jakim jesteście etapie z projektem? Krzysztof: Zarejestrowaliśmy domeny, zleciliśmy zrobienie oprogramowania, a Krystian działa biznesowo.
Jak to? Krystian: Tata jest doradcą.
Krzysztof: On jest CEO [chief executive officer; takie stanowisko ma np. Mark Zuckerberg, założyciel FB - przyp. red.].
Krystian: Za chwilę będziemy mogli wypuścić to na rynek, ale jeszcze musimy zrobić testy. Właśnie szukam do nich ludzi. I muszę znaleźć PR-owca. Na razie w zespole mam grafika i webdeweloppera. Byłem też z tatą na kursie z marketingu (to jedna z wygranych).
Po co ci firma? Krystian: Na Startupie tata założył mi konto na swoim macu. Teraz zbieram na swojego, ale z kieszonkowego to długo potrwa. A poza tym granie trochę kosztuje. Kiedyś
rodzice kupili mi grę za 100 zł, ale okazało się że moja karta graficzna jest za słaba. Byłem rozżalony przez całą noc.
Tata, a jak oni na tym zarabiają?
Jak się wychowuje takie zdolne dziecko? Krzysztof: Dużo czasu spędzam z dziećmi, bo pracuję zdalnie i słucham ich. One korzystają z sieci inaczej niż my kiedyś, intensywniej. A mnie wkurza bierność użytkowników internetu: ludzie głównie coś oglądają, czasem komentują. Nie chciałem, żeby moje dzieci były bierne.
Krystian: Jak miałem osiem lat, też taki byłem, tylko na YouTubie siedziałem i w grach.
Krzysztof: Parę lat temu podsunąłem dzieciom książki o projektowaniu stron, ale to był niewypał. Trzeba z nimi rozmawiać, zadawać pytania, obserwować. Im więcej rzeczy spróbują, tym szersze będą mieć horyzonty. Córka np. interesuje się dziennikarstwem, chodzi na szkolne kółko, trochę gra na pianinie i projektuje stroje, a teraz zakłada
bloga o makijażach.
Skąd wiadomo, co im podsunąć? Krzysztof: Wystarczy zadawać pytania. Co jakiś czas bawię się z nimi w tworzenie tzw. mind map. Bierzemy kartkę i spisujemy pomysły. Pytam: jakie macie pasje, potem: jakie problemy, jak możemy je rozwiązać. Bardzo się wkręcają.
Nie masz teraz wrażenia, że może za daleko to poszło? Że twój syn za mocno wkroczył w dorosły świat? Krzysztof: Chciałem, żeby to była dla niego zabawa. A przy okazji nauka. Dzięki temu poznaje mechanizmy, które rządzą światem. Dziś, kiedy oglądamy coś w sieci, on pyta: "tata, a jak oni na tym zarabiają?".
Nie za szybko na przeliczanie kasy ? Krzysztof: Dajemy dzieciom kieszonkowe od przedszkola. Im wcześniej się dowiedzą, jak się zarabia pieniądze, tym lepiej. Pieniądze to nie coś, co tata zrywa z drzewa.
A czegoś się boisz? Krzysztof: Żeby Krystian nie stracił pokory, zachował skromność. Chciałbym, żeby dostał parę lekcji od życia, takich nieszkodliwych, żeby nie zawsze wszystko mu się od razu udało. Porażka uczy więcej niż sukces.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl