http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Facebook jak nekrolog

CaK
2012-02-13, ostatnia aktualizacja 2012-02-14 12:59

Whitney Houston, fot. materiały prasowe
Whitney Houston, fot. materiały prasowe
Whitney Houston, fot. materiały prasowe

Tylko na Twitterze w ciągu godziny od informacji o śmierci Whitney Houston pojawiało się 2,5 miliona wpisów powiązanych z tragedią. Składanie internetowych kondolencji jest na czasie

ZOBACZ TAKŻE
Depesza Associated Press o śmierci Whitney trafiła do mediów o 2.03 w nocy 12 lutego. Twitter był szybszy od największej agencji informacyjnej na świecie o 27 minut. Użytkownik chilesmasgrande napisał jako pierwszy: "Moje źródło mówi, ciało Whitney znaleziono w hotelu Beverly Hills. Na razie nie ma tego w newsach".



Po Twitterze wiadomość podchwycił Facebook i lawina ruszyła. Wszyscy czuli potrzebę podzielenia się ulubionymi utworami diwy. Użytkownicy Twittera tylko w godzinę od śmierci Whitney napisali 2,5 miliona powiązanych wpisów. Facebook na pewno nie był gorszy. Na Naszej-klasie wszystko zaczęło się kilka godzin później. Początkowo rozsyłano sobie informację o śmierci, potem przyszedł czas na wspomnienia i kondolencje. "Odeszła jedna z największych artystek na świecie". "Płaczę oglądając wiadomości. Muzyka Whitney była moim życiem. R. I. P. Whitney". "OMG (O mój Boże). Nie mogę w to uwierzyć. Moja Whitney odeszła... płaczę, kocham cię bardzo mocno. RIP".

To samo w tym samym czasie robiły gwiazdy. Mariah Carrey napisała "Nigdy nie zostanie zapomniana, gdyż była jednym z największych głosów, jakie kiedykolwiek cieszyły Ziemię". Swoim smutkiem podzieliła się też Fergie "Whitney była moją idolką kiedy byłam młodą dziewczyną. Jest mi tak smutno...".

Dziś serwisy społecznościowe nie tylko wyprzedzają tradycyjne media i newsowe portale w dostarczaniu informacji, ale także doskonale kanalizują uczucia, którymi miliony użytkowników nagle potrzebują się podzielić. Być może to odruch serca, potrzeba okazania solidarności, a może tylko poczucie, że tak wypada, niezależnie od tego, czy zmarły był nam szczególnie bliski?

Podobny wybuch publicznej żałoby w serwisach społecznościowych przeżywaliśmy zaledwie kilka dni temu, po śmierci Wisławy Szymborskiej. Ale gdyby czytelnictwo wierszy było tak duże jak wskazywał na to pogrążony w żałobie Facebook, poetka mogłaby jak Kuba Wojewódzki jeździć czerwonym ferrari. Wcześniej internetowo opłakiwaliśmy Michaela Jacksona (choć nawet jego dawni fani tylko czasem odkurzali jego płyty) i Amy Winehouse. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że pośpiech w podzieleniu się tragedią, prowadzi czasem do żenujących wpadek. Wanda Nowicka zamiast Wisławy Szymborskiej opłakiwała Michalinę Wisłocką, a wielu ludzi myliło Whitney Houston z Oprah Winfrey. Nie ważne kto, ważne, że płaczemy, kiedy wszyscy inni też to robią....



Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów