http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rutkowski show w Berlinie

Mariusz Jałoszewski
2012-02-14, ostatnia aktualizacja 2012-02-14 16:55

Krzysztof Rutkowski
Krzysztof Rutkowski
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nie ma dnia bez byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. We wtorek stał się "gwiazdą" berlińskich tabloidów

Pracownicy Rutkowski Patrol zatrzymani w Berlinie
fot. bz-berlin.de
Pracownicy Rutkowski Patrol zatrzymani w Berlinie
ZOBACZ TAKŻE
Wypłynął, kiedy pomógł rozwikłać zniknięcie małej Madzi z Sosnowca. Był we wszystkich telewizjach. Stał się też królem tabloidów. Niektórzy dziennikarze czekali na telefon od niego z gorącym newsem. Wydawało się, że po odkryciu tajemnicy matki telenowela a la Rutkowski skończy się. Ale nic z tego.

We wtorek gruchnęła informacja, że jego ludzie z Rutkowski Patrol przeprowadzili w poniedziałek akcję w stolicy Niemiec. - Czterej mężczyźni z oznaczeniami Rutkowski Patrol próbowali wciągnąć młodą kobietę do limuzyny - opisuje tabloid "BZ". Polka, 21-letnia Monika, wyrwała się mężczyznom w kominiarkach i kamizelkach kuloodpornych (to opis z kolejnej relacji) i uciekła do domu. Jej mąż wezwał policję. Według berlińskiej prasy ludzie Rutkowskiego działali na zlecenie ojca Moniki, który ma być niezadowolony z jej ślubu z poznanym kilka miesięcy wcześniej w Polsce 20-letnim Stanisławem.

Rutkowski tłumaczył (z Polski) portalowi TVN24, że jego ekipa była w Berlinie, bo rozpracowywała grupę Romów, złodziei samochodów, że współpracował z policją.

I tłumaczyć będzie się dalej. Do prokuratury w Sosnowcu zgłosił się detektyw Marek Doniewicz z Wrocławia, zarzucając Rutkowskiemu bezprawne działanie. - Łamie prawo i na przestępstwie buduje wizerunek. Oglądam go w telewizji, gdy bez cienia autorefleksji opowiada o swoim wyczynie i szlag mnie trafia - tłumaczy lokalnej "Gazecie Wyborczej" Doniewicz. - To kapuś. Nie ma osobistych sukcesów, więc denuncjuje kolegów - ripostował po swojemu Rutkowski w "Dzienniku Zachodnim". Nie boi się, bo zlecenie ws. Madzi (a tego dotyczy doniesienie) dostało jego biuro doradcze, które nie stosowało znanych policji metod śledczych, a oparło się na "doświadczeniu intelektualnym".

PS. Berlińska policja zaprzecza, że współpracowała z Rutkowskim i zarzuca mu próbę porwania kobiety. Twierdzi, że nie było też żadnego gangu Romów.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro@agora.pl



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos