Episkopat zajmuje się końcem świata Proroctwo Oriona, przepowiednia Majów, ogień Nostradamusa, kataklizm Nibiru, transformacja DNA, superwulkan w Yellowstone - teorii, które wiążą 2012 r. z nadejściem Apokalipsy przybywa. Zgodnie z przepowiednią Majów złe ma nadejść 21 grudnia b.r. (czyli w przesilenie zimowe, które w tym roku przypada o godz. 12:12).
Myślicie, że "Teorie 2012" żywią tylko sieciowych fantastów? Wczoraj temat na warsztat wzięli poważni katoliccy księża, i to w centrum decyzyjnym polskich władz kościelnych: siedzibie sekretariatu Episkopatu Polski.
Pierwsza myśl: to trik marketingowy. Powód do dyskusji? Znak wydał książkę "A.D. 2012. Czy nadchodzi koniec świata?" znanego watykanisty i zdeklarowanego katolika Andrei Tornielliego. Za lekturę braliśmy się w nadziei, że autor zbombarduje nas symboliką rodem z biblijnej Apokalipsy i przekona, że także kościelne źródła skrywają jakieś tajemne znaki o terminie nadejścia "czegoś". Pierwsze wrażenie po lekturze: rozczarowanie. Liczba 2012 - oprócz tytułu - pada w treści tylko raz (gdy autor wspomina o Majach), a całość to opis kilkunastu maryjnych objawień.
Wczoraj okazało się, że nie tylko my posądziliśmy Tornielliego o próbę marketingowego wykorzystania zainteresowania apokaliptycznym 2012 rokiem.
- Książka mnie rozczarowała. Sensacyjny tytuł. A przekaz można streścić w słowach Maryi: "Nawracajcie się, módlcie się, pośćcie. Bo bliskie jest Królestwo Boże" - rzucił na początek Marek Horodniczy, naczelny magazynu apokaliptycznego "Czterdzieści i cztery".
Zaczęły się riposty. - Są zdania, które kryją głębokie treści. Trzeba się zatrzymać, a nie lecieć szybko przez lekturę - stwierdził ks. dr Maciej Arkuszyński, autor pracy doktorskiej "Wzór życia chrześcijańskiego w objawieniach z Medjugorie". O jakie zdania mu chodziło - nie wyjaśnił.
Dr Mirosław Adaszkiewicz, mariolog zdradził, że sam czytając książkę podkreślił pewien fragment. Ale zamiast powiedzieć, o jaki fragment chodzi, powiedział: - Nasz problem polega na tym, że czytając tę książkę, zachowujemy się jak uczeń, który nie potrafi rozwiązać zadania matematycznego, więc podgląda wynik w odpowiedziach na końcu podręcznika, by potem tak dopasowywać wyliczenia, by mu wyszła liczba, której oczekuje.
Potem dyskusja zeszła na inne tematy (szczegóły objawień). Ale mnie wciąż męczyło pytanie, o jaki fragment chodziło? Szczególnie że podczas
lektury książki też podkreśliłem mały fragmencik (tylko jeden!) i chciałem sprawdzić, czy to ten sam.
Tajemnicze wyliczenia dają wynik We fragmencie, który nas zainteresował, autor książki Tornielli (analizując liczby, zbieżności dat) stara się uzasadnić związek między nadejściem Apokalipsy a objawieniami Maryi w Medjugorie (Kościół ich nie uznaje). Powołując się na relacje
dzieci, którym Maryja miała się tam objawić, pisze, że:
1. Na jej głowie widniała taka sama korona z dwunastu gwiazd, identyczna, jak w opisie Niewiasty z Apokalipsy św. Jana.
2. Pierwsze objawienie w Medjugorie miało miejsce 24 czerwca, a tego dnia w Kościele Katolickim wspomina się św. Jana Chrzciciela, który jest znany jako osoba zapowiadająca nadejście Mesjasza.
3. 24 czerwca jest też dniem wyróżnionym przez Kościół, bo św. Jan to jedyny święty, którego Kościół wspomina w dniu jego ziemskich narodzin, a nie w dniu śmierci (To także data Nocy Świętojańskiej związanej z chrześcijańskimi obchodami letniego przesilenia).
4. Wg. przekazu ewangelicznego - jak punktuje Tornielli - św. Jan Chrzciciel narodził się 6 miesięcy przed Chrystusem.
Autor książki nie mówi, jak ten zlepek danych interpretować (tym bardziej, że Maryja podczas objawień w Medjugorie miała powiedzieć: "Ci, którzy mówią, że w tym konkretnym dniu, za rok, wydarzy się katastrofa - to wszystko fałszywi prorocy").
Ale - jak można wyinterpretować z fragmentu, który podkreśliłem - jeśli ktoś weźmie za dobrą monetę liczbę 12 (patrz pkt 1) potem do daty Nocy Świętojańskiej (patrz pkt 3) doda się pół roku (wynikające z pkt 4), to może mu wyjść 21 grudnia (przesilenie zimowe) roku 2012. I stwierdzi, że (zgodnie z pkt 2) faktycznie może to być data nadejścia Mesjasza, czyli - zgodnie z wiarą chrześcijańską - kluczowy zwiastun nadejścia końca świata.
Inni też tak liczą A co podkreślił mariolog w swoim egzemplarzu?
Po konferencji zdradził mi, że - dziwnym trafem - ten sam fragment (choć książka liczy 246 stron). - Ale ja się takimi wyliczeniami nie przejmuję - skomentował.
Podczas krótkiej wymiany zdań obaj odkryliśmy, że "nasz" fragment znajduje się na stronie nr 12.
Oczywiście raczej to też czysty przypadek, bo przecież nie trik wydawcy, czy autora, by nas jeszcze bardziej wkręcić w apokalipsę 2012?
Cena książki wydanej przez Znak nie ma nic wspólnego z magiczną liczbą (kosztuje 29,90 zł).
Co wydarzyło się w Medjugorie Szóstka osób, którym miała się objawiać Maryja w Medjugorie, twierdzi że:
1. Są to ostatnie objawienia Maryi na ziemi,
2. Po publicznym ogłoszeniu przez wtajemniczonych trzech pierwszych tajemnic (z dziesięciu, które miała im zdradzić podczas objawień) ludzie nie będą już mieć czasu, aby się nawrócić.
3. Ogłoszenie tajemnic ma nastąpić za życia widzących (dziś mają 41-48 lat), ale osoba, za pośrednictwem której tajemnice mają być ogłoszone - franciszkanin o. Petar Ljubieić - ma już 66 lat.
Maryja, Euro 2012 i koniec świata Temat przepowiedni na 2012 zaczął się banalnie, od zasłyszanej rozmowy, a zakończył książką i wizytą w Episkopacie i przepowiedniami na temat końca świata w 2012roku. Przykład z życia codziennego o powiązaniu kultu Maryi z przekonaniem o końcu świata.
Mieszkańcy bloku na osiedlu położonym kilkaset metrów od stadionu Legii od wielu tygodni dyskutują o tym, co dla nich oznacza Euro 2012 - czy zwali się im na głowę horda rozwydrzonych kibiców, czy bezpiecznie będzie zostawić
samochody na noc koło bloku itd.
Mieszka tu wielonarodowe towarzystwo, m.in. pewien Irlandczyk z narzeczoną. Na początku roku Irlandczyk wymienił z sąsiadką kilka zdawkowych zdań.
- No i mamy rok 2012. Będzie katastrofa? - zagadnęła sąsiadka, mając na myśli to, że w czasie piłkarskiej imprezy w
Warszawie nie da się żyć.
- Tak. I co z tym zrobimy? - potakiwał z zadumą Irlandczyk.
- Ty przynajmniej możesz wrócić do Irlandii. A ja? - powiedziała sąsiadka.
- Ale przecież tam będzie gorzej niż tu - powiedział Irlandczyk - My nie mamy Matki Boskiej Częstochowskiej.
Sąsiadka zdębiała. Po chwili okazało się, że ona mówiła o końcu świata na Euro 2012, a on o końcu świata w ogóle. I że on sądzi, że na Apokalipsę bezpieczniej jest czekać w Polsce, bo tu jest Czarna Madonna.
Przeczytaj także: Polacy żegnają Rysia z "Klanu" RTV, AGD - nie daj się nabić w gwarancję