Branża PR przestraszyła się, że nagłośnione przez "Metro" nauki byłego rzecznika MEN Grzegorza Żurawskiego mogą negatywnie wpłynąć na wizerunek innych pracowników PR
Ministerstwo Edukacji niezbyt chętnie komunikuje się z obywatelami. Przykład? Niedawna sejmowa debata o sześciolatkach przebiegała według schematu stosowanego od pewnego czasu: rodzice zadają pytania, a ministerstwo odpowiada jakby na inne. Skąd się wzięły te erystyczne triki? Ich źródłem mógł być Grzegorz Żurawski, rzecznik ministra, który uczy swoich studentów, jak unikać rozmowy z mediami.
Zajęcia u Żurawskiego z nie mówienia prawdy
Rzecznik ministra edukacji narodowej Grzegorz Żurawski prowadzi zajęcia "Mieć widoczną markę" na studiach podyplomowych organizowanych przez Instytut Badań Literacki przy Polskiej Akademii Nauk. Oto, co mogą usłyszeć studenci, jak w praktyce zachowuje się rzecznik:
- Gdy nie wie, co powiedzieć, upuszcza długopis, aby odwrócić uwagę; - nosi statystyki, które można zmanipulować na swoją korzyść; - nie słucha dziennikarzy; - mówi półprawdy; - wychodzi z założenia, że w kontaktach z mediami (czyli opinią publiczną) nie chodzi o informowanie, tylko o sprzedanie się z jak najlepszej strony. Jeśli w swej pracy kontaktujesz się z mediami, powinieneś stosować wymienione wyżej triki.
Rzecznik Żurawski dzielił się też studentami anegdotą o tym, jak przyniósł do "Pytania na śniadanie" zdjęcie córeczki z pasowania na pierwszoklasistkę. Pokazując fotkę przed kamerą, próbował uniknąć trudnych pytań. Jego oponentką w programie była Karolina Elbanowska, o której powiedział studentom lekceważącym tonem: "kobieta, która chciałaby trzymać dzieci pod pierzynką do 12. roku życia".
Po ujawnieniu nauk przekazywanych przez Żurawskiego, rzecznik podał się do dymisji z powodów osobistych. Jego odejście nie zamyka problemu, rzecznika i jego dziwnych praktyk.
W serwisie Youtube.com znaleźliśmy fragment "Pytania na śniadanie" z Grzegorzem Żurawskim. W 1:50 minuty pokazuje zdjęcie córeczki.
Rada Etyki PR zajmie się Żurawskim
Odejście Żurawskiego nie rozwiązuje problemu. Jak w kontekście postępowania MEN z protestującymi rodzicami odczytywać nauki głoszone przez Żurawskiego? Informację w tej sprawie dostała Rada Etyki PR. To pierwsze zgłoszenie dotyczące rzecznika prasowego (i w ogóle pracownika PR). Do tej pory Rada (działa od 2006 r.) zajmowała się etyką kontaktów firm PR ze zleceniodawcami kampanii medialnych i odpowiadaniem na pytania firm PR, czy dane działania są etyczne.
Możliwe, że z inicjatywą wyszedł któryś z członków dziewięcioosobowej Rady (zasiadają tam osoby znane w branży np. Jerzy Ciszewski, szef Ciszewski PR, Małgorzata Zaborowska, szefowa United PR, czy Bogdan Biniszewski, szef agencji ComPress).
Rada ma 14 dni, aby zdecydować, czy zająć się zgłoszeniem, potem kolejne 60 dni na wydanie oświadczenia. Jaki będzie finał? - Nie możemy nikomu zakazać pracy w branży PR. Nasze oświadczenia - jeżeli piętnują pewne działania - są sygnałem dla branży, że określone praktyki powinny być niedopuszczalne - mówi dr Monika Kaczmarek-Śliwińska z Rady Etyki PR.
PR rozprawi się z niedorzecznikami
Niedorzecznicy, zderzaki - niestety, wielu dziennikarzy, których wczoraj sondowaliśmy, ma jak najgorsze zdanie o wielu rzecznikach instytucji publicznych. Podkreślają, że sprawa Żurawskiego jest o tyle wyjątkowa, że nie mówił tego tylko jako ekspert PR, ale również ministerialny rzecznik. I że swoimi spostrzeżeniami oraz doświadczeniem, jak postępować z dziennikarzami, dzielił się publicznie ze studentami - głównie innymi urzędnikami z całego kraju.
Czy urzędnicy mają postępować z dziennikarzami tak jak mówił Żurawski? - Namawianie do kłamstwa nie powinno mieć miejsca. Choć proponowane triki są na porządku dziennym dla wielu osób z branży - mówi dr hab. Wojciech Cwalina, ekspert marketingu politycznego z SWPS. - Ale po raz pierwszy tajniki warsztatu wyciekają do opinii publicznej. Sprawa zostaje mocno nagłośniona, spychając zawód rzecznika do roli kłamcy. Branża PR musi zareagować. Nie ma innego wyjścia - dodaje.
Według medioznawcy prof. Wiesława Godzica socjotechniki można uczyć, ale koncentrowanie się na tym, że kontakty (np. urzędników) z dziennikarzami to walka, jest nieuczciwym postawieniem sprawy. I niewłaściwe jest, zwłaszcza na wykładach ze studentami, uwypuklanie roli trików.
Prof. Godzic też chciałby, aby branża PR zareagowała. - Jeśli nie zareaguje, to przekonanie, że PR to jedno wielkie oszustwo, spadnie na całą branżę. Mam apel: samooczyśćcie się - dodaje.
Czy to możliwe? - Dla niektórych rzeczników to będzie sygnał do zastanowienia się nad swoim postępowaniem, ale nie spodziewałbym się masowej zmiany postępowania. To specyficzny zawód, którego wykonywanie musi opierać się na różnych trikach - dodaje dr. Cwalina.
a ten drugi - na kaczych łapach nawet nie łże już od jakiegoś czasu - po prostu bajdurzy, żyjąc w swoim irracjonalnym i wyimaginowanym świecie... antek - strzel sobie tą swoją gumą - może »
Przecież cały rząd PO jest po takim szkoleniu. Widać to gołym okiem, od 2007 r. Każdy potrafi mówić godzinami, nie odpowiadając na najprostsze pytanie. Specjalistką była Pitera, dziś pan »