Tak wynika z najnowszych badań Homo Homini, wykonanych na zlecenie agencji
pracy Work Service.
Powody, dla których się spóźniamy, otwiera konieczność odprowadzenia
dzieci do szkoły lub przedszkola - wskazuje na to ponad 30 proc. badanych. Niemal co trzeci przyznaje się, że lubi pospać, 19 proc. wini korki na ulicach, a ponad 10 proc. opóźnienia komunikacji miejskiej.
Zdarza się, że mamy też ochotę na spokojne zjedzenie śniadania, co z kolei utrudnia pojawienie się w pracy aż 4 proc. osób. Nieco ponad 3 proc. respondentów przyznało się, że spóźnia się do pracy przez kaca.
- Powody, dla których pracownicy nie stawiają się na czas, są dość błahe. Rzadko kiedy jest to losowa sytuacja, która w sposób obiektywny uniemożliwia punktualność. Większość tych spóźnieni można przewidzieć i w prosty sposób wyeliminować - dodaje Tomasz Hanczarek, prezes zarządu Work Service.
Najwięksi spóźnialscy pracują w miastach powyżej 500 tysięcy mieszkańców. Tam kłopoty z punktualnością minimum raz w tygodniu ma aż 26 proc. osób. Kolejne 13 proc. straciło rachubę w liczeniu spóźnień.
Przeczytaj:
- Kościół dyskutuje: Maryja, Euro 2012 i koniec świata
- Zarobki, seks, zdrowie - najlepsze w małym mieścieMasz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro@agora.pl