http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Chiny kłamią o Tybecie

Jacek Różalski, pap
2008-03-26, ostatnia aktualizacja 2008-03-26 00:00

Chińskie media oskarżają świat, że manipuluje informacjami z Tybetu. Zabrały się właśnie do naprawiania wizerunku reżimu. ?Prostują? zachodnie doniesienia i wzywają władze do rozprawienia się z buntownikami


Fot. RAVEENDRAN AFP
ZOBACZ TAKŻE
Od kilkunastu dni z czołówek światowych gazet nie schodzą doniesienia o krwawej pacyfikacji Tybetu. Nadszarpniętą reputację chińskiego reżimu postanowiły wziąć w obronę podporządkowane mu media. Wypowiedziały wojnę "zachodnim kłamstwom". Z jednym z nich walczą już od kilku dni - podczas gdy Tybet podaje, że w starciach z wojskiem i policją mogło zginąć nawet 130 osób, oficjalny bilans Pekinu mówi o 22.

Aby świat mógł poznać "prawdę", uruchomiono stronę internetową anty-CNN.com, która tropi medialne przekłamania. - Jest owocem gniewu chińskich studentów i buntuje się przeciw zachodnim mediom Goebbelsa - twierdzi dziennik "China Daily". Jednocześnie pekińskie biuro CNN zostało w ostatnich dniach zalane telefonami i faksami oskarżającymi pracowników stacji o oczernianie wizerunku Chin na świecie. Chińskim władzom naraziły się też BBC i "Der Spiegel".

To nie koniec. Do medialnej ofensywy włączono nawet serwis YouTube, mimo że w samych Chinach jest on zablokowany. Pojawił się w nim film zatytułowany "Zamieszki w Tybecie: prawdziwe oblicze zachodnich mediów". Przykładem na manipulacje miał być m.in. obraz tłumiących zamieszki policjantów. Zdaniem realizatorów nie mogli być Chińczykami, bo mają na sobie mundury, których w Chinach nikt nie nosi. Łamanie praw człowieka? To kłamstwo - mają dowodzić wypowiedzi lojalnych wobec władz mnichów wzywających do spokoju i pracy dla chińskiego Tybetu.

Reżimowe media nie poprzestają na "prostowaniu" zachodnich serwisów. Rządowy "Dziennik Ludowy" wezwał władze do zdławienia "tybetańskiego buntu". O organizowanie zamieszek gazeta nieodmiennie oskarża Dalajlamę. Z kolei według "Tibet Timesa" - "motywem kliki Dalajlamy jest stwarzanie problemów i celowe wyolbrzymianie ich, aby doprowadzić do rozlewu krwi tuż przed igrzyskami".

Niewielką nadzieję budzi jedynie informacja podana wczoraj przez agencję Associated Press. Według niej chińskie MSZ przywiozło do stolicy Tybetu Lhasy kilku zagranicznych dziennikarzy. Nie wiadomo jednak, jak dużą będą mieli swobodę i kiedy do prowincji wrócą inni usunięci wcześniej reporterzy.

O Tybecie w Brukseli

O sytuacji w Tybecie rozmawiał wczoraj Parlament Europejski. Jego gościem był przewodniczący tybetańskiego parlamentu na wygnaniu Karma Chophel. Według jego informacji podczas ostatnich protestów w Tybecie zginęło już 135 osób. Kolejnych tysiąc zostało rannych, a około 400 zatrzymała policja. Zastrzegł jednak, że informacje, które ma, mogą być niepełne. - Sądzimy, że liczba zabitych, rannych i aresztowanych może być nawet dziesięciokrotnie wyższa, niż potwierdzono - powiedział.

Podziel się z nami swoją opinią

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów